Odpowiedzi

2010-02-25T12:57:02+01:00
Wielu reżyserów myślało o przelaniu akcji tolkienowskiej trylogii „Władca Pierścieni” na ekran. Pierwszy podjął się tego Ralph Bakshi i w 1978 roku nakręcił animowaną wersję przygód Drużyny Pierścienia. Tolkien nie byłby zapewne zadowolony z „kreskówki” jaką stworzył Bakshi.
Dopiero Peter Jackson pokazał, jak powinno się przedstawić „Władcę Pierścieni”. Wyreżyserował ekranizację wszystkich trzech tomów, co zajęło mu siedem lat. Warto było czekać na efekty, ponieważ teraz możemy podziwiać prawdziwe dzieło. Jednak Jackson podkolorował kilka scen, na niektórych nie mogliśmy zobaczyć także bohaterów, którzy odgrywają w powieści niemałą rolę.
John Ronald Reuel Tolkien w swej trylogii nie szczędził najdokładniejszych opisów przyrody, bohaterów, czy pól walki. Jackson umieścił akcje filmu w Nowej Zelandii, bo tylko tam mógł spotkać przepiękne krajobrazy, które doskonale przypominały Śródziemie.
Wielokrotnie w powieści pojawiają się dziwne stwory takie jak Nazgule, Trole, Orkowie, czy Entowie. Nie przypominają one jednak wyglądem ludzi i dlatego trzeba było użyć specjalnych narzędzi by wykreować te postacie. W tym celu wykorzystano komputery, które z udziałem człowieka stworzyły rzesze bohaterów i fantastyczne efekty specjalne. To właśnie Gollum został wykreowany przez komputer i nieustannie nieustannie podążał śladami Froda i Sama w Mordorze.
Trzecia część powieści Tolkiena jest najciekawszą spośród wszystkich tomów trylogii. W niej Powiernik Pierścienia ma ukończyć swą misję i zniszczyć przedmiot, o który będzie toczyła się ponownie wojna między siłami dobra i zła.
Osoby, które nie oglądały wcześniej żadnej innej ekranizacji, ani nie czytały żadnego z tomów powieści, zapewne nie zrozumieją, o co chodzi w ekranizacji trzeciego tomu.
Wojska Saurona wyruszyły w stronę Gondoru, gdzie stoczy się bitwa. Również o niej nie zapomniał Jackson w swym filmie. Wierni poddani króla Theodena, władcy Rohanu i namiestnika Gondoru, Denethora, stawiają czoło wojskom nieprzyjaciela. Jednak natarciem na Bramę Gondoru nie dowodzi byle kto. Sauron wiedział kogo posłać, tym kimś był Wódz Nazgulów.
Przy wielkiej bitwie na polach Pelennoru, walka pod Helmowym Jarem wydaje się drobną potyczką. W przedstawieniu obu niemało pomagały komputery, bo jak inaczej Peter Jackson mógł przedstawić wielotysięczne armie.
Bitwa trwała, szala zwycięstwa przechylała się raz na stronę armii Mordoru, a raz na stronę zjednoczonych wojsk Gondoru i Rohanu. Eomer zauważył nadpływający z morza statek. Zbliżył się jeszcze bardziej, a Eomer ujrzał Aragorna syna Arathorna, spadkobiercę Isildura, który przebył Ścieżkę Umarłych i przybył z pomocą.
Po długiej bitwie połączonych wojsk, na czele których stanęli najwybitniejsi dowódcy, tacy jak Gandalf, Aragorn, król Theoden, czy Eomer, wojska dobra mają przewagę nad armią Saurona rozbijając ją.
Podczas, gdy na polach Pelennoru toczyły się walki, Frodo i Sam udawali się w głąb Mordoru. W końcu dotarli do Orodruiny, napotkali tam Golluma, który napadł na Froda i odgryzł mu palec, na który Hobbit włożył wcześniej pierścień. Po odebraniu pierścienia nie udało mu się utrzymać równowagi i wpadł razem z nim w ognie Mordoru, gdzie zginął.
Froda i Sama wyratował Gandalf z pomocą orłów.
Aktorzy, którym reżyser powierzył główne role, doskonale wywiązali się ze swego zadania: Elijah Wood (Frodo Baggins), Sean Astin (Sam Gamgee), Ian McKellen (Gandalf) i Viggo Mortensen (Aragorn).
Jestem pełen podziwu dla ekranizacji trylogii Tolkiena, którą stworzył Peter Jackson. Uważam, że reżyser w pełni wykorzystał możliwości jakie daje współczesna technika i wiernie przedstawił wielką bitwę. Adaptacja filmowa tolkienowskiej powieści świadczy o wielkim talencie Jacksona.