Odpowiedzi

2010-02-18T17:33:36+01:00
STACJA XI — Jezus przybity do krzyża

Tu na ziemi najtrudniej jest dostrzec sens cierpienia. Tylko wielka mądrość, która umie spojrzeć oczami Boga na dzieje człowieka, umie również w cierpieniu dostrzec element twórczy, ubogacający, zbawczy. Ból prowokuje, każe szukać środków do jego uśmierzenia. W sytuacji, gdy lekarz już nic nie może, niekiedy dzieje się cud, rodzi się wiara, zmartwychwstaje duch, a On jest ważniejszy niż ciało!

Panie, pomóż przyjąć i dźwigać krzyż cierpienia, które nas dotknie!

„Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa..” 2Kor 4,10

„Dlatego to nie poddajemy się zwątpieniu, chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień.”


Modlitwa do Pana Jezusa





O najsłodszy Panie Jezu, oddaję się Tobie dnia dzisiejszego i na zawsze, a osobiście w godzinę śmierci.
Odwołuję się do nieskończonej dobroci Twojej.
Rany Twoje Najświętsze niechaj będą mi spoczynkiem.
Krew i Woda, która wypłynęła z Najświętszego Serca Twego, niechaj mnie broni na strasznym sądzie Twoim.
Najświętsze Ciało i Krew Twoja niechaj mnie nakarmi i napoi.
Bojaźliwa śmierć Twoja niechaj mnie zachowa ku żywotowi wiecznemu.
Krwawe krople krwi Twojej niechaj zmyją grzechy moje.
O mój Jezu, Twój gorzki smutek ofiaruję Najmilszemu Ojcu Twemu Niebieskiemu na odpuszczenie wszystkich grzechów moich.
Twoje wzgardy i zelżywości o Najmilszy Jezu, które wycierpiałeś niechaj zapłacą wszystkie grzechy moje.
Twoje ciężkie urągania i męki niesłychane, niechaj mnie uchronią.
Wszystkie boleści Twoje, o mój Jezu oddaję Twojemu Ojcu Niebieskiemu za wszystkie moje niedbalstwa w służbie Twojej.
Twoja wielka miłość niech mnie broni od szturmów szatańskich w godzinę śmierci mojej.
O Panie Jezu mój, Twoja święta Krew niechaj dusze moją, grzechami zmazaną obmyje.
Twoja poraniona głowa niechaj mnie broni od wszelkiego złego.
Twoje niewinne na śmierć zasądzenie niechaj mi będzie na odpuszczenie grzechów moich, długów moich.
Twoje prace niechaj nagradzają moje popełnione złości.
Twoja nagość niechaj okryje nagość duszy mojej.
Twoje gorzkości i ciężkości śmiertelne, zranione nogi, ręce i Serce Przenajświętsze niechaj mnie w złej mocy śmierci mojej oświecą.
W Ranach twoich Przenajświętszych ukryj mnie całego.
Krew Twoja z Przenajświętszego Serca Twego niechaj mnie obmyje.
Twoja Boska Moc niechaj mnie utwierdza i zachowa od wszelkiego złego na duszy i ciele.
O Najsłodszy Panie Jezu Chryste, twoje rany i boleści niechaj mnie błogosławią.
O gorzka męko Jezusowa zachowaj mnie od zguby wiecznej.
O Najdroższe, o Najgłębsze Rany Jezusa mojego bądźcie mi pomocą w ostatnią godzinę śmierci mojej.
O Najdroższa Krwi Jezusa mojego, obmyj grzechy moje przed Bogiem Twoim Ojcem.
O Panie Jezu Chryste, Twoje boleści, śmierć, uczynki dobre i nauki niech mi pomogą zaprzestać grzechów moich, ale i pozwól mi za nie serdecznie żałować.
Oddaję się na koniec o mój Dobry Jezu Najświętszemu Sercu Twemu i ufam Twemu Miłosierdziu, wierzę w zasługi męki i śmierci Twojej, której się polecam i oddaję, a osobiście w godzinę śmierci mojej. Amen.
1 5 1
2010-02-18T17:53:07+01:00
Przystanek czwarty
Pan Jezus spotyka swoją matkę

Pan Jezus szedł za miasto.Zliludzie chcieli Go zabić,żeby Go nie było.Patrzyli na wszystko jak na zabawę w parku.Przy drodze stała Jego Matka z mokrą twarzą,nie mogła Mu pomóc. Kiedy byliśmy mali ,przytulaliśmy się do mamusi, biegliśmy do niej kiedy cokolwiek nas bolało. Teraz kiedy jesteśmy dorośli, przekonujemy się ,że czasem coś bardzo boli,ale i mamusia nie może pomóc,musimy sami umieć cierpieć. Spotkać się z tym ,co boli sam na sam.

Panie Jezu który szedłeś drogą samotności i cierpienia ,kiedy nie było przy Tobie Matki ,która by mogła pomóc .Naucz nas przechodzić przez życie pokonując problemy dnia codziennego ,naucz nas cierpieć ale także pomóż kochać innych mimo ,że nieraz zadają ból. A Twoja matka niech czuwa nad nami Amen
1 5 1
2010-02-18T21:47:11+01:00
STACJA VI — Weronika ociera twarz Jezusa

Weronika kocha, nie mogła więc nie widzieć cierpienia. Za nią i za nas modlił się Jezus, aby miłość prawdziwa była w nas. Żebyś się nie zaraził złem, bo ono coraz bardziej się panoszy, otacza cię i osacza. Coraz bardziej bezczelne, aroganckie, pewne siebie – bezkarni aferzyści, oszuści, cwaniacy, złodzieje, mordercy.

Żebyś się nie zaraził złem!! Bo ono agresywne, przekonywujące, efektywne i efektowne. Bo bezwzględność się podoba: ludzie podziwiają, szanują, zazdroszczą. Żebyś się nie przeląkł, żeś ty ostatni! Wszyscy się dorabiają, często za wszelka cenę, a ty zostałeś na spalonej pozycji. Uratuj w sobie: miłość – wobec brutalności, solidność wobec bylejakości, życzliwość wobec wrogości, serdeczność wobec obojętności.

Uratuj w sobie miłość – choć wiesz, że mógłbyś łomem wybić szybę wystawową i zgarnąć co jest do zgarnięcia, choć wiesz, że mogłabyś stanąć pod latarnią i za jedną noc zarobić więcej, niż za parę miesięcy uczciwej pracy.

Mądrość na to nie pozwala, uratuj w sobie miłość!

Jezu, naucz nas prawdziwej miłości!
1 5 1