Odpowiedzi

2010-02-27T11:20:35+01:00
Pewnego szarego dnia gdy spacerowałam po lesie napotkałam pewnego, ślicznego i głodnego króliczka. Który z wielkim moim zdziwieniem zaczął do mnie mówić :
- Czy masz może taką jedną, pomarańczową marchewkę? - spytał.
- Nie niestety nie mam marchewki chociaż chętnie bym Ci dała - odpowiedziałam.
- Ale mam tu w plecaku ciasteczko. Chcesz ? - zapytałam.
Z łzami w oczach pomyślałam : Jaka ta zima jest okropna.
Po chwili podleciały do mnie inne zwierzątka, bo widziały, że mam coś do jedzenia. Lecz w pewnej chwili zabrakło mi ciasteczek, a zwierzęta wciąż przychodziły. W pewnym momencie powiedziałam :
- Ja już nie mam ciasteczek - oznajmiłam
- Ale w domu mam jeszcze dużo. Poczekajcie tu ja zaraz pujdę po coś jeszcze może znajdę jakieś marchewki i do sąsiada pójdę po siano dla sarenek. Cz coś jeszcze mam przynieść ? - spytałam mego przyjaciela królika.
- To my pójdziemy z tobą - oznajmił.
A ja na to :
- Nie, nie możecie bo ja mieszkam z rodzicami i mogą się przestraszyć.
Po pewnym, czasie gdy przyniosłam jedzenie zwierzątka wsunęły wszystko w 1 minutę.
Robiło się ciemno więc musiałam się zbierać poinformowałam o tym zwierzątka i odeszłam mówiąc :
- Jutro też do was przyjdę. OBIECUJĘ !!!