Odpowiedzi

2010-02-16T17:39:12+01:00
W tę niedzielę zaczyna się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Czym jednak jest prawdziwy ekumenizm? Czy jest to coś ważnego? Czy naprawdę musimy poświęcać temu tyle czasu? Aż cały tydzień modlitw? Jeżeli to jest takie ważne, to dlaczego? I dlaczego do tej pory ekumenizm przyniósł tak mizerne owoce?

Poniżej jest tłumaczenie odczytu Petera Kreefta na temat ekumenizmu. Daje on odpowiedź na przynajmniej niektóre z powyższych pytań. Nie jest ono „autoryzowane” w żaden sposób i czasem wręcz jest zaledwie parafrazą, a nie dosłownym tłumaczeniem. Nie było moim celem dosłowne przekazanie słów Kreefta, ale raczej oddanie ich sensu. Zresztą każdy może sam posłuchać, lub przeczytać oryginalny tekst.

Gdy więc profesor Kreeft, wykładowca filozofii z Boston College i „konwertyta” na katolicyzm zabrał na ten temat głos, a ja się z nim całkowicie zgadzam, rozsądną rzeczą wydaje się po prostu przekazanie co ona ma do powiedzenia.

Peter Kreeft. Ekumenizm.

Czy jest nadzieja na zjednoczenie chrześcijan? Jestem coraz bardziej przekonany, że jest na to większa szansa, niż wielu z nas przypuszcza. I moja nadzieja bazuje przede wszystkim na tym, że najbardziej żarliwym ekumenistą jest sam Jezus. Wszyscy znamy Jego modlitwę do Ojca tuż przed Ukrzyżowaniem w 17. rozdziale Ewangelii Jana, „aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył”. Jezus bardzo konkretnie łączy apologetykę z ekumenizmem. „Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś.”

Gdy przeczytamy pierwsze trzy rozdziały Pierwszego Listu do Koryntian widzimy, że podział na denominacje był nie tylko skandalem, lecz był wręcz absolutnie nie do pomyślenia i nie do zaakceptowania dla świętego Pawła. Jest to bowiem nie tyle mnożenie grup należących do jakiejś organizacji, co raczej amputowanie członków jakiegoś organizmu. I jak nikt normalny nie kocha wojny, tak też żaden normalny chrześcijanin nie kocha wojny między chrześcijanami, która jest zgorszeniem dla świata i osłabia nasze świadectwo. W jaki sposób podzielony kościół może zjednoczyć podzielony świat? Nasze podziały są więc co najmniej tak trudnym problemem, jak wojny.

Oto dziewięć punktów będących podstawą do nadziei, że ekumenizm się powiedzie. Są często podawane, ale żaden z nich nigdy się nie sprawdził:

1. Rozsądny kompromis.
2. Zrozumienie i edukacja: Nadzieja, że gdzieś w samej istocie rzeczy tak naprawdę to się zgadzamy. Że mówimy to samo, ale innymi słowami i tylko dla tego nie możemy się zrozumieć.
3. Przeżycia mistyczne. Jeżeli coś takiego przeżyłeś, wiesz najlepiej, że powyższy punkt jest prawdziwy.
4. Tolerancja. Akt o nieagresji. “Czy nie możemy wszyscy współżyć w pokoju?”
5. Subiektywizm. Zredukowanie Prawdy do „mojej prawdy”, albo „twojej prawdy”, albo „naszej prawdy”
6. Sceptycyzm. “Tak naprawdę to nikt nie zna prawdy”.
7. Argumenty naukowe. Może przekonamy się nawzajem w jakimś laboratorium?
8. Niepoprawny optymizm. „Coś się wymyśli”.
9. Tymczasowa taktyczna i pragmatyczna koalicja do zwalczania wspólnego wroga. Ekumeniczny dżihad. Powód dobry, ale nie wystarczający. Żaden z powyższych punktów nie jest wytrychem otwierającym drzwi do ekumenizmu.