Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-21T18:51:45+01:00
Ja też pisałam takie.Mieliśmy na komputerze to napisać, bo mieliśmy w szkole konkurs na najstraszniejsze historyjki.Moge podać 3 bo wszystkie miały 3 miejsce, reszta nie jest taka ciekawa.

1.Straszna Jaskinia

Pewnego dnia, wraz z kolegami: Michałem, Krystianem i Kamilem przeglądałem „Atlas jaskiń”. Przypadkiem natrafiliśmy na jaskinię "Straszącej Zjawy".
Michał zaproponował, abyśmy zwiedzili tę tajemniczą jaskinię. Po lekcjach spotkaliśmy się przy starym dębie, obok "Straszącej Zjawy". Przed wejściem do groty była tabliczka, na której było napisane ludzką krwią: „Jeżeli ktoś odważy się wejść do mojego królestwa, gorzko tego pożałuje”. Lekceważąc te słowa weszliśmy do przerażającej jaskini. Na samym początku groty nie było nic strasznego, więc śmialiśmy się. Kilka metrów od wejścia była zawieszona płonąca pochodnia. Zdjęliśmy ją i zaczęliśmy iść w głąb jaskini. W pewnym momencie coś zastukało. Usłyszeliśmy śmiech. Z ciekawości obrócił się Michał i… zamienił się w kamień. Próbowaliśmy go ocucić, lecz to nie dawało żądanego rezultatu. Zdrętwiałem ze strachu. Kamil spadł w przepaść, która nagle się pojawiła, a Krystian z niewiadomych mi przyczyn przepadł jak kamień w wodę! Przerażony zacząłem szukać wyjścia. Serce biło mi jak szalone! Po kilku godzinach błądzenia nareszcie znalazłem wyjście. Od razu pobiegłem do mojego domu.
Gdy do niego dotarłem, nikomu nic nie mówiąc, położyłem się i próbowałem zasnąć, ale przeżyta przygoda nie dawała mi spokoju.

2.Ta jest dziwna, zakręcona

Jest wieczór... w zasadzie późny wieczór....
Idę z moim psem, a w zasadzie suczką po mojego chłopa na stację. Mój chłop dziś pracował - rzadko mu się to zdarza:) Wracał późno, może nawet ciut późno... No więc idę po niego z moim sukiem na stację, ale po drodze czychają na nas, nie - na mnie różne niebezpieczeństwa. No więc idę, i idę, i idę, i jakoś droga długa....
A to za sprawą mojej suczki, która wącha co podlezie jej pod nos. Jestem cierpliwa, bardzo cierpliwa, mogłabym nawet dostać nagrodę za swoją cierpliwość, ale że ja skromny człowiek jestem to nie wezmę... no... chyba powiedziałam wyraźnie-nie wezwę...
No więc kiedy tak szłam, i szłam, i szłam doszłam w pewnej chwili do nowo wybudowanego budynku. No może nie całkiem wybudowanego, ale.... W pewnej chwili zatrzymał się samochód tuż przed moim nosem - przynajmniej tak mi się zdawało, gdyż mam słaby wzrok . Zatrzymała się też moja suczka i dla pewności wszelkiej obronnie stanęła tuż za mną. Tak na wszelki wypadek odczekała gapiąc się tymi migdałkami, znaczy się oczami w drzwi samochodu, które gwałtownie się otworzyły, a z nich wylazł chłop.
Ale to nie był zwykły chłop. Miał przed sobą nowo zakupione drzwi i próbował je wtachać do niby nowo wybudowanego budynku. Mój suk wciąż stał sparaliżowany strachem. No bo przecież mogło jej się coś stać... Stała tak i obserwowała, i obserwowała, i obserwowała, ale była dzielna. Skoro pani przeszła to i ja mogę - tak sobie wierna psina pomyślała.
A pani?.... No cóż... Sama bidula nie wiedziała czy iść dalej czy czekać... może się coś przydarzy, może tak za darmo i bez grzechu....
Ale co miała począć? Nic nie poczęła... Chłop głupi nic nie widział tylko drzwi, które trza było zanieść. A mogło być tak fajnie...
Wierna psina, dobra psina,....dba o panią....
Ech... głupawka totalna, a wszystko to .... bo u Burzochronka jest imprezka....


3.Biały królik

Pewnego razu Sandra pojechała z rodzicami w góry. Jednego dnia została sama w hotelu, ponieważ bolała ją głowa. Pospała 4 godziny. Śniła mu się piękna łąka na której było pełno zwierząt... bawiły się z nią. Jednak nagle ze snu wyrwał ją okropny zapach. Coś strasznie śmierdziało jakąś padliną. Wyszła, by to sprawdzić. Zapach dobiegał z pokoju obok. Pomyślała, że może to lokator tamtego pokoju coś gotował na śniadanie i niedokładnie zmył naczynia... Zapukała raz. NIC. Zapukała drugi. NIC. Zapukała trzeci. NIC!!!. Chciała zapukać czwarty raz ale drzwi same się otworzyły, a w nich stał pół żywy mężczyzna z podrapaną twarzą. Sandra szybko wbiegła do jego pokoju żeby zadzwonić do rodziców. Podbiegła do telefonu, wykręcił numer ale nagle usłyszała jakieś piski z szafy. Bała się otworzyć, ale podeszła żeby rozpoznać po głosie zwierze, nagle drzwi same się troche otworzyły. Sandra nie chciała wiedzieć co tam jest więc je zamknęła. Lecz znowu się otworzyły ale tym razem z trzeskiem że aż odskoczyła na bok. W szafie siedział mały, biały królik. Po chwili usłyszał jakieś ryknięcie a kiedy się odwróciła zauważyła tylko jakieś pazury i poczuł straszny ból w nodze okazało się że w ułamku sekundy już jej niemiała. Umarła. Rodzice Sandry od razu gdy usłyszeli dziwny ryk w słuchawce postanowili wrócić. Ale gdy jechali mieli wypadek. Umarli. Niektórzy przechodnie mówili że wpadli w poślizg. Lecz jedna staruszka ciągle się sprzeczała i mówiła że na drodze widziała białego królika...