Pomocy !

Mam wielką prośbę ..
Mam na jutro napisać jakieś wypracowanie o tym jak wybrałam się w jakąś podróż . Baardzo prooszę o pomoc ! :**
Dam NaJ ;)

Podpowiedź :

Podr. do j. polskiego nowe to lubię kształcenie kulturowo-literackie klasa 6 s.140 zad 5 "kropka" 4 ;]

2

Odpowiedzi

2010-02-15T17:41:38+01:00
To zdarzyło się trzy lata temu. Trzy lata temu, we wrześniu był najszczęśliwszy dzień w moim życiu – mój ślub z Jarkiem. Wesele, twarze gości, muzykę, wspólne zdjęcia - wszystko to pamiętam już jak przez sen. Wiem tylko, że byłam naprawdę bardzo szczęśliwa. W podróż poślubną udaliśmy się na Słowację. Oboje uwielbialiśmy Wysokie Tatry i górskie wspinaczki po najwyższych szczytach tych pięknych gór. Zamieszkaliśmy w okolicach Smokovca, w pięknie położonym maleńkim pensjonacie prowadzonym przez dwoje miłych staruszków. Pierwszego dnia zwiedzaliśmy tylko okolice, natomiast drugiego wybraliśmy się już na dłuższą wędrówkę. Pogoda była prześliczna, a niebo bezchmurne, kiedy jednak wychodziliśmy starsza pani Jana pokręciła głową i zawyrokowała, ze będzie na pewno burza więc ostrzegła żebyśmy się daleko dziś nie zapuszczali. Choć byliśmy doświadczonymi piechurami i wiedzieliśmy, ze pogoda w górach bywa zdradliwa to jednak nie przejęliśmy się zbytnio przeczuciami pani Jany i nie zamierzaliśmy rezygnować z wycieczki. Ruszyliśmy na nasz ulubiony szlak – nasz cel na dziś to był Krywań – góra na której rok temu Jarek się mi oświadczył. Na początku nie było zle, ale skala trudności rosła, a panorama stawała się coraz rozleglejsza. Co pewien czas pojawiała się sylwetka Krywania, znikająca za kolejnym trawersem szlaku. O wysokości można było zorientować się po piętrach roślinnych. Spotkaliśmy grupę turystów z Niemiec, przez chwilę zatrzymaliśmy się nawet z nimi na małą pogawędkę, ale Jarek rwał strasznie do przodu więc po jakimś czasie zostawiliśmy ich daleko z tyłu. Mijaliśmy kolejno Krywańską Kopę (1773 m npm), Niżnią Przehybę (1779 m npm) oraz Wyżnią Przehybę (1982 m npm). Odtąd ciągle towarzyszył nam z prawej strony Wielki Źleb Krawański. Osiągnęliśmy w końcu wysokość 2140 m npm, w którym to miejscu łączą się dwa szlaki biegnące na Krywań: zielony z niebieskim. Cicho szemrał mały potoczek przepływający opodal kiedy spoczęliśmy na moment. Kończyły się pojedyncze krzaki kosodrzewiny, wokół nas rozpościerały się już tylko trawa i kamienie. Wszędzie panowała błoga cisza, za którą tak tęskniliśmy. Mijały nas grupki turystów schodzących ze szczytu. Pogoda zmieniła się w międzyczasie. Było zimno i zaczął padać deszcz. W oddali słychać było tez grzmoty. Postanowiliśmy – choć z wielkim żalem - wracać. Niestety nie uszliśmy daleko, kiedy dogoniła nas burza. Pamiętam tylko przeraźliwy, rozdzierający huk, potem nic więcej. Kiedy się ocknęłam leżałam w słowackim szpitalu. Na początku nie wiedziałam co się stało. W końcu jeden lekarz zlitował się nade mną i wyjaśnił, że mieliśmy wypadek w górach. Jarka trafił piorun i zginał na miejscu. Mnie huk odrzucił na skałę i dla tego straciłam przytomność. Znaleźli nas niemieccy turyści i wezwali pomoc. Nie przyjmowałam tego długo do świadomości. Nie pamiętam pogrzebu, jakiś rok dochodziłam do siebie. Po roku wywołałam w końcu zdjęcia ze ślubu. Większość zdjęć była bardzo rozmazana w miejscu gdzie był Jarek i fotograf zupełnie nie umiał mi wytłumaczyć dlaczego. Natomiast jedno zdjęcie gdzie byliśmy razem było niesamowicie dziwne i każdy kto je ogląda dochodzi do tego samego wniosku. Za Jarkiem stoi biała, rozmazana postać z kosą. Uszkodzony film fotograficzny ? Czy zbyt późne ostrzeżenie z góry ? Pewnie nigdy się tego nie dowiem …
Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-15T17:41:52+01:00
W wakacje razem z rodzicami pojechałam na Wyspy Kanaryjskie.
O tym miejscu słyszałam same dobre rzeczy, więc się ucieszyłam na tą wycieczkę.Kiedy dojechaliśmy do hotelu gdzie mieliśmy mieszkać byłam tak zmęczona, że nie marzyłam o niczym innym jak o wygodnym łóżku, ponieważ podróż samochodem była bardzo męcząca i długa.
Następnego dnia poszliśmy na plażę.Było fantastycznie.Woda była ciepła.Do hotelu wróciliśmy dopiero na kolację.Nazajutrz postanowiliśmy, że będziemy zwiedzać , ponieważ zostało nam tylko 4 dni do końca wyjazdu.Na początek pojechaliśmy do stolicy Las Palmas do portu zwanego "Port Światła".Było tak naprawdę cudownie.Potem pojechaliśmy do Muzeum Krzysztofa Kolumba, gdzie były fantastyczne pamiątki.Na koniec dnia pojechaliśmy do parku Doramas.Jest to park z egzotycznymi roślinami.Można tam było kupić także niespotykane w Polsce owoce takie jak np.Kaktus.Ostatnie dni spędziliśmy an wysyłaniu pocztówek i chodzeniu na plaży.
Nigdy nie zapomnę tych wakacji.Były naprawdę cudowne.