Odpowiedzi

2010-02-16T16:13:57+01:00
Tego dnia niebo było bezchmurne.
Już z rana termometr wskazywał 20 stopni. Zapowiadało się gorące lato. Właśnie kończyłam się pakować, gdy z podwórka usłyszałam tatę, który krzyczał, żebym się pośpieszyła. Wyjeżdżałam, bowiem na upragniony, miesięczny obóz językowy nad morze, do Sopotu, a, że mieszkamy w Warszawie musieliśmy wcześniej wyjechać. Długa i nudna podróż nie popsuła mi dobrego humoru. Gdy dojechaliśmy do celu poszliśmy na krótki spacer po molo. Byłam zachwycona Morzem Bałtyckim. Nie mogłam się doczekać, kiedy pójdziemy pływać i się opalać. Po powrocie weszłam z rodzicami do ośrodka wypoczynkowego, w którym miałam zamieszkać. Tam się z nimi pożegnałam i poszłam szukać swojego pokoju. Numer 13. Przeraziłam się trochę. Nie byłam przesądna, jednakże czasem los płatał nam dziwne figle. Z lekkim niepokojem nacisnęłam klamkę drzwi i spostrzegłam, że w pomieszczeniu nikogo nie ma. Jedynie stały wielkie walizki koło łóżek. To był znak, że mam już jakiś współlokatorów. Zaczęłam się rozpakowywać, gdy nagle do pokoju weszły dwie, bardzo ładne dziewczyny. Okazało się, że pochodzą z Francji i są siostrami. Bardzo się ucieszyłam, ponieważ język francuski znam perfekcyjnie. W Warszawie uczęszczam do szkoły językowej, gdzie uczę się jeszcze angielskiego i niemieckiego. Interesują mnie również hiszpański i włoski, ale mama twierdzi, że jak na razie starczy mi tych języków. Rodzice się śmieją, że zostanę poliglotką. A wracając do moich współlokatorek to doskonale się z nimi rozumiałam. Maria i Luiza tak samo jak ja miały po 16 lat. To jeszcze bardziej nas zbliżyło do siebie. Miałyśmy podobne zainteresowania i upodobania. Od razu je polubiłam. Wieczorem organizatorzy obozu zrobili ognisko. Było mnóstwo zabaw i tańców. Poznałyśmy grono przyjaciół nie tylko z Francji, ale też i z Polski. W tłumie bawiących się osób zauważyłam znajomą twarz. Był to mój najlepszy kolega z klasy Maciek. Szybko do niego podbiegłam i przywitałam się z nim. Czułam się trochę zawiedziona, że wcześniej nie powiedział mi, że też jedzie na ten obóz. A przecież chodził ze mną do szkoły językowej, tyle, że na język hiszpański. Była już cisza nocna, kiedy powróciliśmy do swoich pokoi. Jednak ja z dziewczynami nie spałam całą noc, ponieważ rozmawiałyśmy. Dowiedziałam się, że ich tata jest ochroniarzem prezydenta, stąd u Marii i Luizy drogie ubrania, buty i gadżety. Przemknęło mi przez głowę „mój tata jest tylko inżynierem”. Jednakże zaraz się skarciłam za tą myśl, dlatego że wcale nie miałam źle, są też ludzi, którzy nic nie mają i musza żyć dalej. Opowiedziały mi tez o tym, że miały jeszcze jedną siostrę, która niestety zmarła wskutek przedawkowania narkotyków. Był to dla nich bolesny okres, ale jakoś musiały to przetrwać. I tak mijały kolejne dni obozu, podczas którego nie tylko bawiłyśmy się, śmiałyśmy, ale też uczyłyśmy się i nawet wspólnie płakałyśmy. Dziewczyny stały się dla mnie przyjaciółkami. Pewnego dnia Maria wyznała mi, że podkochuje się w moim koledze Maćku. Chciała, abym zbliżyła ich do siebie. Problem tkwił w tym, że Maciek słabo znał francuski. Plusem było to, że jemu też się podobała Maria. Moja przyjaciółka powiedziała, ze dobrze by było gdybym została jej tłumaczem. I tak za moim pośrednictwem Maciek z Marią codziennie „rozmawiali” ze sobą rozmawiali. Trochę się krępowałam, wolałabym gdyby zostali choć raz sami, ale Maria wszędzie ciągnęła mnie ze sobą. W końcu pewnego wieczoru się udało. Był przepiękny zachód słońca. Trzymając się za ręce nowa para poszła na molo. Maciek i Maria byli mi wdzięczni, że ich ze sobą ‘zeswatałam’. Zresztą ja sama też byłam dumna. Z czasem uświadomiłam sobie, ze mi się podoba kolega Maćka – Dawid. Bystry Maciek to zauważył i tak właśnie zakolegowałam się z Dawidem. Nie kryłam złości, gdy okazał się on niemądry i nierozważny. Niby był w moi wieku, a zachowywał się jak dziecko z podstawówki. Żałowałam, że go poznałam. Tydzień przed końcem obozu wszyscy uczestnicy kolonii ruszyli nad morze. Była piękna pogoda.
Na początku się wygłupialiśmy w wodzie. Jakiemuś chłopcu spadły kąpielówki, na co wszyscy ryknęli śmiechem, a biedny speszył się i uciekł z płaczem. Takich śmiesznych historii było co nie miara. Potem postanowiliśmy się opalać. Efektem tego są moje niesamowicie spieczone plecy. Pomimo tego cieszę się, bo nie ukrywam, że chciałam być opalona. Nadszedł czas wyjeżdżać. Moje przyjaciółki zaprosiły mnie i Maćka do Francji. Dzwoniły do ich rodziców i oni z wielką chęcią się zgodzili. Ciekawe było tylko to czy nasi by się zgodzili. Niesamowicie skakałam z radości, gdy pozwolili nam wyjechać . Maria i Luiza wyznały mi, że jestem ich najlepszą przyjaciółką, jaką kiedykolwiek miały. Czułam ciepło na sercu, kiedy mi to mówiły. Uznały, że mam cechy prawdziwej, bezinteresownej rówieśniczki. Ten obóz był wspaniały. Nie tylko dlatego, że dzięki niemu mam wspaniałe przyjaciółki, z którymi nadal utrzymuję kontakt, ale też i radość w sercu, że życie jest tak pełne przygód i piękne. A we Francj było cudnie. Zdecydowaliśmy z rodzicami, że kiedyś musimy się tam wspólnie wybrać. A następne wakacje już zaplanowane. Z Marią i Luizą na czele oczywiście. Kocham je jak własne siostry.