Odpowiedzi

2010-02-12T16:37:17+01:00
Anglia, dzień ostatni. Ostatnia kartka pamiętnika. Moje życie na wyspie znacznie się zmieniło. Pamiętam jak bardzo chciałem wypłynąć w morze, o którym tyle słyszałem od ludzi. Postanowiłem uciec. Jednak mój los był inny zostałem sam na bezludnej wyspie. Jestem na niej i dziwie się, „Czemu wciąż żyję?”. Zrobiłem na wyspie już tyle rzeczy i nie umarłem. Mam jaskinię która j...
13 4 13
2010-02-12T16:52:48+01:00
30 wrzesień 1659 rok.
Pewnego razu szalejący sztorm zepchnął mój statek, którym podróżowałem, na mieliznę, a mnie woda wyrzuciła na bezludną wyspę. Dla każdego innego człowieka mogło to oznaczać tylko śmierć, ale ja się nie poddałem.
Przystępując do smutnego opisu mego cichego życia, o jakim być może nie słyszano od początku świata, zacznę wszystko opowiaać po kolei.
Był to wedle moich obliczeń dzień 30 września, gdy wylądowałem na tej okropnej wyspie. Ponieważ słońce, będące w jesiennym zrównaniu dnia z nocą, niemal tuż nad moją głową, przeto obliczyłem, iż przebywam pod 9 stopniem 22 minutami szerokości północnej.
Gdy już spędziłem na wyspie jakich dziesięć czy dwanaście dni, przyszło mi na myśl, że wskutek braku książek, pióra i atramentu mogę zatracić rachubę czasu i nie odróżniać dni świątecznych od powszednich. Ażeby temu zapobiec, wyciąłem nożem na graniastym słupie w kształcie krzyża, wbitym w ziemię, następujący napis: "Tu wylądowałem 30 września roku 1659".
Na bokach tego słupa nacinałem codziennie jeden karb, a co siódme nacięcie było dwa razy dłuższeod sześciu poprzednich. Pierwszy dzień każdego miesiąca zaznaczyłem dwa razy tak długim jak dni świąteczne. W ten sposób prowadziłem kalendarz, czyli tygodniową, miesięczną, a w końcu i roczną rachubę czasu.
13 3 13