Odpowiedzi

2010-02-23T15:18:43+01:00
Był mroźny zimowy wieczór dzieciaki śmiały się i dokazywały heh :D
4 1 4
  • Użytkownik Zadane
2010-02-23T15:21:31+01:00
Był mroźny zimowy wieczór. Julka siedziała w gdańskim parku na ławce myśląc o ostatnich scenach na planie "brzyduli". Nie chciała uwierzyć, że to koniec tej świetnej zabawy. Zaczęła tęsknić za wszystkimi, których poznała na planie.. za całą ekipą. Ale wiedziała, że spotka ich na imprezie nowo-rocznej organizowanej przez reżysera. Jeszcze tylko trzy dni dzieliły ją od spotkania z przyjaciółmi.
Nagle poczuła czyjąś obecność, spojrzała przed siebie i ku własnemu zdziwieniu zobaczyła.. Gośkę (czyli Małgorzatę Sochę).
- Co ty tutaj robisz Gośka ? Myślałam, że jesteś w Warszawie.
- Byłam, ale chciałam z tobą pilnie pogadać.-powiedziała Gośka ze łzami w oczach.
- Siadaj. I powiedz co się stało.. - powiedziała z przerażeniem Julka.
- Byłam wczoraj na randce z Łukaszem, to znaczy myślałam, że to randka dopóki on mi nie powiedział, że spotyka się z Mają - zaczęła płakać.
Julka ją przytuliła.:
-Nie martw się.
Poszły razem do rodzinnego domu Julki, gdzie Gośka spędziła noc.
Następnego dnia Julia poszła na zakupy do spożywczego, gdzie rzadko bywało dużo ludzi. Po daniu trzech autografów wyszła ze sklepu, a tam czekał na nią jej przyjaciel.
- Filip? Co ty tutaj robisz ? Najpierw Gośka, a teraz ty. Zmówiliście się ?
- Nie.. . Serio Gośka tutaj przyjechała ?
- Tak. Bo okazało się, że Łukasz i Majka są razem, a Gośka się tym przejęła.
Przez cały czas, jak Julka opowiadała o przyjaciółce, Filip patrzył na jej oczy. Uwielbiał to robić, ale teraz musiał w końcu wymyślić jakiś pretekst dlaczego przyjechał do niej do Gdańska, bo przecież nie mógł jej powiedzieć, że chciał ją po prostu tylko zobaczyć, po długiej przerwie świątecznej.
Jula skończyła opowiadać i zapytała się Filipa:
- A ty, właściwie po co tu przyjechałeś ?
- Bo.. - nie wiedział co powiedzieć. W myślach: "Daj spokój ona ma chłopaka, a ty sobie przyjeżdżasz, żeby na nią popatrzeć i nawet pretekstu żadnego nie masz". - Może pójdziemy gdzieś usiąść i wtedy ci powiem, bo chyba nie będziemy tu tak stali?
- Filip, proszę cię powiedz mi teraz, śpieszę się do domu.
Nagle zadzwonił telefon Filipa. Odebrał: 'Halo.. aha.. ok.. do zobaczenia'.
Powiedział do Julki:
-Muszę już jechać mam pilną sprawę do załatwienia. Spotkamy się na imprezie noworocznej.
Nienawidził jej okłamywać, ale miałby kłopoty jakby został dłużej.
Julia wracała do domu myśląc o tej bardzo krótkiej rozmowie z przyjacielem, zastanawiała się co to mogła być za sprawa, że musiał tak pilnie odjechać i co chciał jej powiedzieć.. . Ale cieszyła się, że mogła go znowu zobaczyć. Doszła do domu, gdzie czekali na nią rodzice, Gośka i.. Lew.
Filip jechał do Warszawy. Wiedział, że po tej rozmowie wyszedł na strasznego idiote. Przez całą trasę nie mógł przestać o niej myśleć. Wjechał na czerwonym na skrzyżowanie, było słychać odgłosy miażdżonej karoserii.. .
Tymczasem w domu Julki:
-Cześć Lew. Cieszę się, że w końcu przyjechałeś-dała mu buziaka.
-Cześć kochanie. Szybciej się nie dało, ale za to zostanę z tobą, aż do lutego.-wręczył jej duży bukiet czerwonych róż.
Jula nie wiedziała czy ma się z tego cieszyć czy nie. Poszli razem do jej pokoju.
-Wiesz będzie taka noworoczna impreza z całą ekipą brzyduli?
Lew nie dał jej dokończyć:
-To wspaniale, pójdziemy tam razem.
Julka patrzyła na niego jak wypowiadał z uśmiechem ostatnie słowa, ale w jego uśmiechu czegoś jej brakowało. To nie był ten zwykły uśmiech, za nim musiało się coś kryć. Skojarzyła, że to ten sam, po którym dał jej kwiaty. Pomyślała: ?Czy ty chcesz mi coś dać Nie wiedziała, że powiedziała to na głos.
Lew trochę zmieszany:
-Tak, ale to dopiero na tej imprezie.
Tymczasem w Warszawie na miejsce wypadku przyjechały trzy karetki. Było 3 zabitych i kilku rannych.
Gośka stała oparta ze szklanką przyłożoną do drzwi pokoju Julki, podsłuchiwała ich całą rozmowę. Nagle drzwi się otworzyły, a ona runęła na ziemię.
-Gośka ?! Co ty wyprawiasz ?!-krzyczała do niej Julka.
Gosia podniosła się szybko z podłogi.:
-Ja?.. Nic. Tylko chciałam zapukać.
-A co z tą pustą szklanką?
-Jak miałam zamiar zapukać to niosłam ci herbatę.
-Aaa.. to może powiesz gdzie ona teraz jest ?
-No wiesz.. wyparowała, dasz wiarę ?
-Ciekawe dlaczego tak szybko to zrobiła?
-A to już inna historia, bo wiesz przecież o ociepleniu klimatu, wszystko zaczyna się gotować, lasy płoną, woda z oceanów paruje itd., a tutaj trzymam następny przykład. W tej szklance była herbata, ale na skutek ocieplenia klimatu się wygotowała i wyparowała.
-To mi w głowie się gotuje ze złości na ciebie. Lepiej uciekaj bo cię złapie to wyparujesz przez okno.
Gośka szybko zwiała do kuchni, gdzie było więcej osób i mniej ryzyka na wyparowanie przez okno.
Jula pokręciła głową i spojrzała na Lwa, który cicho przyglądał się całej sytuacji. Lew podszedł do niej bliżej i powiedział:
-Słodko wyglądasz jak się złościsz.
Julka zaśmiała się i go pocałowała.
W Warszawskim szpitalu odbywała się identyfikacja zabitych. Na jednym zniszczonym przez pożar dowodzie osobistym widniało imię ?Filip?, a nazwiska nie dało się odczytać.
Ranni leżeli już w salach pod opieką lekarzy.
Brat Julki popatrzył na Gośkę, która szybko wbiegając zwróciła na siebie uwagę wszystkich obecnych tam osób.
-Uciekasz przed kimś? -zapytał.
-Tak, twoja siostra nie uwierzyła mi w ocieplenie klimatu, a teraz chce mnie przez okno wyparować, dasz wiarę ? No i jak tu być mądrym jak inni ci nie wierzą.-powiedziała zdyszana.
W tym czasie w Warszawie zdążyli odgadnąć pierwszą literę nazwiska zabitego: ?B?.

Było już ciemno, zegarki wybijały północ. W domu Kamińskich wszyscy już spali oprócz Julki.
Dziewczyna pisała swój pamiętnik, nie miała komu powiedzieć tego wszystkiego co roiło jej się w głowie, jedynym sposobem był pamiętnik. :
Pamiętniku,
Nie wiem od czego zacząć, ale chyba wolę od tego, że bardzo mi smutno, tęsknię za.. przyjacielem. Od kiedy go poznałam poczułam silną więź, która jest między nami, ale nie wiem czy to jest aby na pewno przyjaźń.. . Jedno wiem.. z Lwem nie łączy mnie nic podobnego.. co raz bardziej czuję, że go nie kocham.., ale nie mogę mu tego powiedzieć, nie potrafię.
Nagle do jej pokoju weszła jej mama:
-A ty jeszcze nie śpisz? -zapytała.
Julka schowała szybko pamiętnik.:
-Nie mogę zasnąć, to chyba przez ten dzień pełen wrażeń.
-Tak myślałam, więc przyniosłam ci melisę, po niej na pewno zaśniesz.
-Dzięki mamo.
Julka została sama w pokoju, wypiła szybko cały kubek melisy, zgasiła światło, ale nadal nie mogła zasnąć. Zamknęła oczy i przypominała sobie obrazy całego dnia, przypominała sobie ludzi, których spotkała.., Gośkę, brata, rodziców, Lwa. Filipa. Ciekawiło ją czy jemu było łatwo zasnąć, a może jeszcze nie śpi.
Dochodziła 2 w nocy, Gośkę obudził przychodzący sms. Wzięła komórkę i spojrzała na wyświetlacz: ?Masz jedną nową wiadomość?, ?Łukasz?. Nie wiedziała czy odczytać teraz czy dopiero rano. Postanowiła, że zrobi to teraz. Zaczęła czytać: ?Hej Gośka. Dlaczego nie odbierasz moich telefonów? Wiem, że jest już późno, ale nie mogę zasnąć, myśląc, że się na mnie obraziłaś.?
W jej oczach pojawiły się łzy: - A jednak o mnie myśli.-szepnęła do siebie.
Zaczęła pisać odpowiedź: ?Cześć. Ostatnio byłam trochę zajęta i dlatego nie odbierałam. I nawet nie myśl, że się obraziłam, chyba nie miałabym za co.?
Łukasz: ?To cieszę się, że wszystko w porządku i się nie gniewasz.?
Gosia: ?A co tam u Ciebie i Majki słychać? Gratuluję, dobry wybór dziewczyny.?
Łukasz: ?Dzięki, ale już się nie spotykamy, ustaliliśmy, że to tylko przyjaźń.?
Gosia: ?Szkoda, że już się nie spotykacie. Muszę kończyć, bo padam ze zmęczenia. Do zobaczenia.?
Gośka pisnęła z radości. Wybiegła z pokoju gościnnego i wbiegła do pokoju Julki. Skoczyła na łóżko. Julka ze strachu zepchnęła Gośkę na podłogę.:
-Wiesz która godzina ?! Przed chwilą wreszcie udało mi się zasnąć, a ty mnie znowu budzisz !
-Wiem, przepraszam, ale muszę ci coś ważnego powiedzieć.
Gośka cała podekscytowana, zaczęła opowiadać o sms?ach. Przez godzinę mówiła jak bardzo się cieszy, aż w końcu obie zasnęły na łóżku Julki.
Nastał kolejny zimowy ranek, promienie słoneczne odbijały się słabo w oknach domów. Julka otworzyła oczy i przeciągnęła się w łóżku, zaskoczyło ją to, że zamiast Gośki obok niej leży Lew i obejmuje ją w tali. Nie chcąc go budzić lekko odsunęła jego. Lew tym czasem otworzył oczy i przyciągną ją blisko siebie.
Zaczął mówić sennym głosem:
-Kocham cię Jula, chciałem dać ci to dopiero na imprezie noworocznej, ale nie mogę się powstrzymać i muszę dać ci to teraz ? wsunął na jej palec pierścionek z diamentem ? wyjdziesz za mnie ?
Nie wiedziała co powiedzieć, przed oczami staną jej tekst z pamiętnika, który pisała po północy. Ale chyba nie miała innego wyjścia, nie była w stanie mu powiedzieć.. nie mogła.
-Tak. ? rzekła bez namysłu z udawanym uśmiechem.
-Teraz to jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
Zaczął ją całować, a ona nie mogła znieść tych wszystkich pieszczot, ale wystarczyło pomyśleć, że to scenariusz jakiegoś filmu i ta scena wymaga poświęceń.
W warszawskim szpitalu wreszcie odczytano nazwisko chłopaka: Filip Brzozka. Zawiadomiono jego rodzinę i zajęli się dalszymi identyfikacjami.
W jednej ze szpitalnych sal leżał Filip Bobek, podczas gdy był nieprzytomny lekarze zawiadomili pierwszą osobę z listy kontaktów w jego telefonie.
Do sali, gdzie leżał ranny wbiegła Anastazja (koleżanka Filipa).
-Filip, jak dobrze, że nic ci nie jest, kiedy tylko lekarze powiadomili mnie o wypadku to od razu przyjechałam.
-Cześć. Miło z twojej strony, ale zrobią mi kilka badań i wychodzę, więc nie musiałaś się fatygować.
Anastazja uśmiechnęła się i podeszła bliżej do Filipa.
-Ale i tak miałam zamiar cię odwiedzić, bo już tak dawno się nie widzieliśmy, musimy iść na kawę. Zaraz cię wypiszą.
Julka z Lwem weszli do pokoju, gdzie byli jej rodzice i brat. Lew zaczął przemówienie:
-Musimy wam coś powiedzieć, mam nadzieję, że to odpowiedni moment. ? wręczył mamie Julki duży bukiet kwiatów ? Właśnie oświadczyłem się Julce i chciałbym ? tu zwrócił się do jej rodziców ? aby państwo wyrazili zgodę na ślub, który odbędzie się, mam nadzieje, już w lecie następnego roku.
Julka z cierpliwością słuchała narzeczonego, ale po pewnym czasie głowę zaczęło jej przepełniać jedno słowo *ślub*. Słyszała je w głowie tak machinalnie powtarzane, nie słyszała nic po za tym słowem, odcięła się od reszty, nie umiała usłyszeć słów wypowiadanych przez jej rodziców, coraz głośniej słyszała wypowiadane przez Lwa ciągle od początku słowo *ślub*. Myślała, że już dłużej tego nie wytrzyma, do oczy napłynęły jej łzy, wybiegła z salonu, ubrała swój biały płaszczyk i wyszła z domu zamykając za sobą z potężnym hukiem drzwi. Wszyscy byli zaskoczeni jej reakcją.
Julka była w połowie drogi do parku. Szła coraz szybszym krokiem, a w głowie widziała zarysy całej sytuacji.
Lew wszedł do pokoju swojej narzeczonej i odszukał wzrokiem swój telefon. Podszedł do stolika i włożył go do kieszeni, lecz nagle jago uwagę przyciągnęło coś czerwonego leżącego pod łóżkiem. Wyciągną czerwony przedmiot, który okazał się pamiętnikiem Julki.
Tym czasem zbliżała się 11, Filip i Anastazja, już po wypiciu kawy, spacerowali po parkowych alejkach.
W gdańskim parku na ławce siedział Julka i płakała. Kompletnie nie wiedziała co robić.
Lew usiadł na krześle i otworzył pamiętnik na ostatnim wpisie. Z ciekawości zaczął czytać:
Pamiętniku,
Nie wiem od czego zacząć, ale chyba wolę od tego, że bardzo mi smutno, tęsknię za.. przyjacielem. Od kiedy go poznałam poczułam silną więź, która jest między nami, ale nie wiem czy to jest aby na pewno przyjaźń.. . Jedno wiem.. z Lwem nie łączy mnie nic podobnego.. co raz bardziej czuję, że go nie kocham.., ale nie mogę mu tego powiedzieć, nie potrafię.
Pod wpisem, było namalowane duże serce, a w środku imię Filip.
Po przeczytaniu wpisu, jego twarz była bez jakiegokolwiek wyrazu, czuł jakby ktoś dźgnął go w serce. Nie chciał myśleć, że to dzieje się naprawdę, chciał uwierzyć, że to tylko koszmar, a rano obudzi się u boku narzeczonej i wszystko będzie jak dawniej. Ale postanowił, że z nią porozmawia.
Anastazja nagle się zatrzymała, Filip spojrzał w jej stronę.
-Idziemy dalej ? ? zapytał.
-Tak, ale najpierw chciałam ci coś powiedzieć. ? podeszła do niego bliżej i oszołomiła go namiętnym pocałunkiem.
Lew był już w parku i zaczął rozmowę z Julką.
-Skoro mnie nie kochasz to po co zgodziłaś się na zaręczyny ? ?spytał ze złością w oczach.
-Ale o czym ty mówisz ? ? spojrzała zdziwiona w jego stronę.
-O tym. ? oddał jej pamiętnik. ? I jeszcze tak po za tym mam ci przekazać, że Gośka jest już w drodze do Warszawy.
-Dzięki za info. ? wzięła pamiętnik ? Dlaczego czytałeś mój pamiętnik ? Jak mogłeś ?
-Tylko ostatni wpis.
-Co z tego, ale nadal nie rozumiem jak mogłeś to zrobić.. .
-Przepraszam, ale teraz nie mam zamiaru rozmawiać o twoim pamiętniku, tylko o nas.
-O nas ? ? łzy zaczęły jej spływać po policzkach.
-Tak. Możemy z tym wszystkim skończyć, albo porozmawiać, wszystko wyjaśnić i latem wziąć ślub, a więc ?
Nie chciała go ranić, ale tym razem wolała powiedzieć prawdę.
-Więc.. z tego nic nie będzie.. ? ściągnęła pierścionek zaręczynowy i mu go oddała ? Przykro mi, ale nie potrafię. Przepraszam, że cię nie kocham.
Odeszła z miejsca rozmowy i zostawiła go samego.
Filip był ciągle oszołomiony po pocałunku Anastazji.
-Przepraszam, - powiedziała z uśmiechem ? nie chciałam tego robić, ale..
Filip przerwał jej w pół słowa, długim pocałunkiem.
Julia obudziła się o 5 rano. Zaplanowała, że dzisiaj wyjedzie do Warszawy. Wzięła telefon i wykręciła numer, który dobrze znała na pamięć.
Usłyszała znajomy głos w słuchawce.
-Cześć. Po południu będę w Warszawie, możemy się spotkać.
-Jasne.- odpowiedział głos w słuchawce.
-To świetnie, do zobaczenia.
Zostawiła na stole kartkę pożegnalną z wyjaśnieniem, że już wyjeżdża.

Dotarła do miejsca w którym miała spotkać się z przyjacielem, odszukała go wzrokiem.
-Cześć.-powiedział.
-Hej.-powiedziała Ana.
Filip zwrócił się do Any:
-To jest Julka, moja przyjaciółka- do Julki- A to jest Anastazja moja..
Ana nie dała mu dokończyć.
-Jego dziewczyna.-powiedziała do Julki ze złośliwym uśmieszkiem.
W trójkę wypili kawę. Ana musiała iść, a Filip i Julka poszli razem do parku. Jula zaczęła:
-Gratuluję, bardzo fajna ta Anastazja-powiedziała to ze sztucznym uśmiechem.
Niestety Filip za dobrze ją znał.
-Ale chyba nie za bardzo się cieszysz, prawda ?
Musiała to jakoś zataić, myślała, że tym razem tego nie zauważy.
-Nie. Bardzo się cieszę tylko jestem trochę zmęczona, bo pół nocy nie spałam.-skłamała-Wczoraj Lew mi się oświadczył, ale później z nim zerwałam, bo..-nie mogła powiedzieć dlaczego, akurat przechodzili koło sklepu-bo.. ooo.. przypomniało mi się, że muszę coś kupić-wyciągnęła z kieszeni 10 zł- potrzymaj mi torebkę, zaraz wrócę.
Nagle zadzwoniła komórka Julki, Filip otworzył jej torebkę, ale zanim zdążył odebrać komórka ucichła. Zauważył w jej torebce coś czerwonego, zauważył, że to jej pamiętni, z ciekawości przeczytał dwa ostatnie wpisy:
Pamiętniku,
Nie wiem od czego zacząć, ale chyba wolę od tego, że bardzo mi smutno, tęsknię za.. przyjacielem. Od kiedy go poznałam poczułam silną więź, która jest między nami, ale nie wiem czy to jest aby na pewno przyjaźń.. . Jedno wiem.. z Lwem nie łączy mnie nic podobnego.. co raz bardziej czuję, że go nie kocham.., ale nie mogę mu tego powiedzieć, nie potrafię.
Pod wpisem, było namalowane duże serce, a w środku imię Filip.
Ostatni wpis:
Pamiętniku,
Właśnie jadę do Warszawy. Mam nadzieję, że zdobędę się na odwagę i powiem mu, że go kocham. Nic mi chyba nie stoi na przeszkodzie, bo ja już nie mam Lwa, a on nie ma żadnej dziewczyny.
Zobaczył, że Julka wychodzi ze sklepu z dużą ilością krówek, więc szybko schował pamiętnik do jej torebki.
5 4 5