Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-02-24T09:34:21+01:00
Płynęliśmy może z pół godziny, głębokość morza cały czas była niewielka, tak około 1 m. W pewnym momencie kolega Adam zatrzymał łódkę i zakotwiczył ją. Powiedział, że mamy wyskakiwać z maskami do wody. Ja oczywiście pierwsza stanęłam na burcie, już chcę skakać, patrzę, a tu dno się rusza. Adam mnie uspokoił i kazał skakać.
Skoczyłam w stado płaszczek, najpierw się wystraszyłam. Pamiętałam opowieści mojego kompana, który ostrzegal mnie przed jadowitym kolcem, który u płaszczek znajduje się na końcu ogona. Jednak fascynacja taką bliskością nieznanego świata pozwoliła mi szybko zapomnieć o strachu. Założyłam maskę i hop do wody. I było niesamowicie. Magicznie. Wielka cisza, a cienie i załamania światła w wodzie tworzą jakby zarysy fantastycznych sal pałacowych. Przez falowanie wody i wiatr był to obraz zmieniający się jak w kalejdoskopie. Dookoła nas pływały płaszczki, traktując nas z wielką obojętnością. Były prześliczne. .
Kiedy pływalam z płaszczkami, podziwiając też inne kolorowe rybki, które pojawiały się ławicami lub w małych grupkach, Adam zauważył trzy rekinie płetwy. Rekiny zaczęły krążyć wokół nas, jak w "Szczękach", zataczając coraz to mniejsze koła. Adam kazał mi stanąć w wodzie spokojnie, po czym złapał jednego rekina. Były to małe, długości około 1 m rekiny, ciemnobrązowe, niegroźne dla ludzi. Nazywane są chyba rekinami kocimi lub tygrysimi. Powiedział mi, że rekiny są łowione przez koncerny rybackie na mięso.
ech,czy zasłuzyłam sobie na takie szczęscie ?Niesamowia wycieczka skonczyła sie poznym popołudniem.Moje spojrzenie na świat i nature na pewno zmieniło :)