Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-15T16:07:00+01:00
W czasach realnego socjalizmu, słowo monopol przez wielu ludzi kojarzone było ze sklepem, gdzie sprzedawano spirytualia i destylaty. Po zmianie ustroju słowu temu został przywrócony jego pierwotny charakter, którego znaczenie rozumiano co najmniej od czasu zaborów. Każdy obywatel dzwoniąc, wysyłając list, zapalając żarówkę w swoim domu, odkręcając kurek z którego płynie sieciowy gaz płaci monopoliście.

Długą listę podatków jakie płacimy należałoby zatem uzupełnić o jeszcze jeden: rentę monopolistyczną. Są to nadzwyczajne i ekonomicznie nie uzasadnione zyski, które trafiają do kieszeni firm oficjalnie zwolnionych z działania praw rynku lub tych, które korzystając z państwowej protekcji same się z niego wyzwoliły. Nie zawsze oczywiście monopolista wykazuje zyski i nie zawsze są one nadzwyczajne, chodzi tu bardziej o zawyżane przychody tych spółek. Przychody są zawyżane, więc i koszty działalności mogą być zawyżane o czym świadczyć może chociażby sytuacja branży energetycznej z jej przerostami zatrudnienia utrzymywanymi przez ostatnie 15 lat. W spółkach wytwarzających energię lub nią handlujących (obrót energią) do których weszli prywatni inwestorzy w krótkim okresie czasu następowały zwolnienia pracowników lub oferowano im sowite odprawy jeżeli zgodzą się dobrowolnie odejść (np. STOEN, Elektrownia Połaniec).

Poczta Polska przez całe lata wykazywała straty mimo, że na rynku przesyłek listowych posiadała (i posiada cały czas ) monopol. Spółka ta z jednej strony argumentowała, iż jej działalność monopolistyczna jest niedochodowa (bo przecież ma straty) a z drugiej robiła wszystko aby w odpowiednich ustawach znalazły się miłe dla jej oka i kieszeni zapisy

Działaniom monopolistycznym sprzyja niekonsekwentne prawo, niska świadomość i przekonanie, że monopol neutralizuje działanie praw rynku, a więc zabezpiecza przed dolegliwościami kapitalizmu - bankructwem i bezrobociem.

Ważną rolę w walce z praktykami monopolistycznymi powinny odgrywać organy zajmujące się nadzorem rynku -Urząd Regulacji Energetyki (w Łodzi wynajmuje swoje biuro od Mazowieckiej Spółki Gazowniczej, którą ma obowiązek nadzorować), Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tak nawiasem, ciekawe dlaczego nie można by tego wszystkiego czy w/w urzędy się zajmują ulokować w jednym urzędzie? Niestety polscy regulatorzy rynku są słabi pod względem umocowania w prawie, słabi finansowo i nie najbardziej lotni kompetencyjnie. Budżet UOKiK to ok.90 mln zł, na Węgrzech taki urząd otrzymuje 3 razy, a w Czechach 2,5 raza większe środki. O ile na administrację państwową jako całość są przeznaczane zbyt duże kwoty, o tyle na te urzędy powinny być wyasygnowane większe środki, gdyż leży to interesie (prawie) wszystkich konsumentów. Na mefistofeliczny dowcip zasługuje fakt, że OUKiK nie otrzymał 10 mln zł, które miały być przeznaczone na kontrolę stacji paliw pod kątem jakości sprzedawanego tam paliwa, gdyż jak argumentował ministrem finansów budżetu na to nie stać.Za to polskich kierowców zapewne stać na jeżdżenie na "chrzczonym" paliwie? Licząc, że w kraju mamy ok. 12,5 mln pojazdów to na jeden pojazd wypada niecała złotówka rocznie. Nie dofinansowanie łączy się nie tylko z ilością ale i jakością kontroli, gdyż w takich urzędach powinni pracować jedni z najlepszych ekonomistów (podobnie jak dzieje się to w Wielkiej Brytanii czy na Węgrzech) w polskiej administracji a niestety tak nie jest, wszak brakuje na nich grosiwa.
O ile w wypadku prądu czy gazu większość obywateli wie, że korzysta z usług monopolisty o tyle wielu ludzi nieraz nie zdaje sobie sprawy, że wiele innych usług (i wysokich cen za nie płaconych) zawdzięczają monopolistom bądź spółkom dominującej pozycji na danym rynku.
Zdarza się tak, że to gminy tworzą monopole lub sprzyjają im jako przykład można podać sprzedaż piwa w danym miejscu tylko przez dany browar (w Płocku przez 5 lat będzie mógł to robić tylko Żywiec gdzie cena piwa wzrosła o 1 zł po podpisaniu umowy z miastem, w Bochni monopol ma Tyskie) - UOKiK nie widzi w tym niczego złego, a przecież miasto w ten sposób tworzy monopole na danym obszarze i narzuca obowiązek korzystania w produktów danego browaru przez okolicznych knajpiarzy.

Innym przykładem z gmin są nabrzeża portowe dzierżawione przez przewoźników (monopol na dobijanie do sopockiego mola na Żegluga Gdańska i nikt inny nie może tam dobijać - statki biorące turystów na połów ryb ani Żegluga Pomorska; do nabrzeża w Kazimierzu nad Wisłą (1,5 mln turystów rocznie) mogą cumować tylko statki Henryka Skoczka, który jest w tym momencie monopolistą na danym rynku (nie dopuszcza możliwości cumowania innych niż swoje statków).
Gminy mogą także sprzyjać w łamaniu monopoli na ich terenie, jako przykład złamania monopolu można podać gminę Kleszczów, która zbudowała niezależną od TP S.A. sieć telekomunikacyjną i okazało się że opłaty są o 30% niższe niż u monopolisty. Abonament kosztuje tam 17 zł, a za stałe złącze internetowe miejscowi gospodarze płacą 36 zł.

PKSy i przejazdy autobusowe to także pole do działania takiego lokalnego monopolu, doświadczył m.in. Ryszard Tatrzański, prowadzący w Gorzowie Wielkopolskim firmę przewozów autokarowych. W 2000 r. postanowił uruchomić stałą linię autobusową miedzy Gorzowem Wlk. A Lipkami Wielkimi (27 km.). Na początek miało być 6 kursów a cenę ustalił na konkurencyjnym poziomie, PKS brał 5,5 zł, on 4,7 zł. Jednak po krótkim czasie PKS wprowadził promocję na tej trasie i obniżył cenę do 4,6 zł, promocja dotyczyła tylko tej linii. PKS uruchamiał coraz więcej kursów, które często woziły bardziej powietrze a nie ludzi (nie licząc się zupełnie z kosztami), skończyło się to tym że prywatny przewoźnik musiał zrezygnować. Stało się tak m.in. dlatego że państwo cały czas dopłaca do przejazdów PKS ok. 150 mln zł rocznie (za 2003 r.), ale także że UOKiK niechętnie zajmuje się takimi "małymi" przypadkami wykorzystywania pozycji monopolistycznej

Państwo ma także monopol poprzez dyrekcję lasów państwowych, jeżeli chodzi o wyrąb drewna. Prowadzona dziwna polityka podpisywania kontraktów długoterminowych z zakładami meblarskimi na dostawy drewna oraz dziwne i nie zrozumiałe zasady ustalania cen na surowiec spowodowały, że opłaca się przerabiać drewno na palety a nie na meble, które dają większą wartość dodaną oraz zatrudnienie przy ich produkcji jest legalne a nie jak w przypadku "producentów" palet działających w ogromnej swojej większości z szarej strefie.
Kolejnym przykładem działań monopolistycznych zmierzających do wyrugowania (mniejszej) konkurencji jest praktyka zawyżania przez PKN Orlen cen hurtowych na swoje produkty z jednoczesnym zaniżaniem marż detalicznych na stacjach benzynowych należących do tego koncernu. Efekt tego działania jest taki, że u konkurentów paliwo zawsze będzie droższe gdyż oni nie mają dodatkowego źródła gotówki z handlu hurtowego. OUKiK w tej sprawie nie robi niestety nic.
Szerokim polem do działań monopolistycznych i quasi monopolistycznych są wszelkiego typu korporacje zawodowe - np. adwokatów, notariuszy, architektów czy komorników. Dzięki ich działalności płacimy więcej za usługi oferowane przez ich członków, a w pewnych przypadkach jakość tych usług jest wątpliwa. Tu można podać przykład komorników, których jest w naszym kraju 556 a każdy komornik ma do siebie przypisany jeden rewir (zasada: jeden komornik=jeden rewir) na którym tylko on może prowadzić sprawy windykacyjne. Ten, kto chociaż raz w życiu jako klient spotkał się z efektywnością działań komorniczych wie, jak "sprawnie" i drogo świadczą oni swoje usługi. Ten swoisty system cechów przynosi ciężkie do oszacowania straty dla polskiej gospodarki, nie spotkałem się nigdy z jakimś konkretnym i precyzyjnym szacunkiem kosztów jego funkcjonowania, oprócz oczywistego stwierdzenia, że są one duże i idą raczej w miliardy niż miliony złotych polskich.
11 2 11