Odpowiedzi

2010-02-24T19:12:23+01:00

Patronem od chorób zaraźliwych jest św. Roch, pielgrzym-samarytanin, którego wspomnienie obchodzi Kościół 16 sierpnia. Wielka to postać i bardzo też czczona w dawnych wiekach, również w naszym kraju, o czym świadczą zachowane do dziś świątynie pod jego wezwaniem i przydrożne kapliczki, zwłaszcza w miejscach, gdzie grzebano zmarłych na różne zarazy
Mały Roch wychowywał się u boku rodziców. Gdy Roch miał 19 lat, rodzice zmarli. Przyjął to ze szczerą pokorą, w jakiej był wychowany, jako krzyż Pański.
Nic nie zatrzymywało go w Montpellier, postanowił więc w pielgrzymim trudzie udać się do Rzymu. Nie doszedł jednak do Wiecznego Miasta, gdyż w miasteczku włoskim Acquapendente zaskoczyła go epidemia dżumy. Miasto wyglądało jak wymarłe. W domach były tylko trupy lub konający chorzy.
I tu objawiło się wielkie serce młodego wędrowca z Francji i jego miłość bliźniego. Zgłosił się do miejscowego szpitala, oferując swoją pomoc. Chodził od łóżka do łóżka pocieszając, budząc otuchę i wiarę w Boga. Całe dnie i noce trwał na swym posterunku, niosąc chorym to, czego żaden lekarz nie był w stanie im dać, serdeczną wiarę i to, czym go Bóg obdarzył - moc uzdrawiania. Zjednywało mu to sławę świętego. Uciekając przed otaczającym go tłumem wielbicieli, opuścił miasto i udał się do Rzymu, gdzie spędził około trzech lat, nawiedzając kościoły, opiekując się chorymi i ubogimi.
Święty Roch, gdy przybył do Rzymu, zastał właśnie zarazę. Zrozumiał, że wolą Bożą jest, by i tu pomagał potrzebującym. Oddał się bez reszty ratowaniu chorych, a jego heroicznej miłości nic nie było w stanie powstrzymać. I znowu Bóg za jego pośrednictwem zaczął czynić cuda: kogo tylko dotknęła jego ręka, ten powracał do zdrowia. Wkrótce zaraza wygasła, a Rzym wrócił do normalnego życia.
Święty Roch postanowił wrócić do swego rodzinnego miasta. Gdy jednak znalazł się nad Lago Maggiore (Jeziorem Wielkim), w miasteczku Angera, pochwycili go żołnierze pograniczni, biorąc za szpiega włoskiego, i uwięzili go.
Św. Roch zmarł 16 sierpnia około 1327 r., w wieku zaledwie 32 lat. Dopiero po śmierci rozpoznano, kim był nieznany więzień i wyprawiono mu wspaniały pogrzeb, uznając go za męża świętego.