Odpowiedzi

2010-02-15T17:34:14+01:00
Drogi Pamiętniku! Szelment 30.01.2010r.
To był cudowny dzień! Kiedy tylko się obudziłam wyjrzałam przez okno. Pruszył leciutki śnieg, stoki były idealnie gładkie i białe. Z uśmiechem na ustach poszłam na śniadanie. Zjadłam mleko z chrupkami i wypiłam kawę. Później długo nie czekając przebrałam się w wodoodporny kombinezon, nałożyłam deskę i poszłam na wyciąg. Byłam jedną z pierwszych, więc w pobliżu prawie nikogo nie wyło. Stok był mój! Kiedy wjechałam na szczyt czerwonej trasy odepchnęłam się kijkami i popędziłam w dół zbocza. Wiatr rozwiewał mi włosy, w uszach brzęczało mi powietrze. Z radością zjeżdżałam jeszcze wiele razy.
Po obiedzie wróciłam na stok. Tym razem wybrałam trasę czarną- najtrudniejszą. Nigdy jeszcze z niej nie zjeżdżałam, ale zawsze musi być ten pierwszy raz... Ku mojemu zdziwieniu nie było tak źle. Udało mi się nie przewrócić, choć kilka razy mało brakowało. To był na prawdę świetny dzień!



Drogi Pamiętniku! Augustów 2.02.2010r.
Na ten dzień czekałam od początku roku. Dziś był zimowy rajd konny! Obudziłam się o piątej rano, ubrałam i pojechałam do stadniny. Zbiórka była o szóstej. Kiedy przyjechałam na miejsce zobaczyłam dziesięć białych i siwych koni czekających w rzędzie. Stali przy nich moi znajomi, więc poszłam się z nimi przywitać. Potem zaczęliśmy czyścic i siodłać nasze wierzchowce. Nie zajęło nam to dużo czasu. Niedługo potem wyruszyliśmy w teren po Puszczy Augustowskiej. Najpierw jechaliśmy w rzędzie, ja koło mojej przyjaciółki Agnieszki. Konie szły stępa, więc rozmawiałyśmy. Następnie przyspieszyliśmy do kłusa, żeby rozgrzać konie. Jechaliśmy tak długo, póki nie stanęliśmy przed wielkim polem. Konie parskały, wokół panowała cisza. Wszyscy wiedzieliśmy, co się zaraz stanie... Niespodziewanie wyrwaliśmy konie do galopu i pędziliśmy tak bardzo, bardzo długo. To było niesamowite przeżycie. Następny rajd już za tydzień. Na pewno się na nim pojawię!
2 5 2