Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-19T16:02:45+01:00
Daniela Czubek: Dzień dobry państwu, mówi Daniela Czubek z Szok
Express, chciałam państwu przedstawić najświeższe informacje z kraju i ze świata. Łączymy się z Itaką tam jest nasz reporter Grzegorz Burakowski, który przedstawi nam wywiad z Odyseuszem, który właśnie powrócił do Ojczyzny po
dwudziestu latach tułaczki. Witaj Grzegorzu, czy mnie słyszysz?

Grzegorz Burakowski: Słyszę ciebie doskonale, ale jak widać, naszego gościa jeszcze nie ma. Oooo... idzie! Dzień
dobry Panie Odyseuszu! Czy mógłby pan opowiedzieć nam krótko swoją wędrówkę?

Odyseusz:
Chętnie, byłbym szczęśliwy, gdyby świat dowiedział się o moich przeżyciach.

Grzegorz Burakowski: A więc panie Odyseuszu, skąd pan wyruszył?

Odyseusz: Po zakończeniu wojny, pełen optymizmu wyruszyłem z Troi do domu. Liczyłem, że podróż zajmie mi co najwyżej dwa tygodnie. Los chciał jednak inaczej...

Grzegorz Burakowski: Jak się nazywała pierwsza przystań do której pan zawitał?

Odyseusz: Był to kraj Lotofagów. Zamiast zboża rosły tam łany lotosów o smaku tak wybornym, że kto choć raz skosztował owego ziela nie chciał już wracać do ojczyzny. Kilku moich towarzyszy zjadło trochę lotosów i... musieliśmy ich gwałtem wciągnąć na pokład, gdyż oni krzyczeli i wyrywali się, za wszelką cenę pragnęli pozostać. To było okropne!

Grzegorz Burakowski: Dokąd pan popłynął w dalszej podróży?

Odyseusz: Żeglując po Morzu Sycylijskim dopłynąłem do wyspy cyklopów. Chcąc poznać mieszkańców wyspy wraz z dwunastoma towarzyszami wyruszyłem w głąb wyspy. Dotarliśmy do pieczary, w której mieszkał Polifem - syn
Posejdona, był to okropny olbrzym o jednym oku. Polifem po powrocie do pieczary pożarł moich czterech towarzyszy i obiecał, że mnie na deser pozostawi. Na szczęście udało mi się uciec, lecz olbrzym zorientował się że uszedłem, pobiegł nad brzeg i zaczął się modlić do swojego ojca. Od tego czasu miałem coraz większe problemy.

Grzegorz Burakowski:
I co wydarzyło się potem?

Odyseusz:
Potem... potem popłynęliśmy na Eolię, zamieszkiwał tam król wiatrów Eol. Król podarował mi woreczek przewiązany srebrną taśmą. W woreczku mieściły się złe wiatry i wichury. Niestety moi towarzysze rozwiązali woreczek i... wydostały się z niego niepomyślne wiatry i wichury. Okrętami miotało i znowu znaleźliśmy się na Eolii.

Grzegorz Burakowski: Czy długo pozostał pan na tej wyspie?

Odyseusz:Nie. Zaraz wyruszyliśmy w dalszą drogę, lecz z powodu braku wiatru z trudem dotarliśmy do nowego lądu.

Grzegorz Burakowski: Co to był za ląd?

Odyseusz: Była to wyspa zamieszkana przez ludożerców, zwanych Lastrygonami. Ludożercy pozabijali moich towarzyszy i zniszczyli moje okręty. Pozostał mi tylko jeden i na nim uciekliśmy od ludożerców.

Grzegorz Burakowski: To była wielka strata dla pana.

Odyseusz: Tak to była ogromna strata.

Grzegorz Burakowski: Gdzie dalej pan popłynął?

Odyseusz: </u></strong>Następną wyspą była wyspa boga słońca - Heliosa. Tam dotarliśmy do zamku czarodziejki, córki Heliosa - Kirke. Boginka zamieniła moich towarzyszy w świnie, dzięki Hermesowi urok został odczyniony. Spędziliśmy na tej
wyspie rok. Po roku musieliśmy udać się do krainy umarłych, aby oddalić klątwę bogów.

Grzegorz Burakowski: Co wydarzyło się w Mrocznej Krainie?

Odyseusz: W Mrocznej Krainie tzn. w krainie Kimerejczyków złożyłem ofiarę umarłym. Spotkałem tam duszę Tejrezjasza, który oznajmił mi, że jeszcze długo potrwa moja tułaczka,
lecz szczęśliwie wrócę do domu. Wśród dusz zmarłych, spotkałem także duszę mojej matki, która opowiedziała mi co dzieje się w moim domu. Dodało mi to otuchy i siłę przetrwania.

Grzegorz Burakowski: Jak wyglądała pańska dalsza podróż?

Odyseusz: Po ucieczce z kraju Kimeryjczyków wstąpiłem ponownie na wyspę czarodziejki Kirke. Dostałem od niej wskazówki, jak omijać niebezpieczeństwa. Potem płynęliśmy, obok wyspy Syren, poprosiłem towarzyszy, aby przywiązali mnie do masztu i tak wysłuchałem ich pięknego śpiewu.

Grzegorz Burakowski: Jak przeżyli ten śpiew pańscy towarzysze?

Odyseusz: Nic im się nie stało ponieważ mieli uszy zalepione woskiem, aby nie ulegli pokusom syren.

Grzegorz Burakowski: To był bardzo dobry pomysł. Dokąd pan popłynął dalej?

Odyseusz: Przepłynąłem obok pieczary Scylii, która porwała mi z pokładu sześciu moich ludzi i pożarła ich. Dopłynęliśmy do wyspy Trynaki, była to wyspa boga Słońca - Heliosa. Moi towarzysze nie usłuchali mnie i pozabijali woły Heliosa. Cała moja załoga zginęła. Tylko ja ocalałem, potem fale wyrzuciły mnie na nieznany brzeg. Obudziłem się zobaczyłam tam piękną
kobietę...

Grzegorz Burakowski: Jak miała na imię ta piękność?

Odyseusz: Na imię miała Kalipso, a wyspa nazywała się Ogigia. Nimfa zaprowadziła mnie do swojego domu i serdecznie gościła przez siedem lat.

Grzegorz Burakowski: Siedem lat to dosyć dużo, a co oczekiwała od pana piękna nimfa?

Odyseusz: Chciała dać mi nieśmiertelność i wieczną młodość...

Grzegorz Burakowski: To byłoby wspaniałe, być wiecznie młodym i żyć wiecznie...

Odyseusz: </u></strong>...ale ona chciała mnie poślubić.

Grzegorz Burakowski: To już inna sprawa.

Odyseusz: Ja jednak kocham swoją żonę Penelopę, tęskniłem za nią i swoim synem; pragnąłem do nich powrócić.

Grzegorz Burakowski: To niesłychanie drogocenne uczucie, warto było poświęcić 20 lat, aby się spełniło. Tak niestrudzenie dąży się do celu. Serdecznie dziękuję panu za rozmowę.

Daniela Czubek: Wysłuchaliśmy właśnie wywiad z Odyseuszem. Dziękuję państwu za uwagę. Zapraszamy do następnego wydania
Szok - Expressu.
2 3 2