Odpowiedzi

2010-02-20T14:44:09+01:00
Działo sie to pewnej burzowej nocy.Była ogromna ulewa, mocno grzmiało, a pioruny uderzały jeden za drugim. W pewnym domu, który znajdował sie w ciemnym parku, mieszkała rodzina z dwójką dzieci.Owa rodzina siedziała na piętrze.Rodzice oglądali telewizje, dzieci sie bawiły.Nagle w kuchni dobiegał odgłos: Kap,kap,kap... Zdziwiony ojciec kazał rodzinie zostać, zszedł na dół, ale już nie wrócił.Matka bardzo sie bała o męża, wiec również zeszła na dół sprawdzić co sie stało.TEZ NIE WRÓCIŁA.Dzieci bardzo się bały.Odgłos nie ustawał.Starszy brat zebrał siły i powędrował na dół, zostawiając młodszą siostrzyczkę.NIE WRÓCIŁ.Była już 3:00 w nocy,kiedy mała zanosiła sie do płaczu.Tez odgłos nie ustawał....mała zeszła na dol.Wchodzi do kuchni...patrzy....A TAM CALA RODZINA ZAKRĘCA KRAN

albo ta

Właśnie zdążyłem usiąść, kiedy usłyszałem głos z sąsiedniej kabiny:

-"Cześć! Co słychać?"

Nie mam w zwyczaju prowadzenia konwersacji w WC, i nie wiem, co we mnie wstąpiło, że - chociaż zakłopotany - odpowiedziałem:

-"No, w porządku!"

A tamten na to:

-"I co porabiasz?"

Co za pytanie?! W tej sytuacji - trochę dziwaczne... Odpowiedziałem:

-"Eee, to, co ty... Wiesz..!"

Właśnie postanowiłem wyjść tak szybko, jak tylko się uda, kiedy padło następne pytanie.

-"Mogę do ciebie wejść?"

Tego już było za wiele, ale postanowiłem zakończyć rozmowę w uprzejmy sposób:

-"Nie... Jestem trochę zajęty<wykrzyknik>!"

I usłyszałem, jak tamta osoba mówi zdenerwowana:

-"Słuchaj, oddzwonię później. Jakiś idiota ciągle mi odpowiada z kabiny obok<wykrzyknik>!"
1 5 1