Odpowiedzi

2010-02-12T16:07:48+01:00
Pierwsze opowiadanie:

Pewnego słonecznego dnia przygotowywałam się do urodzin. Zaprosiłam na nie moje koleżanki. Przyjęcie miał się odbyć o godz. 17:00.
I o tej właśnie porze wszyscy goście przybyli. Po pewnym czasie trwania przyjęcia goście zaczęli wręczać prezenty. Najbardziej spodobał mi się prezent od Kasi. Podarowała mi ona małego pieska.
I tak wszystko się zaczęło, przyjaźń i kłopoty.Ciapek, bo tak się wabił, był wspaniałym psem. Lubił często wychodzić na spacery. A ja musiałam z nim wychodzić.
Pewnego dnia wyszłam z moim psem na spacer. Poszliśmy do mojej koleżanki. Mój i jej pies zaczęły się bawić. A my zajęłyśmy się swoimi zajęciami. Gdy miałam już wracać do domu zauważyłam że nie ma Ciapka ani Gapcia (psa mojej koleżanki) . Nie mogłam wrócić bez niego do domu. Razem a Martyną , bo tak miała ona na imię, zaczęłyśmy go szukać. Szukałyśmy wszędzie ale nie mogłyśmy ich znaleźć.
Poszłam do domu i opowiedziałam wszystko rodzicom. Przez całą noc zastanawiałam się gdzie on jest. Nie wiedziałam czy go jeszcze kiedyś zobaczę.
Następnego dnia z rana poszłam do Martyny by razem z nią szukać naszych psów.Poszłyśmy do lasu i spędziłyśmy tam 3 godziny ale nie było tam naszych pupilów. Zaczęliśmy chodzić do sąsiadów i nikt nie widział naszych psów.Zapytaliśmy jednego z przechodniów. Okazało się, że on ich widział i wskazał nam drogę którą poszli. Po 20 minutach wędrówki zauważyliśmy nasze zwierzęta. Byłyśmy szczęśliwe, że się odnalazły i wściekłe że uciekły od nas i nie pokazywały się przez cały dzień i noc. Wzięłyśmy ich do domu i wykąpałyśmy.
Na szczęście ta historia skończyła się dobrze, ale najadłyśmy sie niezłego strachu.




Drugie opowiadanie:

Pewnego dnia wybrałam się z moim psem Ciapkiem na spacer.Chodziliśmy koło parku i zauważyłam tam moją koleżankę, ona tez była ze swoim psem.Usiadła na ławce, a jej pies pod nią.Ciapek bardzo lubił suczkę mojej koleżanki Dominiki.Podeszłyśmy do niej.Przywitałam się z nią i zaczęliśmy rozmawiać.Po pewnym czasie zauważyłam że naszych psów nie ma.Były po drugiej stronie parku.Szybko pobiegłyśmy za nimi ale oni przed nami uciekali.Zauważyliśmy że są za rogiem ale za nim się tam znalazłyśmy ich już tam nie było.Zauważyłam,
że pewien facet ma duży worek.Zworka tego dochodziły różne dźwięki jakby szczekanie i skomlenie psów.O razu wiedziałyśmy że ten człowiek ma nasze psy.Zadzwoniłyśmy po policje.Na szczęście byli niedaleko i w niedługim czasie przybyli.Złapali złodzieja.Okazało się że ten człowiek kradł psy i sprzedawał je za wysoką cenę.
W domu opowiedzieliśmy wszystko rodzicom.Byli z nas bardzo dumni.
23 4 23