Odpowiedzi

2010-02-14T17:47:32+01:00






Purchased for the
LIBRARY of the

UNIVERSITY OF TORONTO

from the

KATHLEEN MADILL BEQUEST



ZYGMUNT KRASINSKI






r




ST. TARNOWSKI



ZYGMUNT KRASINSKI



TOM I




W KRAKOWIE
AKADEMIA UMIEJ^TNOSCI

NAKfcADEM FUNDUSZU NESTORA BUCEWICZA
SK1.AD GL. W KSIE.GARNI SP6KI WYD. POL.



WYDANIE DRUGIE UZUPELNIONE I POWIE.KSZONE.




W DRUKARNI UNIWERSYTETU JAGIELLOflSKIEGO W KRAKOWIE
POD ZARZAJ3EM JOZEFA FILIPOWSKIEGO.



PRZEDMOWA DO PIERWSZEGO WYDANIA.

Na schylku wieku, kiedy gasnac sie. zdaja. jedne
po drugich te wielkie mysli, dazenia, nadzieje, kt6rc
nad nim jasnialy, a swiat nasz chcialy wiesc do le-
pszej przysziosci; kiedy pe. kaja. formy w ktorych wiek
ten zyl, a nierozwi^zane leza^ kwestye i sprawy kto-
remi sie. zajmowal, i kiedy \v miejsce ich wst^puja,
inne mysli i dazenia, i wykszta!ca^ sobie zapewne formy
inne i inne porza.dki rzeczy; na tym schylku wieku
czas jest i potrzeba zebrac co si wie i co si^ mysli

czlowieku, kt6ry tych daznosci szlachetnych, pot^-
znych, nieurzeczywistnionych, byl najwierniejszym,
najdokiadniejszym, a podobno i najwyzszym wyrazem;
kt6ry na swiatach pocz^tych, na swiatach maj^cych
zginqc przeczuwal, przenikal, wskazywaf mysl Boza
w ludzkich dziejach o Zygmuncie Krasinskim. Swiat
sie zmienia; ludzie, ktorzy po nas nastjjpiq, ktoz wie
czy zdotaj^ rozumiec go tak dobrze jak my, ktorzy,
nawet kiedy nie jednako z nim myslimy, czujemy za-
wsze i chcemy zawsze taksamo, jak on ? O wielkosc

1 o chwalf jego jestesmy spokojni; czas i bieg wypad-
k6w sprawdzi, udowodni m^drosc i wznioslosc jego
mysli, ukaze gieniusz jego w jasnem swietle, i postac
jego po dlugich latach nie malec i znikac, ale owszem,
r6sc b^dzie w wyobrazeniu i w poszanowaniu swiata.
Ale po tych dtugich latach, zwyklym ludzkich rzeczy



VI



porz^dkiem, zatrze i zapomni sie. wiele z tego, co do
znajomosci i rozumienia tego poety potrzebne, nam
dzis jest wiadomem, a dla potomnych bytoby zagadka..
Lepiej wife nie zwlekac, i pomimo wszystkiego, czego
po temu w przedmiocie samym jeszcze, lub w pisza,-
cym, brak, podja/5 te/ prace. o Krasiriskim, ktora po-
trzebna jest; ktora sie; jemu i narodowi naszemu na-
lezy (jednemu jako prawo, drugiemu jako powinnosc),
a ktora jest obowia,zkiem tego pokolenia, kt6re si
jeszcze na Krasinskim chowalo, z niego g!6wnie wzilo
ten zapas poje.6 i przekonan, ktorym kierowalo sie.
w swojem zyciu.

Wiemy dobrze, ze nie wszystko jeszcze jest od-
kryte, co do gruntownego poznania i zrozumienia Kra-
sinskiego potrzebne. Z dokumentow najwazniejszych,
z wJasnych jego sl6w i zeznan o sobie, z jego Iist6w,
wiele dotqd zostaje w ukryciu; s^ i pisma (zwlaszcza
mlodziencze), kt6rych zgola nie znamy. Te, jezeli kie-
dys b d^ ogfoszone, postuz^ zapewne za podstawe. do
prac nowych, do poj^c jasniejszych i doktadniejszych.
Ale wzgl^dy, ktore dotad ogloszeniu ich stoja, na prze-
szkodzie, moga, trwac dlugo, mog^ zresztq bye tego
rodzaju, ze na ogloszenie catego zasobu nie pozwolq
nigdy; a tymczasem korrespondencya juz ogtoszona
jest maten r alem, ktory moze by korzystnie uzupef-
nionym i rozszerzonym, ale kt6ry jest wystarczaj^cym
na to, by z niego czerpac i na nim prac^ opierad. Uzu-
pelnienie i prostowanie dzisiejszych wiadomosci i sq-
dow, niech be.dzie zadaniem tych, co kiedys beda ich
mieli wif cej i lepsze, z nowych zr6del powzi^te. Czas
dzisiejszy moze pracowad na tym tylko warsztacie
i temi naVz^dziami, jakie ma; a ze z niemi cos zrobic
da si^, ze on ma obowi^zek do tej roboty si wzi^c,
wi^c nie ogl^daj^c si? na doskonalosc, ktora dzis je-
szcze osl^gni^ta, by6 nie moze, niech daje to, na co
go stac.



vn



Ksiazki niniejszej nie uwazam za dostateczn^
i wyczerpuja^ prace. o Krasinskim; s^dz^ i spodzie-
wam sie., ze nast^pia^ po niej inne i lepsze. Ta jest
tylko pierwsza^ obszern^; pierwsza^ ktora obok roz-
bioru dziet, stara si ztozyc i calkowity rys zycia poety.
Jak do niej nie byloby doszlo, gdyby nie liczne (po
cz^sci znakomite) poprzednie prace mniejszych rozmia-
row, tak z kolei ona moze posluzy w przyszlosci do
gruntowniejszych i pi^kniejszych dziel o Krasinskim;
do takich, ktoreby byly zupelnie godne przedmiotu.

W sktad jej weszly niektore moje prace dawniej
drukowane. Przedmowa do zbiorowego Iwowskiego
wydania dziei Krasinskiego (1875), byta poniek^d pla-
nem na t^ ksi^zke^ i jej szkicem; weszta w ni^ tez
w rozdzielonych i cokolwiek zmienionych ust^pach.
Taksamo drukowana w roku 1877 wiadomosc o Li-
stach Krasinskiego do So/tana, i mala rozprawka
(z roku 1888) o jego Poezyi Milosnej. Rozbior Niebo-
skiej Komedyi ogloszony byt w calosci w warszaw-
skiej Niwie w roku 1881. Reszta pochodzi w cze.sci
z uniwersyteckich wyktadow, w cz^sci (wie.kszej) pi-
sana byla w roku biez^cym.

Pisz^c, zadawalem sobie pytanie, czy dobrze jest
przytaczac w dhigich ust^pach listy czlowieka, o kto-
rym si^ pisze? Czy to nie jest ulatwienie zbyt wiel-
kie, dla lenistwa pisz^cych wygodne i mile? Stre-
szczenie listow i stosowne ich objasnienie byloby
trudniejszem, ale moze wlasciwszem ? Czytelnik niech
raczy wierzyc, ze nie lenistwo, ale sumienna rozwaga
i przekonanie kazaly mi obrac ten sposob. Sqdzilem,
ze streszczenie, chocby najlepsze --a takiego pewien
nie bylem nie zdota tak mysli Krasinskiego dac po-
znac, coz dopiero tak jej pie.knie wyrazic, jak jego
wlasne slowa. Zast^povvac je swojemi, byloby to okra-
dac czytelnika z pie.knosci cz^sto zdumiewaj^c-ych; da-
wac mu, zamiast prawdziwych brylant6w, ich szklanne



viii



nasladowania, ze szkodq i czytelnika i Krasiiiskiegu.
Przytaczalem wie.c listy w oryginalnym texcie; czy za
cze.sto i w \vyja_tkach zbyt obszernych? Nie powie tak,
tusz, kto te listy przeczyta i nad niemi si zastanowi.
Czegokolwiek zreszta^ ksiqzce brak, lub czego
w niej za wiele bye moze, chocby zaslugiwala naj-
siuszniej na najci^zsze zarzuty, niech idzie w swiat
jaka jest: bo czas juz wielki, zeby jakas o Krasinskim
raz przecie byla.

Autor.

W sierpniu 1892.



PRZEDMOWA DO DRUGIEGO WYDANIA.

Przed dwudziestu laty wyszlo pierwsze wydanie
tej ksia,zki. Jest wyczerpane. Czasem jeszcze si? ludzie

ksi^zk? pytaj^ w ksi?garniach: to znak ze drugie wy-
danie moze bye potrzebnem, i powod, ze ono wycho-
dzi. Ale oprocz tego jest powod drugi. Nadchodzi stu-
letnia rocznica urodzenia Zygmunta Krasinskiego.
Rzecz prosta ze kto moze, stara si? zrobic co moze
na czesc jego pami?ci, na dowod ze jego pami?c

1 chwala nie gasnie, ale zyje w nas, i swieci. W tej
mysli, w tym celu, pocz?ly si? przedsi^wzi^cia pra-
wdziwie wielkie, pelne zaslugi: jak zbiorowe wydanie
dziel, zupelniejsze od dotychczasowych, obejmuj^ce
pisma dotad nigdy nie ogloszone: jak zamierzone wy-
dawnictwo Listow jeszcze nie znanych. Ksiqzka niniej-
sza nie mysli mierzyc si? z tamtemi publikacyami po-
trzeb^ i pozytkiem, ale staje za niemi w drugim sze-
regu, i swoim sposobem chce sluzyc i przyczynic si?
do tego samego celu.

Wychodzi znacznie zwi?kszona. Przez te ostatnie
dwadziescia lat przybylo wiele wiadomosci o Krasiri-
skim, wyjasnilo si? wiele w jego zyciu i w jego dzie-
lach. Listy do Henryka Reeve sa, zrddlem niezmiernie
waznem, dokumentem pierwszego rz?du. Jest takim
i Traktat o Trojcy, choc nieskonczony. Nieznane pi-
sma z pierwszej mtodosci, fragment Wandy, Modlitew-



nik, sa. w kazdym razie xajmuja.ee, a niekiedy zna-
cza.ce i charakterystyczne. Oprocz zas pism Krasiri-
skiego nieznanych a odkrytych, przybyly prace o nim
wielkiej wagi i wartosci. Przybyla Mtodosc Kra-
sinskiego profesora Kallenbacha, przybyly Tryady
profesora Pore.bowicza, Adama Krasinskiego Poeta
Mysli i Dzien Ducha $wi$tego zeby wie. cej nie wy-
liczac i wszystkie wiele ucza, wiele objasniaja, wiele
dodaja do dawniejszego zasobu wiadomosci o poecie,
do jego lepszego poznania i rozumienia. To co one
przyniosly, musialo znalezc si w niniejszem wydaniu
ksia.zki o Krasinskim. Jej autor, ktory z tych wyda-
wnictw i z tych prac wiele sie. dowiedzial, staral si
z nich korzystac, a z radoscia, chwyta t sposobnosc,
zeby wyrazic zyw^ wdzi^cznosc tym, co do lepszej
znajomosci Krasinskiego pomogli i jemu, i wszystkim
tyni co o Krasinskim mysla,, pami^taj^, co si^ nim zaj-
muj^ i w przyszlosci zajmowac b^dq.

Niektore ust^py ksiazki, mianowicie o Listach do
Reeva, o Modlitewniku i o Wandzie, byly juz druko-
wane (w Przegl^dzie Polskim), kiedy autor zdawal
sprawe. z tych Nowych Odkryc o Krasinskim.

Opr6cz tych dodatkow drugie wydanie malo si^
rozni od pierwszego. Przekonanie o Krasinskim, jego
rozumienie, zdanie o jego poematach, zostalo jakiem
bylo. Trafne czy mylne, szczerem bylo przed dwudzie-
stu laty, i szczerem jest dzis. Jakakolwiek ksiqzka jest,
niech wychodzi na t^ stuletniq rocznicf urodzenia
poety, niech b^dzie znakiem czci, podziwu, wiernosci
jego idealom, wspotczucia dla jego bolesci: a jezeli
moze, ile moze, niech sluzy jego chwale.
W sierpniu 1911.

Autor.



ROZDZIAL I.

CHARAKTER POEZYI KRASINSKIEGO.

Czas Krasinskiego. Odrbnosc jego poezyi i zwiazek ze wspolcze-
snym stanem swiata. Tresc: kwestye spoleczne i polityczne, i zaga-
dnienia przysztosci. Skutkiem takiej tresci jest allegoryczna i sym-
boliczna forma. Koniecznosc tej formy i jej wrodzone niedostatki.
Poezya Krasifiskiego jest skutkiem naszych stosunkow i ich obra-
zem. Jej bezosobistosc. Brak zamiarow i daznosci literackich. Klaczko
o jej okresach i przedmiotach.



Byto juz po wojnach Napoleona i po jego smierci.
Kongres wiedenski zaprowadzit nowy porz^dek rzeczy,
ktorego strzeglo Swigte Przymierze. Europa zostala
pod wrazeniem czegos niedopetnionego, czegos wie*l-
kiego, co sie. stac mialo, a nie stalo. Ta nadzieja, ktorq.
jedni wia,zali z Napoleonem, drudzy z jego nieprzyja-
ciolmi, nadzieja nowego i lepszego stanu swiata, opar-
tego na wolnosci i sprawiedliwosci, zawiedziona, zo-
stawila we wszystkich spoleczenstwach europejskich
gorycz, pragnienie odwetu, zarod wielu pozniejszych
wstrzasnien i zaburzen. Wszdzie mus, wsz^dzie
gwalt wskutku tego wsz^dzie bunt, poz^dany, za-
mierzony, gotowany, gdzieniegdzie probowany. W Pol-
see, Krolestwo kongresowe, forma bytu nietylko zno-
sna, ale cenna i przydatna, jak sie. widzi i sqd/.i dzis^
zdaleka, po kl^skach, i w porownaniu z tern co po
niej nast^pilo; nieznosna, bo ciasna, upokarzaj^ca, nie-
zupelna, dla tych, co w niej zyli a przed kilkoma laty
wierzyli i powtarzali: b$dzie Polska, co mowie., jest
juz Polska. W porz^dku politycznym nienawisc do
rza.dow despotycznych i policyjnych (w Niemczech,
w Hiszpanii, w Neapolu i Sardynii), do rza,dow narzu-
conych (we Francyi), do rza^dow obcych w polnocnych
Wloszech i w Polsce. D^zenie do wolnosci, pocze.te
w wieku XVIII, skrzywione i zawiedzione przez Re-
wolucye., stlumione przez Napoleona, tlumione teraz
przez policyjne systemy rz^dzenia, odezwalo si^ z now^
sil^ w tych latach pokoju, w roznych ksztaltach, w roz-



Zygmunt Krasiriski



nych stopniach szlachetnosci, od wznioslego i czystego
idealizmu i patryotyzmu, do fanatycznego (ukrytego)
uwielbienia rewolucyjnych terrorystycznych tradycyi
i praktyk.

W zyciu umystowem ferment podobny, tylko w rze-
czywistosci objawiaja,cy sie. nie che.ciami i dazeniami,
ale skutkami. Dawna filozofia XVIII wieku zwycie.zona,
zmuszona do milczenia, a na jej miejscu staje (i do
przesady da,zy) apoteoza pierwiastkow duchowych,
mysli. W slad za odrodzeniem religijnych uczuc, idzie
odrodzona znajomosc umieje.tna Religii, i mitosc jej
mocniejsza, bo na przekonaniach oparta. (Z tej wyj-
dzie niebawem za,danie, by Kosciol zrobil to, czego
Rewolucya zrobic nie mogla, czego rza,dy zrobic nie
chciafy, a gdy sie; pokaze, ze jemu zbywa na mecha-
nicznych po temu srodkach, odstan^ od niego, zbun-
tuJ3 si^ przeciw niemu niektorzy). Sztuka jak niegdys
z maniery pudrowanej i przesadnie gracyjnej, tak te-
raz wyzwala si^ z konwencyonalnie klasycznej ma-
niery czasow Napoleonskich. Odrodzenie poezyi juz
si dokonalo wsz^dzie. Byron, skutek i wyraz dosko-
naty tej sprzecznosci mi^dzy tern co jest, a tern co
bye powinno, ktora^ ludzkosc owczesna czuta bolesnie,
byl na szczycie wzitosci, chwaly i wptywu. Pod jego
pot^znem tchnieniem, za jego przyktadem, krzewifa
si^ poezya wsz^dzie; ale w tej pierwszej chwili swego
odrodzenia nosita juz w sobie ten pierwiastek choro-
bliwy (nieunikniony), ktory potem slusznie nazwano
byronizmem. Mickiewicz, glosny juz autor Gustawa
i Grazyny, zwracal na siebie oczy calej Polski i byJ
przedmiotem \valki klasykow z romantykami, a po-
mimo wszystkich cierpien czy swojej pierwszej milo-
sci, czy wi^zienia, czy pozniej wygnania, mogt czuc
sie. szcz^sliwym z siebie i swego zawodu.

W takiej chwili w jednym z najswietniejszych
palacow swietnej podowczas Warszawy, rosl chlopiec



Odr^bnos6 poezyi Krasidskiego



przeznaczony na to, by byl drugim obok niego poeta,
Polski podzielonej, by ten caly czysciec dni terazniej-
szych i te wszystkie ducha ludzkiego dusznosciw
przenikna.1 najgle.biej swoja^ myslq, uczul najbolesniej
swojem sercem, odtworzyl najwierniej swoim gieniu-
szem. Rost on zamyslony i pose.pny, ten chlopiec, dla
kt6rego ojciec marzyl zapewne przyszlosc swietn^,
btyszcza^, szcze.sliw3; tern latwiej, ze sam swojem
stanowiskiem i znaczeniem, swoja^ nieposlednia^ slawa^
swietnego wojskowego, wygladzi lub usunie wszystkie
z drogi syna trudnosci i zawady. Jaki zawod wspa-
nialy dla tego syna, jaki posrednio blask dla swego
imienia i domu musial obiecywac sobie ojciec \v swo-
ich widokach przyszlosci ! I nie zawiodl si; owszem,
chwala syna przeszla wszystkie nadzieje ojca; tylko
byla zupelnie inna anizeli on sobie wyobrazal. Syn
ten, trafem urodzenia powotany do jednej z latwych
i swietnych exystencyi wielkiego Pana w Polsce, nie
blyszczal nigdy zewn^trznemi oznakami znaczenia czy
bogactwa, zyt samotny i zalobny jak pustelnik, a na
glowie nosil nie blyszcz^cy helm rycerski, nie ulari-
sk^ czapk^ po ojcu, ale pokutny popiol, i wieniec
laurowy, pod ktorego kazdyin lisciem kryl si^ ciern
i krwawil mu skronie. Ten ojciec, ktory sobie obie-
cywal, ze przed jedynakiem wszystkie drogi zycia
wyprostuje i wyrowna, sam stat sie. mimowolnie ka-
mieniem, o ktory syn ugodzil noga^ na pierwszym za-
raz kroku swego zycia, i to w wieku, kiedy zazwy-
czaj stopa ludzka lekko odbija sie. od gladkiej sciezki,
na ktorej wi^cej bywa murawy i kwiatow, anizeli ka-
mieni i cierni. Jak 6w bajeczny krol dotkni^ciem r^ki
wszystko przemienial w zloto, tak Zygmunt Krasinski
czego si tkn^l, wszystko przemienialo mu si^ w go-
rycz; a los zrobit z niego sroga^ igraszk^ swojej ironii,
bo wysypawszy na niego, jak z rogu obfitosci, wszy-
stkie dary, z jakich zlozydby sie. dalo szcze,scie, dat mu



Zygmunt Krasinski



zycie, ktorego jedynym faktem, jak on sam mowi, byf
bol. Wszystko stawalo mu na wspak, wszystko mu
zaprzeczalo, wszystko byto z nim w przeciwienstwie,
oprocz jednego tylko : sam sobie nigdy si nie sprze-
ciwil, sam sobie nigdy nie zaprzeczyl, sam siebie nigdy
nie zawiodl.

Szczegolna to, niepodobna do zadnej innej, po-
stac poety i jedyny charakter poezyi. Gdzie jej pocho-
dzenie, gdzie jej rodzina krewni lub bliscy, gdzie jej
wzory, jej mistrze, jej szkola? nie ma ich. O Mickie-
wiczu naprzyklad powiedziec tego nie mozna. Jego
poezya l^czy sie w^zlami bardzo widocznemi z an-
gielska, i niemieckq; ona duchem, form^, nieraz spo-
sobami tworzenia, nalezy do powszechnego europej-
skiego romantyzmu, wyznaje jego estetyczne Credo,
trzyma si jego zasad, nalezy do jakiejs grupy, do ja-
kiejs szkoly poety cznej. Poezya Slowackiego tembar-
dziej; kazdy znajdzie i wskaze latwo pomi^dzy poezya^
innych narodow pokrewienstwo Beniowskiego, Ma-
zefty, Balladyny, Kordyana. Poezya Krasinskiego stoi
sama i odosobniona, jak jaka wsrod morza wyspa wul-
kanicznej formacyi, maj^ca zaledwo gdzies we wn-
trznosciach zieini gi^boko ukryty zwi^zek z otaczaj^-
cemi ladami: jak te skaiy, ktore nie wiedziec y.kad
i dlaczego biora^ si^ czasem w odleglosci od wszelkiego
pasma gor, z zadnemi innemi nie pol^czone. W jakiej
poezyi, lub u ktorego z poetow szukac b^dziemy po-
dobienstwa z Krasinskim, podobienstwa czy to na-
tchnienia czy formy? Pomysly jego niektore znajdziemy
w Mickiewiczu w Ksiegach Pielgrzymstwa, w Widze-
niu ks. Piotra, to prawda. Ale czy mozemy dlatego
odniesc Irydiona do Dziadow, Psalmy do Ksiqg
Pielgrzymstiva, i wykazac u tych poetow cos wspol-
nego, pr6cz tego uczucia ktore ich ozywia? Albo
czy upatrzymy moze zwi^zek pomi^dzy poezy^ Kra-
sinskiego i Byrona ? czy powiemy, ze si zapatrywal



Zwia/.ek ze wspdlczesnym swiatem



na pi^knosci Gothego, Schillera, poetow starozytnych ?
Nie, ta poezya jak przedmiotem, tak forma, rozni sie.
od nich wszystkich.

Ale od poezyi wspotczesnej czy dawniejszej, tak
odmienna, ze napozor prawie od niej oderwana, l^czy
si poezya Krasiriskiego z calym historycznym stanern
naszego swiata; samotna wyspa ma gfejboko pod prze-
pasciami morza granitowy, mocny, jak posady ziemi,
zwi^zek z otaczaj^cemi ladami. Przez to l^czy si po-
srednio ze wszystkiemi tego stanu objawami i sku-
tkami, ze wszystkiem, co on z siebie wydal, zatem
i z poetami takze. Formy sa. inne i poj^cia inne, ale
tesame ducha ludzkiego dusznosci, w ktorych szar-
pafa si poezya Byrona, zrodzily pozniej poezy Kra-
sinskiego ; tembardziej to laknienie sprawiedliwosci,
ktore wydato i skrzywilo natchnienia Mickiewicza.
Sprzecznosc pomi^dzy tern co jest, a tern co bye po-
winno, m^ka ludzi i spoteczenstw, ktore w sprzeczno-
sci tej zyc musz^ a zerwac i zwyci^zyc jej nie mog^,
ten czysciec dni terazniejszychw, w ktorym dr^czyly
si^, z kt6rego o sprawiedliwosc wolaly wszystkie gl^-
bsze umysty i serca szlachetne w Europie, to jest sam
grunt, z ktorego poezya Krasinskiego wyrosla, a jej
istot^ i dusza^ jest pragnienie i szukanie drog, kto-
reby z tego czyscca wywiodly, skrzydel, ktoreby z niego
daly wyleciec. Z goryczami i bluznierstwami Byrona
nawet ma poezya Krasinskiego pewna, wspolnosc po-
czatku; ale ma j^ wyrazniejsz^ i mocniejsz^ z d^ze-
niami i walkami tych mlodszych, ktorzy w pierwszej
potowie naszego wieku wierzyli, ze przed jego koncem
spetni si to, co mieli za jego w dziejach zadanie: pa-
nowanie sprawiedliwosci, prawo narodow na prawie
Bozem oparte i do niego zastosowane. Jest w bliskiem
pokrewienstwie z Krasinskim Lacordaire i Montalem-
bert: ale jest w dalszem i Lammenais, i Mazzini. Od-
biciem tego uczucia jest ponieka,d nawet ten obt^d



Zygmunt Krasinski



rosyjski, ktory mniema, ze Krolestwo Boze zstapi na
ziemie^ przez Rosy, przez Iwana Groznego, Katarzyne.
i Murawiewa ! Wszyscy oni czuja,, ze juz si ma pod
koniec starozytnemu swiatuw ze zle jakie w nim jest,
albo zwyci^zy, a wtedy sprowadzi ostateczny upadek
i zgon naszej cywilizacyi: albo si przesili, a na jego
miejscu pocznie sie. cos lepszego. To przesilenie wy-
obrazaja sobie wszyscy inaczej; drogi, sposoby, proces
jego jedni pojmuja, jako pola.czone zgodne dzialanie
objawienia Bozego i Koscioia z swiecka, i polityczn%
wolnoscia,, drudzy jako rewolucyjny gwait i terror,
inni jako nowe objawienie prawdy i woli Bozej, ale
w tern oczekiwaniu i w tej nadziei wszyscy si spo-
tykaja^ i lacza.. I to jest zwi^zek poezyi Krasinskiego
z otaczaja.cym swiatem, z historycznym stanem ludzko-
sci w naszym wieku.

Zwi^zek jej ze stanem naszego narodu jest tej-
samej natury, tylko blizszy, scislejszy, oczywistszy.
Sprzecznosc pomie.dzy tern co jest, a tern co bye po-
winno, nigdzie nie byhi tak razaca, nigdzie tak bole-
snie znana i doznana, jak u nas. Zta.d nieustannie
w duszy tego narodu pytanie, dlaczego tak sie. dzieje?
jak godzi sie. ucisk i gwah z Opatrznoscia, i z wola,
Boska,? jaki w tern tej Opatrznosci eel? i jaki, zkad,
kiedy przyjdzie koniec? To co byto w duszy narodu,
odzywa si$ w jego poezyi od samej chwili ostatniego
rozbioru. Zrazu cicho i slabo, zaledwo doslyszalnym
tonem ; im dale], tern wyrazniej; az po wielkim pory-
wie do broni i po wielkiej przegranej roku i83i, to
pytanie bierze gor^ nad wszystkiemi innemi, poezya
obraca sie. ku przysztosci, chce odgadn^c przyszlosc,
ma sobie za obowi^zek i powolanie przewidywac,
przepowiadac, bye wieszcza, i proroczq.

Poezya Krasinskiego jest skutkiem tego stanu
rzeczy, a w tym charakterze i kierunku, ona jest ze
wszystkich najwyrazniejsza, i najbardziej wyla.czna,..



Rodzaj i tresd 9

Ona wprawdzie nie przeczuwa, tylko rozumuje, nie
przepowiada, tylko dowodzi; ona, jak Skarga niegdys,
mowi, ze osobnego objawienia niema, i proroczego
daru sobie nie przypisuje. Ale zadna inna nie jest ta,
sprawa, przysztosci w tej mierze, zadna tak zupemie
zajeta. Ona niema i nie zna innego przedmiotu, jak
ten przetom w dziejach, to wyksztalcanie sie. przy-
szlosci, to wielkie zagadnienie, ktore ludzkosc ma roz-
wi^zac. Wszystkie inne poezye, nawet poezya polska,
nawet Mickiewicz w Dziadach, za swqj bezposredni
przedmiot ma czlowieka, individuum ludzkie, jego
uczucia, przejscia i przemiany. Poezya Krasiriskiego
przeciwnie. Ona nie zajmuje sie; ludzmi, zna tylko
wcielenie, typ, pewnych wyobrazeri, cla/.nosci, pewnych
sit i pra.dow historycznych i spolecznych. Tak rozna
w swojej istocie, w swoim duchu od wszystkich in-
nych, rzecz prosta, ze musiata ona roznic si od nich
i w formic. Zadna z form clotqd uzywanych przystac
do niej nie mogla. Ta wyj^tkowa oryginalnosc Kra-
sinskiego, ta jego odmiennosc od wszystkiego, co si^
przed nim w poezyi widzialo, nie dowodzi wcale ja-
koby jego poezya byla od wszystkich innych pi^kniej-
sza, ; owszem, poci^ga za sob^ skutki, ktore artysty-
cznej pi^knosci cz^stokroc s/kod/a. Ale nie byla to
odmiennosc przypadkowa, zalezna od poety, pozosta-
wiona jemu do woli i wyboru : byla ona koniec/.na,
zrobila si^ saina bez zamiaru i wyrachowania z jego
strony. Mickiewicz, ktory tak wiele mowi o literaturze
mesyanicznej, i przysztej wyzszej epoce przepowiada
poezye, kt6ra b^dzie tylko wieszcza, intuicy^ przyszlo-
sci, jako objaw i okaz tej poezyi, przytacza Nieboskq
Komedyg, ktorej tresc, akcya, odbywa si$ w^ przyszlo-
sci. Na ten przydomek mesyanicznej dany poezyi
Krasinskiego zgodzic si^ nie mozna w tern znaczeniu,
jakie mu nadawal Mickiewicz (bo choc Krasinski nie-
raz bliskim byl Mickiewicza w swoich poj^ciach histo-



Zygmunt Krasiriski



rycznych i filozoficznych, i wygl^dal dla swiata jakiejs
cpoki Ducha sw., to od Mesyanizmu w znaczeniu Bie-
siady, w znaczeniu Kursozv Mickiewicza, byl bardzo
dalekim); ale opusciwszy przydomek, a wzi^wszy rzecz
sama, to jest poezye, ktora w przyszlosc tylko patrzy
i przyszloscia^ si^ zajmuje, to zadna nie jest tern tak
zupelnie, tak wyla,cznie, jak poezya autora Irydiona
\ Psalmoiv. Nietylko przez to, ze akcya Nieboskiej
komedyi odbywa si w jakims nieoznaczonym czasie
przed nami, ale ze cala, nawet kiedy na pozor przed-
miotem jej jest przesztosc, jeszcze i wtedy tylko przy-
szlosci^ jest zaj^ta, do niej zmierza, na nia, z tej prze-
sziosci stara si wyci^gac wnioski. Irydion odgrywa
sie w Rzymie za Heliogabala, Psalmy s^ pisane pod
wrazeniem terazniejszej chwili, a przeciez i ta odlegta
przeszlosc, i ta dzisiejsza terazniejszosc, sluza tylko
za podstaw^ i argument do przewidzenia i wskazania
przyszlosci. U wszystkich innych poetow, poezya
trzyma si w zakresie przeszlosci lub terazniejszosci,
nawet u poetow polskich. Dziady s^ poematem prze-
szlosci, poematem rzeczywistych faktow i rzeczywi-
stych ludzi, raz tylko usiluje w nich poeta uchylic za-
slon z przyszlosci ; co innego jest jedno chwilowe,
oderwane przewidywanie przyszlosci (trafne lub nie,
mniejsza o to), a co innego rozmyslne i umyslne od-
danie swojej poezyi w sluzb przyszlosci, uzycie jej
na to, by mowila i uczyla, jak^ ta przysztosc bye ma.
Otoz rodzaj tej poezyi, byf tylko naturalnym i konie-
cznym skutkiem tego kierunku; forma, pomysly, two-
rzone postacie, musialy wskutku tego bye rozne zu-
pelnie od wszystkiego, co sie. pod tym wzgledem widzi
u innych poetow.

Poezya, ktora, nawet kiedy napozor zostaje w sfe-
rze przeszlosci, w istocie za przedmiot ma zawsze
przysztosc, zmienne z natury da.znosci polityczne lub
spoleczne, ta musi bye allegoryczna,, musi sie. wyrazac



Forma



przez postacie, ktore nie sa, ludzkiemi jednostkami,
ale typami, symbolami i wcieleniami tych roznych
spolecznych i polity cznych d^znosci, tych history-
cznych pr^dow. Ona zaj^ta zmiennemi dqznosciami
czlowieka zbiorowego, spoleczeristwa, o nature^ czio-
wieka dba o tyle tylko, ile potrzeba koniecznie, zeby
ten symbol, ten typ, ktory stwarza, miat ogolne zarysy,
zewn^trzny ksztalt, podobienstwo czlowieka, kiedy
jego istota. i przeznaczeniem jest to, zeby byl personi-
fikacya^ jakiejs historycznej sily lub da^znosci. Poezya
Krasiriskiego w drugiej swojej epoce pozbywa si tej
pomocy i tej formy symbolow, staje si wprost upo-
minaj^ca, i przykazuj^c^, odrzuca allegorye, typy, po-
stacie ludzkie, sama dla siebie staje si tak jasna^ ze
\vszystkich tych form i przyborow nie potrzebuje, ze
wystarcza jej za cal^ form^ proste slowo i rytm, staje
si^ prawie niemateryaln^, prawie bez formy, jak da-
wna poezya religijna hebrajska. Ale w swojej epoce
pierwszej, w epoce Nieboskiej Komedyi i Irydiona,
ma forrn^ allegorycznego dramatu, ktorego osoby sq
symbolami i personifikacyami, form^, ktor^ mozna po-
Aviedziec sama dla siebie urobiia, i ktorej, jako poezya
przyszlosci, jako poezya polity czna i spoleczna, inaczej
sobie urobic nie mogla.

Z tej tresci, ktora musiahi wyrobic sobie form^
allegorycznq, i ktora musiala zawsze mice charakter
nauczaj^cy, tendencyjny, wynikn^ly rownie logicznie
wszystkie dalsze cechy, zalety i niedostatki tej poezyi.

Nie potrzeba mowic, jakim wdzi^kiem, jakim
wielkim warunkiem pi^knosci w sztuce w ogolnosci,
a wi^c i w poezyi, jest jasnosc, zrozumialosc kompo-
zycyi, przejrzystosc i prostota figur. Za ten to przy-
miot, w ktorym jej nikt nigdy nie dorownat, nosi
sztuka starozytna swoje miano klasycznej ten przy-
tniot jest tajemnic^ uroku, jaki wywiera Pan Tadeusz
albo Herman Gothego, albo jego Ifigenia. Poezya al-



12 Zygmunt Krasinski



legoryczna, symboliczna, tego przymiotu mice nie
moze. To jej nie ubliza, to jest skutkiem jej natury :
to nie zarzut, tylko wskazanie niepodobieristwa. Kiedy
mysl poety, bo przy takiej poezyi mysl musi zawsze
bye czynnniejsza^ od fantazyi, kiedy mysl poety musi
wyt^zyc sie. na to, by obja,c i zrozumiec jakis wielki
proces historyczny lub duchowy; zeby wszystkie sily
walcza.ce w tym procesie rozpoznac w ich naturze
i w ich wzajemnym stosunku, i osadzic w ich abso-
lutnej prawdzie; kiedy potem, z pomoca. wyobrazni,
musi pracowac nad tern, zeby te idee lub sily ode-
rwane odziac jakims ludzkim ksztaltem, wtloczyc je w te;
forme. dla nich za ciasna, ludzkiej jednostki, rzecz
naturalna, ze ta jasnosc, przejrzystosc i prostota, musi
bye poswie/con^, jezeli nie zupemie, to choc w cz^sci.
Tresc i forma nawzajem sobie szkodz^. Tresc, czy j%
nazwiemy idea,, czy daznoscia, zeby dla nas mogta
stac si^ widoczn^ i /ro/uniiaJa, musi si^ wcielic w ja-
k^s postac, w jakis ksztalt, ochrzczony jakiems imie-
niem, i musi si do tego ksztahu skurczyc, sci^gn^c^
nagiqc, musi sie. nim tak dac ograniczyc, jak dusza
ludzka ograniczona jest cialem ; a przez to na swojej
swobodzie, na swojej jasnosci, na swojej wyrazistosci
traci. Naodwrot, forma, ta postac, to imi, kt6re owemu
pomyslowi sluzy za odziez, za sposob uzmyslowienia
si^, ten czlowiek wzi^ty na symbol dla idei, ten z gory
jest poswi^conym, jest zawsze tylko pozorem, tylko
ksztaltem, tylko shiga, : on napozor zdaje si bye czlo-
wiekiem, mice swoja, indywidualnosc, swoje zycie,
swoja, poetyczn^ pi^knosc w gruncie on jest tylko
srodkiem do wyrazenia czegos, co nie jest nim, jest
hieroglifem, ktorego mysl ukryta tylko cos znaczy, nie
ksztalt; on tylko swojej ludzkiej postaci i swego imie-
nia pozycza. A jak dla mysli w symbolu takim zawar-
tej, symbol bywa cz^stokroc za ciasnym, tak naodwr6t
forma ta cierpi na takiem pola.czeniu, traci swoja, svro-



Forma i3

i swoj osobny wtasny byt; cz^sto tez nie /cloia
bye tej tresci wyrazem jasnym i dokladnym, tl6ma-
czeniem zrozumiafem. Rzecz bardzo rzadka, zeby w al-
legoryi znaczenie ukryte przemawiaio przez swoja^ form^
tak wyraznie, izby si nikt na niem pomylic nie mogl;
najcz^sciej pozostaje wqtpliwosc i niejasnosc, na ktorej
szwankuje i ta mysl ukryta i ten zewne/trzny ksztalt.
A jezeli to jest fenomenem niechybnym i niezmiennym,
koniecznym przy kazdej poezyi allegorycznej >i sym-
bolicznej, jej przyrodzoneni prawem, to ilez silniej
prawo to dzialac niusi w poezyi takiej, ktorej symbole
i allegorye odnosza^ si^ do przyszlosci, do tej \vielkiej
zagadki, ktora samemu poecie musi przedstawiac wiele
w^tpliwosci, przed ktor^ jego mysl sama musi nieraz
wahac si, i z ktorej zupelnie jasno sprawy sobie zdac
nie moze. Rzecz naturalna, ze w takich razach poeta
nieraz mysli swojej nada ksztalt mglisty i niewyrazny,
ze w ci^gu swojego poematu nieraz zostawi luki
i przeskoki, ktore czytelnik z wielkim trudem zapel-
niac musi rozwaga^ i domyslem (i cz^sto mylnym); ze
\v kompozycyi, w budowie poematu, powstaje nieraz
pewien brak ladu i zwi^zku, pozorny tylko, ale do
uporz^dkowania i do zrozumienia trudny; ze \v samych
postaciach tego poematu czytelnik natrafi co krok na
znak zapytania, na jak^s zagadk^, ktorej sobie roz-
wi^zac nie moze. Skarzymy si nieraz na niejasnosc,
niezrozumialosc Krasinskiego! mowimy: c6z mi to za
poezya, ktorej bez komentarza, bez odsylacza zrozu-
zumiec nie mog? Odsylacz zabija poezy^, bo przez
czas, kiedy mysl szuka tlumaczenia niejasnej rzeczy,
wrazenie juz ulecialo, uczucie juz ostygk>. To prawda,
ze ze stanowiska artystycznego, poezya Krasinskiego
nie jest taka, jak poezya Mickiewicza, ze si z nia, ro-
\vnac nie moze. Tylko o tern pami^tac si^ godzi, ze
ona symboliczn^ i allegoryczna, bye musiala, i ze jako
taka, jest jeszcze, pomimo swoich niejasnosci, bardzo



14 Zygmunt Krasiriski



zrozumiala,, a warunkom pie.knosci artystycznej, warun-
kom sztuki, czyni zadosyc w mierze bardzo szerokiej.
Jeszcze jedna rzecz, ktora takiej poezyi jest wla-
sciwa^ i przyrodzona,, to, ze w niej tresc musi zawsze
gorowac nad forma, i rownowagi mie.dzy niemi bye
nie moze. Poezya taka, cokolwiek si pod jej symbo-
lami ukrywa, filozofia czy polityka, czy religia, musi
z natury rzeczy bye tendencyjna^ musi bye przedsta-
wieniem, obrona., nieraz i dowodzeniem jakiejs mysli,
jakiejs prawdy. Od chwili zas jak w poezyi, w sztuce
w ogolnosci, wyste.puje tendencya, rownowaga porni^-
dzy pi^knosci^ a prawdy musi bye zniszczona^ na ko-
rzysc prawdy (tego co poeta ma za prawdy): a za tern
idzie, ze zapatrzony w swoj eel gtowny, w obron^
i tryumf jakiejs mysli lub zasady, poeta w akcie two-
rzenia postuguje si nierownie wi^cej t^ wladz^, pod
ktor^ podpadaja idee da.znosci i zasady, rozumem,
anizeli wyobrazni^, ktora schodzi na stanowisko dru-
gorz^dne, pomocnicze. Otoz poezya Krasinskiego, ktora
jest na wskros i wyl^cznie tendencyjn^, polityczna,.
nawet kiedy przestaje bye allegoryczn^, nosi w wyso-
kim stopniu ten charakter przewagi mysli, refleksyi,
nad wyobraznia,. Jednem slowem, mozna by j^ opisac
jako pewien system historyozofii w poematach liry-
cznych lub dramatycznych (system, ktory nie jest wy-
robiony odrazu, ale wyrabia sie. przez cale zycie poety,
dochodzi do konkluzyi, a wszystkie przemiany tega
systemu i przejscia uktadaj^ si^ w logiczny ci^g,
w harmonijn^ calosc). Jako taka musi ta poezya bye
przewaznie poezya, rozumu, reflexyi; obok tego jest
poezya, uczucia bardzo gle.bokiego, ktore cz^sto staje
sie. pot^znem natchnieniem ; rola fantazyi jest w niej
nier6wnie mniej obszerna i mniej wazna. Byloby nie-
dorzecznosci^ powiedziec, ze Krasiriskiemu zbywato
na wyobrazni; poeta bez niej pomyslec si^ nie da, jest
moralnem niepodobienstwem, a fantazya, w ktorej po-



Koniecznosc tej formy i jej skutki i3-

cz^ly sie. postacie Pankracego i Henryka, albo kolosalny
obraz upadaja.cego Rzymu, musiala bye czynnq i pote/zna,.
Jednak temu zaprzeczyc nie mozna, ze, ba,dz to wsku-
tek kierunku, jaki poezyi swojej nadat, b^dz tez wsku-
tku wrodzonej organizacyi swego talentu, Krasiriski
nieraz wydaje sie. raczej wielkim myslicielem, ktory po-
mysly swoje wydobywa ze swego rozumu, anizeli poeta^
ktory je tworzy czarodziejsk^ rozdzka^ wyobrazni. Naj-
mniej moze widocznem to jest w Nieboskiej Komedyi,
wi^cej juz na lrydionie t bardzo widocznem jest na Nie-
dokonczonym Poemacie-, a nawet w tych rzeczywiscie
natchnionych wybuchach uczucia, jakiemi sq Psalmy,
nawet w tych, przewaga reflexyi stwierdza si wido-
cznie na wyrazeniach, na catych ust^pach, ktorych ton
staje si tonem polemiki, rozumowania, argumentacyi,
j^zyk j^zykiem filozofii, dyskusyi, prozy, na co fanta-
zya, ta lotna i skrzydlata nigdy nie powinna byla po-
zwolic.

Ten kierunek tendencyjny i filozoficzny poezyi
Krasinskiego, jak nieraz obci^za jego natchnienie i cza-
sem rozbija wrazenie o stowa lub zwroty prozaiczne,
tak, korzystnie lub szkodliwie nie pytam, ale wido-
cznie odbija si$ na jego sposobie tworzenia, i na jego
postaciach, i na samym jego stylu. Znana jest i nieraz
ganiona pewna mglistosc i jak zeby umyslna nieja-
snosc jego mysli; te figury lub grupy figur ukazuj^ce
si jak zeby w polcieniu, nie nazwane, zostawione do
domyshi, do uzupelnienia ; przyldadem tego sposobu
przedstawienia rzeczy moze bye Prolog Irydiona na-
wet, a coz dopiero Sen Cezary albo Legenda. Znane
jest takze i takze juz nieraz wytykane, ze jego styl
bardzo pi^kny, majestatyczny, energiczny, obrazowy,,
niekiedy przebiera miare. w tych zaletach i staje sic.
wymuszonym, nienaturalnym, przesadnym. Istotnie,
i jego spos6b przedstawiania figur i jego styl, rysunek
i koloryt, maja. w sobie czasem cos napr^zonego, cos



16 Zygmunt Krasiriski



nienaturalnego. Otoz i to pozwolilbym sobie uwazac
za skutek poezyi allegorycznej, poezyi przyszlosci.
Spr6bujmy sobie wyobrazic, jak jego mysl i jego wy-
obraznia musiaty ci^zko pracowac, zeby wydobyc
z siebie rozwi^zanie tych zagadnieri, z jakim trudem
i bolem one musialy rodzic ksztalty dose wielkie, izby
sie/ w nich zmiescic mogl pomysl Hrabiego Henryka
albo Pankracego? Trzeba by to w pocie czota wyrabiac
mysl, tresc, i dla niej wyszukac form^. Starozytna
pythia m^czyla si dlugo, zanim wydobyfa z siebie
slowo wyroczni; podobnie mysl i wyobraznia Krasin-
skiego pracuj^ ci^zko, mozolnie, zanim te pomysly tak
trudne do pocz^cia, do zupetnego wyksztatcenia, i tak
wielkich rozmiarow, wydac z siebie zdolaj^ w jakiej-
kolwiek formic. Dlatego to figury te tak nieraz wy-
daja^ si^ dziwne, jak niedokoriczone pos^gi tytanow,
albo jak widma jakies powstaj^ce z mgly, a niewyra-
zne, o konturach nie statych i jakoby zatartych; dla-
tego ich mowa tak nam si nieraz wydaje napr^zon^,
sztucznq. Poprostu, pomysl ogromny szuka odpowie-
dniej dla siebie formy, i znajduje j^ : ale nie zawsze
wyrazna. i skonczon^. Szuka takze tonu, ktorymby
najswobodniej mogl przemawiac, i znajduje w tym
wysokim stylu prozaicznym, ktory dochodzi prawie
majestatu i powagi wiersza, a wymaga mniej starania
i pracy, ma wi^cej swobody. Ze w powadze i w obra-
zowosci stylu zdarza si tu i owdzie przesada, ton fal-
szywy i nienaturalny, ze figury same czasem robia^
wrazenie, jak zeby chodzity na koturnie zbyt wysokim,
to prawda. Tylko, usterkow tych nie przecz^c, trzeba
odniesc je do naturalnego powodu, ktorym jest to, ze
pomysly zupelnie nowe, nowy rodzaj poezyi, musiat
sam sobie wyrabiac i formy swoje, i swoje narz^dzie,
j^zyk, do swoich potrzeb naginac. Ze tu i owdzie
forma nie zupetnie przypadla do miary, albo ze styl
tu i owdzie jest do zbytku ozdobny i obrazowy, to



Koniecznosc tej formy i jej skutki 17

daleko mniej dziwne anizeli to, ze na pomysly takie
jak Irydiona lub Henry ka znalazly sie. ksztalty ludz-
kie prawdopodobne i dobrane do ich rozmiarow, rze-
czywiscie wielkie, imponuja.ce, majestatyczne i jako
calosc pie.kne anizeli to, ze proza Irydiona, miej-
scami moze nieco wyme.czona i me.cza.ca, potrafi przez
caty ciqg poematu utrzymac sie/ w tym tonie majesta-
tycznym, i tak rzadko z tonu prawdziwego przejsc
w przesadny i napuszysty.

Jakiemi drogami doszedt Krasiriski do tego, zeby
sie. stac takim poeta^ przyszlosci ? Kiedy Mickiewicz
w swoim rozbiorze Nieboskiej Komedyi mowi, ze ona
jest typem i zapowiedzi^ tego, czem be.dzie poezya
w przyszlej epoce, ze jak si ludzkosc podniesie, cala
poezya b^dzie tylko wieszcz^, intuicyjnq, prorocz^,
Mickiewicz podobno si^ myli. Nie mysl^c wdawac si^
w przewidywanie tego, czem poezya b^dzie kiedys,
mozna przeciez twierdzic, ze poezya Krasiriskiego, choc
zwrocona w przyszlosc i ni^ jedynie zaj^ta, jest na
wskros poezyq dzisiejsz^, skutkiem, produktem dzisiej-
szego stanu swiata. Epoki szcz^sliwsze, spokojne, zy-
j^ce w warunkach stalych i normalnych, a taka, za-
pewne ma bye owa lepsza, ktora ma nast^pic, takie
wlasnie nie lubi^, nie potrzebuj^ odchylac zaslon przy-
szlosci; one zawsze zyja^ w terazniejszosci, ktorej moga^
uzywac spokojnie, ktora im pozwala czuc wdzi^k
i wartosc zycia. Ale taka jak nasza dzisiejsza, taka,
w ktorej wszystko sie. trz^sie i wali, w ktorej nikt
dzis nie wie, co si stanie jutro rano, nie juz z nim
samym, z jego rodzin^ i domem, ale z jego ojczyzn^,
z jego kosciotem, z jego wiar^ religijnq, polityczna.,
spoleczn^, w ktorej wszystko jest zagrozone, zaprze-
czone, zwalone, taka epoka musi pytac o przyszlosc
niespokojnie, niecierpliwie, gwaltownie. Ludzie, kt6rzy
w stosunkach posr6d ktorych zyja,, nie znajduj^ za-
dnego zaspokojenia dla swoich sumien, pragnien, na-

Zygmunt Krasinski. 2



Zygmunt Krasiriski



wet dla swoich interesow, tacy naturalnie stajij si
sklonni do tego, zeby pytac co be.dzie? kiedy i jak
ten stan sie. skoriczy ? czy juz zawsze tak ma zostac,
lub tez, czy przejdzie raz ten atak konwulsyi, ktory
ludzkosc cala. lamie i tlucze, co go usunie, co jej zdro-
wie przy wroci ? Tacy zyja. nieustannie w wielkiem
ute.sknieniu do przyszlosci, i w dre.cza.cych przed nia.
obawach. Oni, na wspak pote/piencow Danta, nie maja
glowy przekre.conej w tyt, ale maja ja, nieruchoma., jak
przymurowana, , patrz^c^ nieodmiennie przed siebie,
i tylko przed siebie; wbok te glowy prawie obrocic
si^ nie moga., wzrok nie pada dokohi na prawo i na
lewo, utkwiony jest prosto przed siebie. Niepewnosc
i udr^czenia terazniejszosci, przechodza. u nich w stale
i wyla,czne prawie zaj^cie mysli przyszlosci^. Poezya
Krasinskiego, ktor^ Mickiewicz nazywa mesyaniczna^
nale/.^ca do epoki juz nie naszej, przedmiotem tylko
nalezy do przyszlosci, ale jest naturalnym produktem,
jest koniecznoscia, naszego stanu, naszego zycia: jest
kwiatem, ktory na tym tylko gruncie mogl wyrosc,
cyprysem tych grobow, smutna, lili^ bial^, nieskaiana,
strzelaj^c^ smialo w gor, ale taka, co wyrosc mogla
tylko na tych gruzach, smieciach, i blotach. Kiedys
poezya Krasinskiego b^dzie takim komentarzem, taka,
illustracya. do historyi XIX wieku, ze b^d^ ludzie pa-
trzec na ni^ jak na portret, i beda. m6wili z pewno-
sci^, ze te rysy, te znamiona tak charakterystyczne
do zadnego innego nalezec nie mogly; b^da, studyowac
nas, nasze wyobrazenia, nasze nami^tnosci, nasze
stronnictwa, nasze zludzenia i nasze zw^tpienia, i caty
nasz czysciec dni terazniejszych w poezyi Krasin-
skiego nie tak wygodnie, ani tak szczegolowo, ani
tak wyraznie zapewne, ale w podobny sposob, jak
my uczymy si z poezyi Danta, czem byly Wlochy
wieku XIV.

Ze niema drugiej w Europie, ktoraby byla w tej



Okresy i przedmioty. 19



mierze obrazem politycznego ispotecznego stanu epoki,
to pewna; ze ten kierunek poezyi zjawil sif wlasnie
u nas, najbardziej przesladowanych od losu, najbar-
dziej na tym stanie rzeczy cierpia.cych, to jest natu-
ralne. Ale co dziwne, szczegolne, a moze jedyne
w dziejach poezyi, co Krasiriskiego tak wyroznia od
innych poetow i nadaje mu fizyognomia, zupelnie od-
mienna, to, ze jego poezya cala, jak jest, poswi^cona
jest, z wyja.tkiem jedynie prob mlodocianych, tym po-
litycznym i spolecznym stosunkom, ideom i cierpie-
niom. Zwykle poeci, jezeli nawet do tego dochodz^,
to nie rozpoczynaja. od tego. Nasza poezya polska jest
na wskros polityczna, i patryotycznq, jak zadna, a prze-
ciez i Mickiewicz nie zawsze o samej tylko mysli
i pisze ojczyznie; przeciez jego poezya zyje i dla uczuc
osobistych, i dla pi^knosci przeszlego lub dzisiejszego
swiata; pierwszy pop^d daje jej mitosc, a cierpienie
za miliony zostawia jej przeciez czasem chwile ulgi
i wytchnienia , i w takich chwilach powstaje Gra-
zyna, nawet Tadeusz, w ktorym jest mitosc ojczyzny,
ale smutku i cierpienia nie ma. Slowacki, wiemy, jak
wszystko do siebie scia.ga, jak jego poezya jest wy-
razem wlasnych jego uczuc, i jak niezmiernie czuta
na pi^knosci natury, historycznych postaci, jak si
nieraz rozkosznie piesci z otaczaj^cym swiatem, i jak
si^ gorzko uzala nad sob^. Krasinski jest jedynym
moze na swiecie poeta,, w ktorego poezyi niema nie
osobistego; przez jego serce przechodza^ jedna po dru-
giej srogie burze, pocza.wszy od tej pierwszej najbo-
lesniejszej moze, w Warszawie, po niej r6zne unie-
sienia i gorycze milosci, a zadna nie dob^dzie z niego
ani skargi, ani wspomnienia. Gdzie jest Gustaw Kra-
siiiskiego? albo jego Szwajcarya? nie ma ich; i gdy-
bysmy o nim tylko z jego poezyi wiedzieli, nie mo-
glibysmy ani pr6bowac nawet domyslac si kolei jego
zycia, przejsc jego duszy. Noc letnia, wprawdzie po-



20 Zygmunt Krasiriski.



swi^cona jest jakiemus sercu niewiesciemu, ktore
zapewne nie bylo mu obcem, w Pr zedswicie jest
wspomniana jakas Beatrice, ale widocznem jest az
nadto, ze nie mitosc natchn^la Noc Letniq^ i ze ta
postac Muzy lub raczej Aniola z arfa, w r^ku, na lodzi
wsrod wloskiego jeziora, to ani zwierzenie, ani histo-
rya jakiejs milosci. Kiedy o wlasnych uczuciach lub
losach pisze a zawsze nie wiele to wiersze te
posyla przyjaciotom jak poufne listy lub w listach ;
ogtaszac ich nie mysli, a my, w wiele lat po jego
smierci dopiero, dowiadujemy sie, ze one sa^ na swie-
cie. Nawet tam, gdzie, jak w Poemacie Niedokonczo-
nym, znajduja^ si alluzye i wspomnienia wlasnego
zycia, gdzie bohater ma widocznie z autorem podo-
bienstwo, nawet wtedy podobny jest do niego swoim
stosunkiem do chj/nosci i aspiracyi wieku, jest \vize-
runkiem jego wierzeri i poj^c politycznych lub spole-
cznych daleko wi^cej, niz jego uczuc odnosz^cych si
do siebie samego lub do drugich ludzi. Dziwna jest
ta bezosobistosc poezyi Krasiriskiego, i w kazdym ra-
zie bardzo piekna. Bo, jezelibysmy j^ chcieli ttoma-
czyc tylko przez dum wysokiego serca, ktore sie/
z przejsc i uczuc swoich zwierzac i na swoje smutki
skarzyc nie chce i nie raczy, to taka duma kazalaby
si^ bardzo szanowac i podziwiac. A bylaby, jezeli jest
powodem tej bezosobistosci, tego milczenia o sobie
(moze bye, ze w cz^sci jest nim i ona) powodem do-
piero najnizszym. Bo drugim, i wyzszym, szlachetniej-
szym , jestto zaj^cie si przeznaczeniem ludzkosci
i ojczyzny tak zupelne, tak wyl^czne i gl^bokie, ze
obok tego wszystko malaio i bladlo, ze obok tego nie
innego nie bylo godnem uwagi i wzmianki, ze nie
byto czasu nietylko o sobie m6wic, ale nawet rozmy-
slac i plakac nad soba,, choc nikt nigdy nie mial wi-
cej powodow i prawa do zalowania siebie samego,
Jego milczenie o sobie nie jest skutkiem przypadku,



Okresy i przedmioty.



tylko skutkiem wylacznego zwrocenia serca i mysli
do uczuc wyzszych i wi^kszych zagadnieri. Jakie tarn
musiaty bye niezmierzone gl^bokosci i jakie nieprze-
brane skarby miJosci swiata i ojczyzny, jak ona mu-
siala gorowac nad wszystkiemi jego uczuciami, kiedy
zadne z nich, ani milosc siebie, ani mitosc kobiety,
ani mitosc pie/knosci i poezyi, jako takiej, nie pchne.lo
go nigdy do tworzenia, tylko to jedno.

Nie ma tez mi^dzy poetami swiata tego, ktoryby
byt mniej poeta,, nie \v tern znaczeniu, zeby mu zby-
wac mialo na gieniuszu, tworczosci lub artystycznem
uczuciu, ale, ze nigdy pi^knosc, nigdy poezya nie jest
dla niego celem ani glownym przedmiotem jego za-
je/cia. Mickiewicz nawet kiedy za miliony cierpi, nie
przestaje bye poetq. Pierwsze Dziady pisze on, zeby
sobie ulzyc w cierpieniu, dalsze Dziady i Wallenroda
z zamiarem, z tendency^; ale i wtedy jeszcze pisze
poemat. Jeszcze eel artystyczny przyswieca mu jasno;
nie mowi^c o tern, ze Grazyng pisze tylko na to,
zeby byta pi^kna,, ze Tadeusz, pocz^ty w t^sknocie
za krajem, napisany byt z mysla , zeby byl pie.knym.
Kiedy inny eel, tendencya, powotat go do swojej
sluzby, wtedy on poezye. porzucit. Krasinski, czy
kiedy pisat dlatego zeby pisac, zeby tworzyc, zeby
z fantazyi swojej wydac cos pi^knego? Ghyba wtedy,
kiedy jako dziecko prawie uktadat swoj dziwaczno
ponury romans o Rodzinie Reichstalow, albo kiedy
jako mtodzienczyk podobal sobie w szumnych okre-
sach i jaskrawych barwach Agaj-Hana; ale pozniej,
oclkucl wyrosl i dojrzal, i stat si^ swiadomym siebie
i swego poetycznego powolania, nie. Swiadczy przeciw
temu jedyny fragment Wandy, a ten, kto wie, czy nie
dlatego nie dat si dokonczye, ze w niem nie bylo
tej tendencyi, tej mysli, tego przystosowania.

On z walk i zapasow i uciskow dzisiejszego
swiata, politycznych i spotecznych sil i pra,dow, chce



Zygmunt Krasiriski.



odgadnqc i wniesc, czy one moga,, i jakim sposobem,
uiozyc si kiedys w harmonic, i zgode.. To jego na-
tchnienie, to tresc jego mysli i utworow, to jedno,
co go do tworzenia pobudza. Rzecz charakterystyczna,
w calej poezyi Krasiriskiego jest jeden tylko usmiech,
jest nim przedmowa do Trzech Mysli Ligenzy. Jakis
fizyolog mowi, ze do rzeczy, ktoremi czlowiek rozni
sie. od zwierza.t, nalezy smiech; zadne zwierze; si nie
smieje. Musi ta zdolnosc wesolosci bye wielkim da-
rem Bozym, kiedy go nizsze istoty nie maja; i jak
biednym musi bye czlowiek na to, zeby go nie uzy-
wal, zeby sie. tej swojej zdolnosci oduczyh Mickiewicz
si smieje, Slowacki si smieje, Byron si smieje,
Krasinski nigdy. U zadnego takze z poetow europej-
skich, starego czy nowego swiata, preokkupacya ar-
tystyczna, pierwiastek literacki i pisarski, nie sa^ tak
podrz^dne, jak u niego. On jest caty i wyl^cznie na
uslugi mysli, idei, celu; kiedy go taka idea uderzy
i chce wyjsc na swiat, wtedy on bierze si do dziela,
ale to dzielo jest srodkiem, jest slug^. A jak u Zydow
proroctwa, lub skargi Dawida ze swoj^ tresci^ reli-
gijn^ i moraln^, ktora miata na owe czasy i pierwia-
stek tendencyjny, patryotyczny, choc nie s^ tem, co-
smy scisle za poezy^ brae przywykli, wylewaja, sie^
w j^zyku i w tonie poetycznym, w rytmie : jak greckie
wyrocznie i wloskie Sybille, przepowiednie swoje da-
wa}y w wierszu: tak i u Krasinskiego mysl, ktora
najcz^sciej jest przewidywaniem przyszlosci, wyraza
si^ przez poetyczne formy, przez postacie i sceny,
przez wiersz lub rytmiczna, proze.. Jak bardzo Kra-
sinski rozni si od wszystkich poetow, miar wzia.6
mozna st^d, ze nie mozemy okreslic formy i rodzaju
jego poezyi zadna z tych miar i definicyi, podlug
ktorych przywyklismy sqd/ic innych poetow. Czy go
zaliczymy do romantykow, jego, ktory z romantyczno-
scia. ballad, romansow, dramatow fantastycznych^



Okresy i przedmioty. 23



a nawet scenicznych, niema zadnego pokrewieristwa?
a wic nazwiemy go klasykiem? niedorzeczeristwo.
Czy powiemy, ze on jest poet^ lirycznym, dlatego, ze
Przedswit i Psalmy sq poezy^ uczucia, a nie s^ dy-
alogiem ani powiescia,? Wszakzez i poezya liryczna
ma pewne swoje kategorye i odznaczenia, podiug
ktorych si klasyfikuje; do ktorej z tych przyl^czymy
Przedszvit \ Psalmy? nie wchodzq one w zadn^, a je-
zeli uczucie i natchnienie daje im prawo do nazwy
lirycznej poezyi, to w kazdym razie ten liryzm histo-
ryozoficzny, abstrakcyjny, nie jest podobny do tego
indywidualnego, jaki jest u wszystkich lirykow swiata,
od Petrarki do Schillera, Byrona i Mickiewicza. Czy
powiemy, ze Krasiriski jest poeta, dramatycznym dla-
tego, ze w Irydyonie i w Nieboskiej s^ sceny i dya-
logi? czy go nazwiemy poeta, subjekty wnym , jego,
ktory o sobie i swoich uczuciach zawsze milczal?
A wie.c jest objektywnym, on, ktorego kazdy pomyst
przesi^kni^ty jest jego poj^ciami i ideami, kazda fi-
gura widziana i przedstawiona ze stanowiska tych po-
j^c i idei? Nie poezya ta i trescia, swoj^ i form^
wychodzi z granic zwyklej poezyi, jej rodzajow i zna-
mion. A jezeli szkoduje na tern jej pi^knosc jako taka,
jezeli symbole i allegorye nie moga, miec klasycznej
prostoty i jasnosci prawdziwych ludzkich postaci, je-
zeli poezya filozofii i historyozofii do czasu tylko i dla
pewnego czasu moze miec ten urok, jaki poezya pro-
stych, wrodzonych, ludzkich uczuc ma dla wszyst-
kich i zawsze, jezeli wskutku tego, stwierdzaj^c odmien-
nosc Krasinskiego od wszystkich poetow, nie mo-
zemy w tej odmiennosci widziec wyzszosci poetycz-
nej, doskonalszej pi^knosci to wspomniawszy na
powod, dla ktorego ona jest taka., na ci^gle i wyla,-
czne zaj^cie jednym przedmiotem, jednem uczuciem,
milosci^ ludzkosci i ojczyzny, uznac w niej musimy
przynajmniej wyj^tkow^ sit^ milosci, wyj^tkow^ wiel-



24 Zygmunt Krasinski.



kosc duszy. W zywotach swi^tych, czyta si o sty-
gmatyzowanych, ktorzy przez wielka^ mitosc Chrystusa
i wielkie zatopienie si \v konteniplacyi Jego m^ki,
dochodzili do takiego stanu extatycznego, ze nie zyli
prawie na tym swiecie i dla niego zdawali si bye
w uspieniu i odr^twieniu, a tymczasem dusza ich tak
zyta w M^ce Panskiej i tak ja, czula, ze ciaio samo
pocilo si krwawym potem Ogrqjca i znaczyfo zna-
kami pieciu ran Golgoty. Do takich stygmatyzowa-
nych, do takich zatopionych calq dus/.a w jednej mi-
losci, a dla reszty swiata prawie nie zyj^cych, podo-
bna jest poezya Krasinskiego.

W najpi^kniejszej, jak^ posiadamy, pracy o Kra-
sinskim, w francuskiej rozprawie Klaczki o Bez-
imiennym Poecie Polskim, jest posrod innych wielu
to spostrzezenie, ze na odwrot tego, co si^ zwykle
widzi, gieniusz Krasinskiego rozwijat si pochodem
dosrodkowym zstpuj^cym od kwestyj ogolnych,
obejmuj^cych ludzkosc cal^, do kwestyj narodowych
i psychologicznych. Fenomen to tern dziwniejszy, ze
nie taki bywa zazwyczaj kierunek poetycznego gie-
niuszu. Wezmy Danta, Szekspira, Gothego, wszyscy
oni wznosz^ sie. stopniowo od szczegolow do ogolu,
od rzeczy skonczonych do coraz szerszych, do coraz
bardziej nieskonczonych, od Vita Nuova do Raju,
od dramatu historycznego i od Romea do wielkich
i glbokich pomyslow Macbetha i Hamleta, od Wer-
thera i Gotza do drugiej cz^sci Fausta. Inaczej ma
si rzecz z Bezimiennym poetq. Ten w dwudziestu
latach zycia i na samym wst^pie swojego zawodu,
wznosi si odrazu na najwyzsze szczeble spekulacyi,
obejmuje jednym rzutem oka spoteczenstwo cale, ale
raz przeszedlszy przez t^ sfer, juz do niej wi^cej
nie wraca, umyslnie zwija skrzydla i zakresla sobie
kola coraz ciasniejsze; sain wybor form, jakich po
kolei uzywa, jest obrazem tego wewn^trznego roz-



Okresy i przedmioty. z5



woju. W pierwszych swoich dzielach podoba on so-
bie w allegorycznym dramacie, to jest w formic naj-
obszerniejszej i najswobodniejszej, jaka, natchnienie
znalezc moze; potem sciesnia sie. do powiesci fanta-
stycznej wprawdzie, ale juz daleko bardziej jedno-
stajnej i regularnej anizeli 6w drarnat, a dochodzi
w koricu do formy najbardziej skupionej i indywi-
dualnej, do liryzmu oznaczonego smutkiem i surowa^ po-
waga/<. Fenomen ten tlomaczy Klaczko przyczynami nio-
ralnemi, gt^bszemi od przyczyn historycznych i litera-
ckich, i mowi, ze ten rozwoj dosrodkowy poety,
odpowiada poj^ciom jego o obowi^zkach dzisiejszej
chwili, o powolaniu ludzi i narodow w tej kryty-
cznej epoce, ktor^ przebywamy. W Nieboskiej Ko-
y>medyi poeta zegnat raczej, niz wital, humanitarne
nadzieje; protestowat przeciw fatalnym zludzeniom
wieku, ktory mysli, ze potrafi odrodzic ludzkosc, nie
odrodziwszy czlowieka, i ustalic powszechne prawo,
nie utwierdziwszy wpierw cztowieka w jego obo-
wi^zkach. Poeta chcial zastosowac pi^kne prawidlo,
ze kto chce powitac wschod stonca, powinien patrzec
nie wysoko nad sob^, ale horyzontalnie , rowno
z sob^; usilowal wi^c rozpoznawac coraz lepiej pole
zostawione otworem jego czynnosci , jego dobrej
woli, okreslac coraz wyrazniej i coraz dokladniej
obowi^zki jednego czlowieka, w warunkach, w ja-
kich on si^ znajduje, i w ten sposob, sciesniaj^c ko-
lejno swoj zakres, doszedl w koricu do jednego pun-
ktu, do duszy ludzkiej, do duszy polskiej, do tego
punktu zaledwie dostrzezonego, ktory, choc tak maly,
ma przeciez obwod nieskonczony, skoro obejmuje
Boga.

Zbyteczna prawie wskazywac, jak poemata Kra-
sinskiego oznaczaj^ kola coraz ciasniejsze dosrodko-
wego ruchu jego mysli. Pierwsze, najszersze, to Nie-
boska Komedya, ktorej przedmiotem jest wielka walka



26 Zygmunt Krasiriski.



spoleczna, tocza.ca sie. w calej Europie, a teatrem
przyszlosc. Choc napisana po polsku, choc aktorowie
Henryk i Pankracy sa, Polakami, Nieboska Komedya
nie nalezy do Polski tylko, ale do Europy, do wieku,
bo jest zarowno ich obrazem, obrazem tej kwestyi
najogolniejszej, ktora stanowi sam rdzeri historyi na-
szego wieku. Za nia, idzie Irydyon, na pozor obszer-
niejszy jeszcze, obejmuj^cy dwa spoteczenstwa, rzym-
skie trescia., nasze przystosowaniem, a co do czasu,
obejmuj^cy ogromny szereg wiekow, cesarstwo rzym-
skie, w epilogu chwile. dzisiejszq, a przez poslanie
Irydyona do ziemi mogit i krzyzow otwieraja.cy jesz-
cze widok na przyszlosc przed nami. Ale pomimo tych
pozorow, kolo Irydyona jest rzeczywiscie ciasniejsze;
przedmiotem jego nie jest proces odbywaj^cy si w Jo-
nie ludzkosci calej, ale tylko proces odrodzenia je-
dnego narodu: z kwestyj powszechnych, spolecznych,
przechodzi poeta do kwestyi patryotycznej. W Przed-
swicie i w trzech pierwszych Psalmach, juz zaga-
dnienie przyszfosci ukazuje sie. dla poety rozwi^zanem
i sciqgnie/tem do swego najprostszego wyrazu. To juz
nie rozpaczliwy koniec Nieboskiej Komedyi, w ktorej
nikt nie ma slusznosci i prawdy, nie nadzieja w^t-
pliwa, jaka tkwi w poslaniu Irydyona do Polski, nie-
jako na prob, to juz pewnosc zupelna, i pewnosc nie
rzeczy tylko, ale nawet srodkow. Poeta zdaje sobie
spraw doskonale ze wszystkiego co jest, i jest pe-
wien, ze odrodzenie nast^pic musi, jezeli my zacho-
wamy si tak, zeby mu nie przeszkodzic. Poezya jego
staje sie. wi^c slowem nauki, podaje pra