Odpowiedzi

2009-10-18T13:16:45+02:00
Ośmielam się niniejszym listem zwró­cić się do Waszej Świątobliwości z prośbą, do której impulsem stała się dla mnie wiadomość, znana mi dopiero od kilku dni, o przemówieniu Waszej Świątobliwości do Polaków szwajcar­skich w dniu 17 czerwca b.r. W prze­mówieniu tym Wasza Świątobliwość wymienił liczny zastęp Polaków, któ­rzy w różnych czasach w Szwajcarii działali, wśród nich także i Józefa Piłsudskiego, który właściwie prawie nig­dy w Szwajcarii nie działał, natomiast uznał za stosowne pominąć milczeniem szwa jcarską działalność narodowców polskich.

Nie znalazła się w przemó­wieniu Waszej Świątobliwości wzmian­ka o Lidze Polskiej i Lidze Narodowej, których początek wywodzi się od Zyg­munta Miłkowskiego (T. T. Jeża) w Rapperswillu. Ani o Centralnej Agencji Polskiej w Lozannie, która już od 1915 roku prowadziła działalność polityczną polską na zachodzie. Ani przede wszystkim o trójzaborowym, reprezen­tującym wszystkie trzy części Polski Komitecie Narodowym Polskim pod prezesurą Romana Dmowskiego, zało­żonym 15 sierpnia 1917 roku w Lo­zannie, a następnie przeniesionym do Paryża, który stał się de facto polskim rządem emigracyjnym i w pewnej formie został uznany przez państwa alianckie, co stało się powodem, że Polska znalazła się wśród państw alianckich, a więc mogła być współuczestniczką zwycięskiego pokoju wer­salskiego z Niemcami i odzyskać tym pokojem zabór pruski.

Jako jeden z nielicznych żyjących polityków narodowych starszego poko­lenia poczuwam się do obowiązku nie tylko wyrażenia bólu i zmartwienia, że jesteśmy my, narodowcy, jakby od­trąceni, nie tylko wyżej wymienionym, znamiennym przemówieniem szwajcar­skim, ale i innymi wydarzeniami, od udziału w wielkiej rodzinie polsko-katolickiej, ale także i do zwrócenia się z gorącą, a pokorną prośbą, byśmy jednak zostali uznani za takich samych jak inni (w rzeczywistości gorętsi niż inni) synów powszechnego Kościoła i jego polskiej gałęzi.

Obóz nasz był w okresie międzywo­jennym obozem politycznym, obejmu­jącym największą liczebnie część Po­laków i to należących do wszystkich stanów. Wyraziło się to także i w wol­nych wyborach 1919 i 1922 roku, w których obóz ten odniósł zwycięstwo. Zapewne i dzisiaj, gdyby miały miejs­ce wolne wybory, okazałby on swoją siłę.

Obóz nasz, zwany potoczne „ende­cją”, nie ma powodu wstydzić się swojej polityki. W wieku XIX i w początkach XX prowadził on akcję odrodzeńczo-organiczną we wszystkich dzielnicach Polski, oraz zwalczał ugo­dę, zarówno jak ruch rewolucyjny, marksowski i silnie związany z rewo­lucją rosyjską. W erze pierwszej woj­ny światowej dążył do zjednoczenia trzech zaborów i do niepodległości Pol­ski od gór aż do morza, a sprzeciwiał się pozornej niepodległości okrojonego Królestwa Kongresowego, opartego o Niemcy i Austrię. Sprzeciwiał się pró­bom powstańczym w Kielecczyźnie (6-16 sierpnia 1914 roku), z których niektóre siły krakowskie, te, które poszły z odsieczą do Lwowa, by­ły dziełem „endeków”.

Gdy Niemcy, otrzymawszy od Piłsudskiego dnia 9 listopada 1918 roku zapewnienie pod słowem honoru, że Polska pod jego rządami nie będzie żądać zaboru prus­kiego i jest w toczącej się wojnie neutralna (to znaczy nie będzie uczest­niczyć w kongresie pokoju), przywieźli Piłsudskiego do Warszawy i w istocie to oni uczynili go Naczelnikiem Pań­stwa, Dmowski uznał go w tej roli, by uniknąć rozdwojenia w polskim naro­dzie.
Obóz narodowy był przeciwny wyprawie kijowskiej Piłsudskiego i bu­dowaniu Ukrainy, dążył do przyłącze­nia ziem wschodnich (łącznie z Kamieńcem Podolskim, Mińskiem i Dyneburgiem) do Polski, dążył do zbudo­wania Polski narodowo-polskiej i sprze­ciwiał się dążeniom do nadania Polsce cechy państwa, rządzonego wspólnie przez Polaków i nie-Polaków.

Jest prawdą, że od roku 1912 obóz „en­decki” toczył walkę z narodem żydow­skim. Nie sądzę, by mu to przynosiło ujmę.
Naród żydowski stanowił na ziemi polskiej potężną siłę, wrogą Pol­sce. Głosy żydowskie sprawiły, że dwa największe polskie miasta, Warszawa i Łódź, reprezentowane były od roku 1912 w parlamencie rosyjskim przez posłów, którzy nie należeli do Koła Polskiego, lecz do stronnictw rosyj­skich. Żydowska socjalistka Róża Lu­ksemburg głosiła pogląd, że nie ma być niepodległej Polski, a Polacy mają się zrosnąć z Rosją i z Niemcami. Na konferencji wersalskiej żydowskie „gru­py nacisku” zawzięcie zwalczały dąże­nia polskie. W wojnie 1920 roku duża część ludności żydowskiej w Polsce stała po stronie nieprzyjaciela.
„Endecja” skupiała między wojnami w przytłaczającej większości Polaków wszystkich warstw społecznych, mają­cych postawę katolicką i stojących pod sztandarem Boga i Ojczyzny. Ich ideo­logię wyraził Dmowski rozprawą p.t. „Kościół, naród i państwo”.

W okresie drugiej wojny światowej i po niej „endecy” byli tymi Polakami, którzy byli i przez Niemców i przez komunistów najbardziej prześladowani, najliczniej rozstrzeliwani, najbezwzględniej męczeni w więzieniach. To ich najbezwzględniej odsunięto po wojnie od wszelkiego głosu w życiu polskim.

Młodzi piłsudczycy i neostańczycy z przedwojennego „Buntu Młodych” są już od blisko 40 lat grupą koncesjono­waną, mogącą wydawać swój „Tygodnik Powszechny”, będący nie tylko pismem katolickim, ale także pismem po­litycznym, wyrażającym przynajmniej częściowo poglądy swojego obozu - także i niepohamowaną jego niena­wiść do „endecji”. „Endecy” przez tych 40 lat prawa do zabierania głosu nawet w najskromniejszej postaci w Polsce nie mieli. (Słyszę, że to się w 1984 roku zmieniło o tyle, iż grupa „endeków” uzyskała w piśmie „Ład” podobnie koncesjonowaną pozycję, jak wydawcy „Tygodnika Powszechnego”. Zbyt mało tę sprawę znam, bym mógł uwierzyć w rzeczywiste równouprawnienie dzisiejszych „endeków” z „Ładu” z wydawcami „Tygodnika Powszech­nego”).

Tak samo i na emigracji ta sama grupa „Buntu Młodych” otrzymała środki do stworzenia potężnej placówki propagandowej, w postaci pisma „Kul­tura” w Paryżu, też od lat około 40 zajmującej w życiu polskim stanowisko wyjątkowe. Jest to pismo w istocie kierunkowi katolickiemu nieprzyjazne. Redaguje je stale przedwojenny redak­tor „Buntu Młodych”.
„Endecy” są zawzięcie zwalczani i uciskani, oraz obdarzani nienawiścią, a także obrzucani nieprawdziwymi oskar­żeniami, zarówno w życiu politycznym, jak wśród „sił ustanowionych” życia intelektualnego i kulturalnego w Pol­sce i na polskiej emigracji.

Pozwalam sobie jednak, z całą nieśmiałością i szacunkiem wobec władz kościelnych, wyrazić pogląd, że byłoby czymś bar­dzo smutnym, gdyby także i odpowie­dzialne czynniki kościelne i w ogóle katolickie, ze względów oportunistycznych, lub z powodu ignorancji, stawały w jednym szeregu z politycznymi wro­gami „endecji” i przyjmowały wobec tej „endecji” postawę uważania jej za zjawisko niebyłe i ostracyzmu. I dla­tego ośmielam się niniejszym listem wystąpić z moją prośbą, by Wasza Świątobliwość zechciał, wbrew stano­wisku politycznych „sił ustanowio­nych”, przygarnąć nas, „endeków”, jako wiernych, niesłusznie odsuwanych synów do swej piersi i traktował nas tak samo, jak innych Polaków.

Czynię to nie tylko jako Polak i „endek”, ale i jako katolik. Ośmielam się zapewnić Waszą Świątobliwość, że nie przyjmuję postawy katolickiej ze względów politycznej i społecznej wy­gody, ale jestem i byłem katolikiem i działaczem katolickim zawsze. Moja wydana po raz pierwszy w roku 1929 książka „My nowe pokolenie” (która w następnych wydaniach zawierała list wprowadzający ówczesnego Prymasa Polski, Jego Eminencji księdza Kar­dynała Hlonda), myślę, że przyczyniła się choć trochę do odrodzenia katolic­kiego w polskim młodym pokoleniu. Wśród moich dziewięciorga dzieci wy­chowałem jednego księdza i dwie za­konnice. W ciągu dziesiątków lat wal­czyłem o sprawy katolickie piórem i uczestniczyłem czynnie w rozmaitych katolickich poczynaniach.

Ośmielam się zwrócić się do Waszej Świątobliwości — niniejszym listem w drodze listownej. Przed kilku laty czyni­łem, różnymi drogami, starania o oso­bistą, choćby piętnastominutową roz­mowę z Waszą Świątobliwością. Sta­rania te nie przyniosły rezultatu. Po­zwalam sobie wyrazić nadzieję, że list niniejszy do rąk Waszej Świątobliwości dotrze. Pozwalam sobie zakomuniko­wać treść tego listu Jego Eminencji księdzu Prymasowi Glempowi, oraz kilku polskim czasopismom na emigra­cji i w kraju.
Na zakończenie, pragnę wyrazić uczucia wysokiej czci i synowskiego dla Waszej Świątobliwości przywią-
zania.

(—) Jędrzej Giertych
175 Carlingford Road Londyn N.15 3ET

Rozdzielnik odpisów:
Jego Eminencja Ksiądz Kardynał Pry­mas Józef Glemp, Gniezno-Warszawa.
Osservatore Romano, polskie wydanie, Rzym.
Opoka, Londyn.
Myśl Polska, Londyn.
Narodowiec, Lens, Francja.
Nasza Rodzina, Paryż.
Dziennik Związkowy, Chicago.
Gwiazda Polarna, Stevens Point, Stany Zjednoczone.
Ład, Warszawa.
Przegląd Katolicki, Warszawa