Odpowiedzi

2010-02-23T19:13:05+01:00
Droga Kasiu!

Na początku mojego listu chciałabym pozdrowić Cię serdecznie. Kiedy odczytałam Twoją wiadomość, że jesteś na wakacjach w Egipcie, od razu zabrałam się do odpisania.
Moje pierwsze pytanie brzmi: jak Ci się tam podoba? Co zwiedziłaś, jacy są tam ludzie, atmosfera i kiedy wracasz? Mam nadzieję, że wrócisz pełna wrażeń, opalona i z wielkim uśmiechem na twarzy : )
Odpowiadając na Twoje pytanie, gdzie ja spędzam ten miesiąc; no cóż - w niejakiej szkole przetrwania. Razem z koleżanką wyjechałyśmy do jej starszego brata we Wrocławiu, który, po pierwsze, jest pedantem, po drugie tak naprawdę jest on przesadnie wychowany i zachowuje się jak w niedzisiejszych czasach.
Na lotnisku przywitał nas w koszuli i krawacie, pomimo, iż temperatura sięga tu nawet do 30 stopni. W drodze do jego domu, miał do nas pretensje, że nie przywitałyśmy się z nim pierwsze, mówiąc "dzień dobry" ,i że on musiał rozpocząć tą całą ceremonię.
Po przekroczeniu progu mieszkania, ustawił nas przed sobą, podnosząc wskazujący palec i mówiąc: "moje drogie, obowiązują tu pewne zasady, po pierwsze nie plujemy, nie dłubiemy w nosie czy w uchu; rażące są dla mnie i otoczenia różne odgłosy podczas jedzenia, a mianowicie cmokanie, mlaskanie, czkanie czy charczenie..."
Naturalne, a jednak dziwne, czyż nie?
Po rozpakowaniu wszystkich naszych ubrań, zmęczona, walnęłam się na fotel. Wojtek od razu zwrócił mi uwagę: "garbienie się i rozwalanie na fotelu jest nieestetyczne". Po chwili zadzwonił mi telefon, dzwoniła Basia, więc odebrałam. Podczas tej krótkiej rozmowy wymknęło mi się kilka przekleństw, za które musiałam go przeprosić, tłumacząc moje zachowanie.
Zdenerwowana, zaproponowałam Asi wyjście na miasto.
Kupiłam świetną bluzeczkę z dekoltem, gdy się spotkamy, koniecznie muszę Ci ją pokazać!
Po zakupach, z uśmiechami na twarzach, zasiadłyśmy do stołu. "Asia, nie opieramy łokci na stole i nie podpieramy się, a ty, proszę nie pochylaj się nad talerzem" - brzmiały pierwsze uwagi.
Skończywszy obiad, Wojtek dał nam nudną lekcję, pod tytułem "przy stole", a następnie wytłumaczył, jak je się niektóre potrawy. Zdziwił mnie fakt, kiedy usłyszałam, że kanapki trzyma się w lewej ręce, w sumie co to za różnica?
Dalszy temat - przedstawianie się. Oczywiście po kolejnym wysłuchaniu jego gderań, że młodsi witają starszego, nadszedł czas na kolejny dział - rozmowa. Z tego najlepiej zapamiętałam o tym, aby nie przerywać, gdy ktoś mówi, reagować na jego słowa, potakiwać i słuchać z zainteresowaniem.
A co zrobić, kiedy ktoś opowiada (tak jak Wojtek) monotonne historie? Nic, po prostu wytrzymać.
We Wrocławiu jak na razie zwiedziłyśmy zoo, jutro idziemy do ogrodu botanicznego. W gruncie rzeczy, Wojtek jest nawet sympatyczny, lubię go, chociaż według mnie przesadza z tymi manierami (kiedy weszła jego dziewczyna, którą przecież widuje codziennie, od razu wstał, całując ją w dłoń - lekka przesada, jak myślisz?)
Zostanę tu jeszcze przez dwa tygodnie, zapewne zleci szybko. Czekam na Twoją odpowiedź.
Całuje,
Ola.
5 1 5