Odpowiedzi

2010-02-20T14:49:05+01:00
Zbliża się sześćsetna rocznica Bitwy Grunwaldzkiej, największego militarnego zwycięstwa w dziejach polskiego oręża. Jak doniósł „Dziennik", krakowscy radni wpadli na pomysł, by uroczystości rocznicowe urządzić właśnie w Krakowie. Kłopot w tym, że już od szesnastu lat każda rocznica tej wielkiej bitwy jest obchodzona w miejscu najbardziej odpowiednim, czyli tam, gdzie się odbyła.

W 1992 roku, na zaproszenie Henryka Kacprzyka, wójta gminy Gierzwałd, przybyła na pola grunwaldzkie pierwsza grupa entuzjastów, przedstawicieli tzw. ruchu rycerskiego, którzy od tamtej pory co roku organizują inscenizację bitwy. Impreza, początkowo niewielka, nabiera masowego charakteru. Od dziewięciu lat jest już ogólnoeuropejskim zlotem miłośników historii średniowiecznej, w którym uczestniczą drużyny rycerskie z m.in. Litwy, Finlandii, Rosji, Białorusi, Niemiec, Włoch i Anglii.

W 2007 roku udział w niej wzięło około 3,5 tysiąca członków różnych grup rekonstrukcyjnych, spełniających dość surowe wymagania stawiane przez organizatorów, dotyczące zarówno wierności historycznej, jakości wyposażenia, jak i dyscypliny (co jest konieczne dla zapewnienia bezpieczeństwa uczestników). Impreza grunwaldzka stała się wielką atrakcją turystyczną, przyciągającą dziesiątki tysięcy gości z kraju i zagranicy, nawet ze Stanów Zjednoczonych (w ubiegłym roku ponad 100 tys. widzów), nie do przecenienia jest też rola, jaką odgrywa w budowaniu świadomości i wiedzy historycznej, szczególnie młodych ludzi. Jednak najbardziej imponujące jest w niej to, że stworzona została praktycznie od zera przez grupę amatorów i środowisko lokalne, przy minimalnym wsparciu ze strony państwa. Tym bardziej przykre wrażenie może wywierać dość nagłe zainteresowanie polityków, którzy przypomnieli sobie o zbliżającej się rocznicy zwycięstwa grunwaldzkiego.

Pomysłodawcą krakowskich obchodów jest prof. Piotr Franaszek, dyrektor Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego i radny PIS. To z Krakowa, mówił "Dziennikowi" profesor Franaszek, Jagiełło wyruszał na wojnę z Zakonem, tu zostały przywiezione zdobyczne chorągwie krzyżackie. W Krakowie wreszcie, w 1910 roku obyły się rocznicowe uroczystości dla uczczenia pięćsetlecia zwycięstwa grunwaldzkiego, połączone z odsłonięciem pomnika Władysława Jagiełły.

Tu jednak narzuca się pytanie: co dokładnie i kiedy chcą fetować krakowscy radni? Jeśli krakowska impreza, której główną atrakcją ma być inscenizacja triumfalnego wjazdu wojsk polskich, miałaby odbyć się 15 lipca, to organizatorzy rozminą się z prawdą historyczną. Jak wszyscy pamiętamy 15 lipca 1410 roku Jagiełło znajdował się w obozie pod Grunwaldem. Dwa dni później wyruszył oblegać Malbork, gdzie armia królewska przebywała do 19 września. 15 października wielką i wystawną ucztą w Inowrocławiu podjął zagranicznych rycerzy - jeńców wziętych do niewoli po bitwie pod Koronowem. Wreszcie, 1 lutego 1411 roku był obecny przy podpisywaniu Pokoju Toruńskiego.

Zatem jedyną historyczną rocznicą, którą można by naprawdę obchodzić w Krakowie 15 lipca 2010 roku będzie... stulecie odsłonięcia pomnika Jagiełły. Już na pierwszy rzut oka pomysł wydaje się nieco absurdalny, i raczej nic z niego nie będzie (podobnie jak z idei uczczenia Wiktorii Wiedeńskiej, też w Krakowie - tym rzuconym na gorąco konceptem kontratakowali krakowscy radni PO). Bitwa pod Grunwaldem odbędzie się najprawdopodobniej pod Grunwaldem, choć nabierze zapewne, wbrew intencjom organizatorów i uczestników Inscenizacji, charakteru oficjalnego. Na organizację obchodów władze województwa warmińsko-mazurskiego mają zamiar wydać 10 milionów euro pochodzących z dotacji UE. O czym organizatorzy Inscenizacji Bitwy grunwaldzkiej dowiedzieli się z telewizji...

Mówi Jacek Szymański, jeden z organizatorów Inscenizacji Bitwy pod Grunwaldem: Uświadomiliśmy sobie, że zbliżające się sześćsetlecie zwycięstwa grunwaldzkiego może, paradoksalnie, zaszkodzić naszej imprezie, całkowicie zmieniając jej charakter (w tej chwili jest to największy zlot pasjonatów historii w tej części Europy i przybywają tu goście z całego świata). Na polach grunwaldzkich pojawią się zapewne przedstawiciele władzy, pragnący wykorzystać rocznicę bitwy dla własnych celów, spychając na dalszy plan organizatorów i uczestników Inscenizacji. Obawy nasze są tym większe, że mamy już niedobre doświadczenia z poprzednich wizyt oficjeli w Grunwaldzie, kiedy okazywało się, że najwięcej do powiedzenia mają oficerowie i podoficerowie BOR. Przykre to tym bardziej, że jak dotąd ani my, organizatorzy Inscenizacji, ani Gmina Grunwald nie otrzymaliśmy znaczącej pomocy ze strony władz centralnych. A dla nas ważna jest każda, nie tylko okrągła rocznica Bitwy Grunwaldzkiej, bo jest to okazja do propagowania tradycji oraz kultury naszego Kraju.