Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-15T19:37:05+01:00
Pewnego słonecznego dnia wracałam znad jeziora razem z moją przyjaciółką Emilką. Nic tu chyba dziwnego by nie było, gdyby nie to, że zauważyłyśmy jak jacyś chłopcy szli z czereśniami. Widząc te owoce od razu zachciało mi się ich zjeść. A najlepsze czereśnie rosły tylko tam... Tylko na samotnej łące za polem u pani Malińskiej. Obydwie wpadłyśmy na pomysł, aby pobiec tam i ich nazrywać. Tak więc i zrobiłyśmy. Gdy doszłyśmy na miejsce, okazało się, że zebranie tych smacznych owoców nie będzie wcale takie łatwe, ponieważ było zbyt wysoko. Nie tracąc jednak nadziei, zaczęłam się wspinać po drzewie. Gdy już byłam na pewnej wysokości, zaczęłam je strząsać Emilce, która szybko je łapała w kieszenie, w bluzkę, w czapkę czy też w mój kapelusz. Gdy już nie miałyśmy gdzie tego chować, postanowiłam że zejdę z drzewa. Niestety, nie wiedziałam jak mam to zrobić. Emi radziła mi, abym zeszła tak jak weszła, jednak to nic mi nie pomogło. Przyjaciółka zostawiła wszystkie czereśnie (niektóre musiała wysypać z koszulki) i pobiegła po drabinę do pani Malińskiej. Dzięki Bogu, że ta dobra kobieta pożyczyła nam ją. Przy okazji zebrała się też spora grupka gapiów. Gdy zeszłam, okazało się, że większości owoców nie zostało nic, gdyż zostały zdeptane.
Wieczorem wróciłyśmy do domu. Po tej przygodzie, obiecałam sobie, że więcej nie będę wchodzić na drzewa, jeżeli nie umiem z nich schodzić.
1 5 1