Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-12T20:06:52+01:00
200 lat temu moja praprababcia odnalazła coś, co miało stać się przedmiotem tej opowieści. Praprababka, imieniem Halina, wyjechała nad morze wraz ze swoimi przyjaciółmi. Podczas gdy oni się kapali, Halina grzebała rękoma w piasku. W pewnej chwili, do tej pory nieznana jej siła, kazała jej przejść kilka metrów i zacząć kopać w miejscu, gdzie piasek był dokładnie uklepany. Po chwili jej ręka natrafiła na jakiś kształt. Była to drewniana szkatułka zamknięta na zardzewiały zamek. Bez trudu zerwała go. Wewnątrz, pośród piasku, leżał złoty naszyjnik. Miał również przywieszkę, która była wykonana z diamentów lub czegoś co było do niego bardzo podobne. Zawiesiła go sobie an szyi, a swój srebrny łańcuszek, kupiony na pchlim targu, włożyła do szkatułki i zakopała ją powrotnie w piachu. Ową cenną biżuterię zawiesiła sobie an szyi, mają nadzieję, ze nikt nie zauważy zmiany. Miała rację - nie zauwazyli. Od tej pory naszyjnik przechodził na moją prababkę, babkę, matkę, aż wreszcie na mnie. Noszę go do tej pory, choć w tych nielicznych chwilach, kiedy nie gości na mojej szyi, opuszcza mnie niepokój. (JEŚLI MOŻE BYĆ WYMYŚLONE TO MOŻESZ PISAĆ TO CO DALEJ). Prawda jest taka, że strasznie się boję. Dnia 23 sierpnia każda z moich poprzedniczek gineła w niewyjaśnionych okolicznościach podczas pożaru. Moja matka odeszła w tamtym roku, 23 sierpnia. Jej chałupa została podpalona...
6 4 6