Padał wtedy deszcz...
Napisz o tym jak w deszczowy dzień wracałeś do domuze szkoły.Napisz jak deszcz padał jakie było niebo jakie kałuże jakie błoto i jak ty szedłeś.
Zastosuj jako określenia mocniej wyrażające ocenę i sposób wykonywania czynności przysłówki wybrane spośród podanych: ogromnie potężnie mocno niezwykle nadzwyczajnie wyjątkowo niesamowicie bezustannie nieprzeciętnie niezmiernie okropnie potwornie strasznie wytrwale cierpliwie uparcie
Przed pisaniem ustal czy chcesz czytelnika rozśmieszyć czy nim wstrząsnąć czy zostawić powagą.



Proszę o szybką odpowiedż!!!!!!!!!!!!

3

Odpowiedzi

2010-02-16T18:36:44+01:00
Padał wtedy deszcz, a ja szłam domuze szkoły.;p Całe niebo było pokryte czarnymi chmurami. W dal słychać ogromne oraz poteżne grzmoty. Troche sie bałam, ponieważ od strszych słyszłam ze ni mozna sie chować pod drzewami , a ja szłam lasem.Na drodze pełno kałuży i były bardzo głebokie .Błoto wokoło mnie a zarazem ja cała porzemoczona. zaden samochod wtedy nie jechał. robiło sie ciemno . nagle zobaczyłam w dali ze piorun przewalił drzewo. Cała drzałam ze strachu. Ale usłyszałam ze nadjezdza samochod a to była mam mojej kolezanki.
1 5 1
2010-02-16T18:40:27+01:00
Padał wtedy deszcz gdy wracając do domu bezustannie padało. Niezwykle zimne krople deszczu spadały na ziemie nadzwyczajnie mocno. Powodem były straszne kałuże które były duże. Niebo było okropne ponieważ chmury wyjątkowo szybko biegły i były straszliwie niebieskie. Kałuże stawały się uciążliwe lecz moja niezmiernie okropna droga się skończyła gdy doszedłem do domu.
1 5 1
Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-16T18:52:46+01:00
Spojrzałam przez okno. Bezustannie padało. Pomyślałam: " Czy to się kiedyś skończy?". W tym momencie zadzwonił dzwonek, który sygnalizował powrót do domu. Podeszłam do wieszaka, na którym zostawiłam swoją kurtkę i buty. Z tylnej kieszeni plecaka wyjęłam parasol,o którym wyjątkowo dziś nie zapomniałam. W kilka minut później byłam już na dworze. Ogromne , potężne i ciemne chmury przerażały swym widokiem. Postanowiłam więc jak najszybciej udać się na przystanek autobusowy. Droga wyglądała strasznie. Duże kałuże i błotnista droga wyglądały potwornie. "Znów ubrudzę swój płaszczyk" - pomyślałam, "Jednak czy mam inne wyjście?". Odpowiedź była tylko jedna. Droga do przystanku autobusowego ciągle się wydłużała. Cierpliwie i uparcie parłam na przód by jak najszybciej dostać się pod jakieś zadaszenie. Już miałam dość tej okropnej pogody. W kilka minut później siedziałam już w autobusie. Wyglądem przypominałam "zmokłą kurę". Cieszyłam się jednak niezmiernie, że dzięki mojej wytrwałości ,byłam coraz bliżej domu. W pewnym momencie autobus zatrzymał się. " Mam to szczęście, że przystanek znajduje się nieopodal mojego domu" - pomyślałam. Wysiadłszy popędziłam co tchu w stronę domu, gdzie już czekała na mnie mama z kubkiem gorącej czekolady.
2 3 2