Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-25T22:07:40+01:00
Był słoneczny wtorkowy dzień kiedy wybrałam się z przyjaciółmi do lasu.. Długo chodziliśmy i w końcu zaczęliśmy się bawić w chowanego . Po godzinie stwierdziłam, że zabłądziłam i nie wiem gdzie jest reszta osób. Trochę się wystraszyłam ponieważ robiło się coraz ciemniej.. Nagle usłyszałam głośne uderzenie i zostałam porażona świetlista łuna światła.. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam ,że na polanie stoi coś wielkiego. Kiedy podeszłam bliżej zobaczyłam że ów dziwna rzecz otwiera się na pół. Nagle na zewnątrz wysunęły się schodki po których zaczęli schodzić jacyś ludzie. Siedziałam cicho schowana między drzewami a mimo to jedna osoba podbiegła do mnie i złapała mnie za rękę.. Poczułam przeszywające na wylot ciepło.. Dziwny człowieczek popatrzył na mnie i jego oczy zaświeciły się na czerwono. Odwrócił się szybko w druga stronę i z jego oczu wystrzeliły dwa lasery. Drzewa które tak stały stanęły w płomieniach. Inne ufoludki zaczęły się śmiać , a ja byłam taka wystraszona że zaczęłam płakać.. Wtedy inny z przybyszów podszedł i wbił mi palce w brzuch.. Zaczął wyciągać wszystkie moje wewnętrzne narządy. Krew tryskała ze mnie jak z fontanny. Potem inny z ludków wbił mi paznokcie w oczy i ogarnęła mnie ciemność. Czułam tylko ból i otchłań która mnie otaczała.. Kiedy umierałam słyszałam jak ktoś mówi 'teraz świat będzie nasz! Zabijemy każdego kogo napotkamy na swojej drodze. Nadszedł czas końca. końca dla wieczności. Haha. '

Tak oto kończy się nasza przygoda z istotami nie z tego świata. radzę nie zapuszczać się w głąb lasu samemu. A jeśli znajdziecie się w takiej sytuacji to przywitajcie z otwartymi ramionami Śmierć. ;] The end.
2010-02-25T22:48:00+01:00
Kolejny dzień w szkole był nudny! I to jak! Chciałem się stamtąd wyrwać jak najszybciej. Na dodatek miałem zły humor. Bardzo zły humor! Kiedy nareszcie zadzwonił dzwonek, który zasygnalizował, ze to już koniec dzisiejszych zajęć, czułem się jak w niebie.
Był piątek, dlatego nie musiałem martwić się zadaniami domowymi przez najbliższe dwa dni. Wyszedłem ze szkoły. Lato.Ciepło, słońce miło prażyło moją skórę. Uśmiechnąłem się. Nie miałem zamiaru wracać do domu. Wraz z kolegą, postanowiliśmy trochę się powygłupiać. Poszliśmy do lasu, który znajdował się kilometr stąd. Tam była taka polana, na którą często przychodziliśmy odpoczywać.
- Idziesz? - zapytałem. Pragnąłem być tam jak najszybciej, a Adam wszystko opóźniał.
- Karol, poczekaj! - krzyknął za mną. Kiedy się zatrzymałem i odwróciłem, kontynuował: - Nie mogę z Tobą iść. Muszę wracać, do poniedziałku! - pomachał mi i poszedł.
Sam nie zrezygnowałem z pomysły. Poszedłem bez niego. Wcale nie czułem się samotny. Miałem wrażenie, ze ktoś na mnie patrzy.
Położyłem się na środku polany. Miło było wylegiwać się na słońcu.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie huk. Przestraszyłem się i podniosłem do pozycji siedzącej.
- Co to było...? - mruknąłem nie wyraźnie.
Nadal siedziałem na zielonej trawie, wpatrując się w las, wyszukując czegoś, co mogłoby sugerować o czyjejś obecności.
Nim się obejrzałem, ktoś stał przede mną. Był to mężczyzna o jasnych blond włosach. Długich, sięgających ramion i zielonych, groźnych oczach. Patrzyłem na niego dziwnie, a on z błyskiem w oku. Wstałem, chcąc uciekać. Wcale mi się to nie podobało, chociaż na początku myślałem, że to jakiś żart.
Poczułem dziwny chłód. Mężczyzny już nie było.
- Jestem Vira - usłyszałem mrożący krew w żyłach szept tuż przy uchu. - Nie masz prawa nikomu powiedzieć o tym, co tu widziałeś. Nikomu! - zagroził.
- K-kim jesteś? - wydukałem.
- Kim jestem, kim jestem - powtórzył z teatralnym przejęciem. - Jestem wampirem - syknął, a moje ciało zdrętwiało. - Przyrzeknij, przyrzeknij, ze z Twoich ust nie wymsknie się nawet słówko, dotyczące mojej osoby.
- O-obiecuję - wyjąkałem. Bałem się. Nasłuchałem się tylu opowieści o wampirach, że nie mogłem powstrzymać strachu.
Uśmiechnął się delikatnie.
- Nie bój się. Nie zabijam ludzi - powiedział, aby po chwili rozpłynąć się w powietrzu.
Zemdlałem, a rano obudziłem się we własnym łóżku. To był sen, czy może prawda, a ja wróciłem tu, ale nic nie pamiętam? Tak, jak chciał.