Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-17T17:13:26+01:00
Wraz z kamratami, oczekiwaliśmy na ofiary. Długie godziny, straciliśmy na stanie przy drodze i oczekiwaniu na nie. Nagle na horyzoncie, pojawił się wóz. Szczęśliwi zaczailiśmy się w krzakach. Gdy wóz był już obok, wyskoczyliśmy i zaczęła się akcja. Wyciągnęliśmy broń, kazaliśmy woźnicy i wszystkim pasażerom wysiąść. Jedni wyprzęgali konie, inni wołali 'pieniędzy!pieniędzy!'. Z wozu wysiadł mężczyzna, z dziećmi. One przerażone, przytulały swego tatę, a moi towarzysze, rabowali ich dobra. Ojciec prosił, abyśmy zostawili ich w spokoju. Obiecał oddać wszystko co ma, tylko żebyśmy nie zrobili krzywdy jemu, ani jego dzieciom. Nagle przypomniałem sobie, że jestem w takiej samej sytuacji, jak on. Także mam małe dzieci, i żonę, którzy na mnie czekają. Odezwałem się, do mych towarzyszy, aby zaprzestali tej kradzieży, i zacząłem rozmowę z naszą ofiarą. Wyznałem mu szczerze, co czuję, i obiecałem wolność, jeśli tylko dzieci, wrócą na pagórek, i pomodlą się za moją duszę. Poszli wolno.
352 4 352