Opisz jakieś zwyczajne miejsce (np.pokój, kuchnię, ogród lub ulicę) w taki sposób, by woywołać nastrój tajemniczego niepokoju. Zacznij od zrobienia notatek.

Wybierz miejsce które opiszesz____________________________
porę doby___________________
światła i cienie______________
dzwieki______________

wybierz sposób opisywania w 1 lub 3 osobie liczby pojedynczej..
daje najjj
plis na poniedzialek

1

Odpowiedzi

2010-02-20T18:09:08+01:00
Mam nadzieje, że się spodoba :)

Potrzebowałam książki ze strychu, a dokładniej lektury, którą miałam przeczytać do końca miesiąca. Poszłam zapytać się rodziców, gdzie ją mogę znaleźć. Powiedzieli, że mam iść na strych. Nigdy tam nie byłam. Nie miałam takiej potrzeby. Poszłam po klucze. Następnie weszłam starymi, skrzypiącymi schodami na górę. Już wtedy byłam trochę przerażona. Włożyłam klucz do dziurki przekręciłam w prawo i nacisnęłam na klamkę. Drzwi okropnie zapiszczały. Zrobiłam krok do przodu podłoga zaskrzypiała. Potem następny krok i znowu ten nie przyjemny dźwięk. Obejrzałam się zobaczyłam włącznik światła. Nacisnęłam. Żarówka zamigała, a następnie oświetliła pokój ledwie widocznym światłem. Ujrzałam cztery kartony. Podeszłam do pierwszego i otworzyłam. Zobaczyłam jakieś stare ciuch. Podeszłam do następnego. W środku były jakieś stare papiery, gazety i dokumenty. Zbliżyłam się do trzeciego pudła i otworzyłam. W środku były książki. „O, jest” pomyślałam i przykucnęłam koło kartonu. Znowu „odezwały” się deski. Zaczęłam wyjmować książki. „Wiersze Jana Kochanowskiego, Pan Tadeusz…” mamrotałam pod nosem. Nagle usłyszałam strasznie głośne krakanie. Przez chwilę myślałam, że ta wrona jest gdzieś koło mnie. Spojrzałam w stronę brudnego okna z drewnianymi ramami. Było już ciemno. Na parapecie siedziała czarna wrony. Wbiła we mnie swoje atramentowo czarne ślepia. Poczułam się trochę nie swojo. Wróciłam do przeszukiwania książek. Nagle przeszedł po nie dreszcz. Jeden, drugi. Poczułam się jakby jakaś lodowata dusza przeszła przez moje ciało. Zaczęłam coraz szybciej przeszukiwać karton. Coś zaczęło pukać w okno. Podskoczyłam. „To tylko gałąź” pomyślałam pocieszając się. Na zewnątrz rozpętała się wichura, a przez dziury w dachu piszczał wiatr. Wyłożyłam wszystkie książki. Oczywiście moja poszukiwana książka była na samym końcu. Włożyłam lektury byle jak do kartonu. Wyszłam jak najszybciej. Zgasiłam światło. Spojrzałam jeszcze raz w stronę okna ta wrona nadal tam siedziała i śledziła każdy mój krok. Zamknęłam strych na klucz. Zbiegłam jak najszybciej po schodach. I pobiegłam w stronę kuchni, gdzie byli rodzice. Podbiegłam do nich i z radością krzyknęłam „Znalazłam!”. Rodzice spojrzeli na mnie przerażeni. Okazało się, że byłam cała blada, a do tego lodowata. Obiecałam sobie, że na strych będę wchodziła tylko w dzień.
5 3 5