Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-02-16T16:53:11+01:00
W małej ubogiej izdebce mieszkała wdowa wraz z ukochanym synem. Marcyś pracował jako kotłowy w pobliskiej fabryce, gdzie pomimo małej pensji cieszył się z życia i zatrudnienia.
Codziennie podczas pracy matka obserwowała dym snujący się z komina, który o brzasku dnia rozkłębiał się i unosił ostrą, gryzącą wonią sadzy.Gdy w południe rzedniał, Marcyś jak huragan wpadł na obiad, który po ciężkim dniu pracy smakował jak zawsze wyśmienicie. Po kilkuminutowej przerwie chłopiec wraca do pracy w fabryce. Dopiero wieczorem przychodził czas na wspólną kolację i krótką rozmowę.Zmęczenie jednak szybko dawało o sobie znać. Marcyś zasypiał tuż po odmówieniu modlitwy.Czas płynął w monotonnym, jednostajnym rytmie. Gdy pewnej nocy Marcyś wyrwał się z krzykiem ze snu. Wdowa próbowała uspokoić chłopca mówiąc iż sen jaki mu się przyśnił oznacza wesele. Następnego dnia po wyjściu do pracy kobietę ogarnął nagły strach, przenikliwe, dogłębne przeczucie zagrożenia.
Niepokój o syna doskwierała coraz bardziej gdy nagle rozległ się huk straszliwy, a z ulicy dobiegał przeraźliwy krzyk: Kotłowy, kotłowy zabity! Wdowa długo po tym wydarzeniu siadywała przy oknie i obserwowała dym wydobywający się z fabrycznego komina.