Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-20T18:32:49+01:00
Wstałam a moim oczom ukazał się niezwykły widok.
Ogromna świetlista kula o intensywnej pomarańczowo- różowej barwie pięła się ku górze , jej blask rozświetlał błękitne niebo. Promienie budzącego się słońca , delikatnie muskały kolorowe kwiaty , które pod wpływem ciepła , zdawały się nabierać tajemniczości . Zrobiłam kilka kroków i znów ujrzałam coś co wprawiło mnie w zachwyt.
U stóp malowniczego wzgórza biła błękitna wstęga niewielkiej kaskady . Wokół źródła zbierały się zwierzęta , dzikie a przcież przyjazne w stosunku do siebie . Gałęzie rosłych drzew tworzyły gęstś koronę , która zacieniała soczyście zieloną trawę. Każde odznaczało się swoją niepowtarzalnością . Pośród niewielkiej polany rosło drzewo , które zdawało się być takie jak inne , a jednak było w nim coś niezwykłego . Z pod delikatnie zielonych liści wyglądały czerwone owoce. Miałam ochotę podejść bliżej lecz zniechęcił mnie syk dochodzący z trawy.
Długo stałam zauroczony tym co dziś zobaczyłem . Miałem świadomość , że Bóg stworzył to dla mnie. Nie widziałem go , więc czyłem się trochę samotna . Przecież lepiej dzielić się radością z innymi . Postanowiłam odpocząć , usiadłam na miękkiej trawie.





albo


niedawno się przeprowadziliśmy wraz z rodzina na nowe osiedle domków jednorodzinnych. niedaleko tego miejsca na uboczu znajduje się dom w którym mieszka starsza kobieta. ma ona bardzo piękny ogród. kiedy go zobaczyłam po raz pierwszy była wiosna a wiec wszystko zaczynało kwitnąc. na drzewach zaczęły pojawiać się paki kwiaty zaczęły wydostawać się z ziemi. widok po prostu cudowny. poprosiłam kobietę aby pozwoliła mi spędzić trochę czasu w tym uroczym zakątku. leżałam sobie na trawie i obserwowałam jak nowe roślinki pną się w górę, jak pięknie pachniały kwiaty, krzewy a nawet młoda trawa. gdzieś na drzewie osy miały swoje gniazdo i w ciszy tego ogrodu dało się usłyszeć tylko szum wiatru i brzęczenie tych pszczół. ogród ten był przepiękny i to własnie w nim spędzałam każdą wolną chwile tej wiosny.
2 3 2