Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
  • Użytkownik Zadane
2010-02-26T17:26:45+01:00
Der Film "Das Parfum" Sie können. Es enthält ein paar Szenen, perfekt, perfekt, sogar Ekstase. Besonders, dass okraszonych unglaubliche Musik, die die emotionale Botschaft des Bildes verstärkt. Ich will nicht verraten werden, sind die Szenen betroffen. Jeder wird wohl ihr. Ich habe drei.
Schauspieler Ben Whishaw spielt brillant. Als er Bartosz ŻURAWIECKI geschrieben hat, ist "eine junge, leichte, Knaben-und kruczowłosy Schauspieler, der eine scheinbar perfekten Proportionen der Unschuld und Unwissenheit der obsessiven Blick verbindet. (...) Ohne eine dämonische Genie, Sitten, zeigt die Verbreitung der ein Psychopath." Ich stimme mit den Worten: hundert Prozent.
Hoffman kam auch gut aus. Obwohl die Figur, die er gespielt wird, ein wenig fade, przypudrowana, aber dies soll im Konzept und in dieser Hinsicht ein Schauspieler kam perfekt.
Hervorragende Musik, erstellt von der gleichen Regisseur für diesen Film, und nur diesen Film. Mere mit halbem Ohr, um seinen Wert zu verlieren, wie der Geruch der Hälfte des Herzens (wer diesen Film gesehen hat weiß, was los ist). Wir müssen auf sie hören einen Film sehen, weil sie untrennbar verbunden ist.
Bis Mitte "Das Parfum" ist fast ... langsam. Man könnte sogar sagen, dass der Betrachter wird wyrobionemu weniger langweilig. Aber wer weiß, wie die Geschichte endet, dann riecht das Ende der Geschichte, derjenige, der das Buch zu lesen, weiß, dass es zu sein. Ein Fest erwartet uns am Ende.
Direktor wenig Vision Suskind. Wirklich wenig, sich nicht wesentlich. Man könnte sagen, daß die Abbildung eine treue Verfilmung des Romans (außer für eine weitere Abkehr von der ersten Szene) ist. Doch ein paar Elemente, kleine Details hinzu, die zu wenig Verwirrung. Unterteilen Sie eine geheimnisvolle Rätsel Suskind auf der psychologischen Porträt des Helden, sein Interieur und vor allem die Gründe, die dazu geführt. Diese zusätzlichen "Kleinigkeiten", die scheinbar triviale brechen die lineare Ordnung der Bildung der Persönlichkeit, Charakter und die Motive des Verhaltens. Einführung einer Verzerrung in der Wahrnehmung seiner Geschichte. Ich weiß, schwer, sich auf dem Bildschirm zu bewegen, sagen ulotnymi, unvollkommene Worten, das innere Leben des Menschen, die Welt ist das Land der Düfte, wie vergänglich. Der Erzähler hinter dem Rahmen oder über Probleme, die damit verbunden, aber ... nicht sagen, was nur sagen würde. Kleine, wichtige Details. Direktor beschließt, um das Bild zu erzählen. Er erzählt ... die drei Fünftel. Es ist noch Offenbarung.
Dies führt in der ganzen Sammlung. Dies wirft die Frage: Was is this movie? Ist es eine einfache Geschichte eines Mörders? Nr. Trace von etwas tiefer. Eine Geschichte über die Ausbeutung von Frauen zu erreichen Ihr Ziel? Die Fähigkeit des Gebens und Nehmens lieben, lieben und geliebt werden? Kann die Suche nach dem Sinn des Lebens, des Zwecks, Entschlossenheit bei der Verfolgung ihrer Umsetzung, die Leere und Sinnlosigkeit des Daseins nach seinem erreichen? Haben oder sein? Und kann das sein?
Diese kleinen Details hat der Direktor, machen es mir schwer, auf diese grundlegende Frage zu antworten. Daher werden die fünf zu bewerten, das Ausmaß der Film plus vier. Film, weil das Buch ist anders.

po polsku
Film "Pachnidło" może się podobać. Jest w nim kilka scen perfekcyjnych, doskonałych, ekstatycznych wręcz. Szczególnie, że okraszonych niesamowitą muzyką, która wzmacnia emocjonalny przekaz obrazu. Nie będę zdradzał, których to scen dotyczy. Każdy zapewne będzie miał swoje. Ja mam ich trzy.
Aktor Ben Whishaw zagrał genialnie. Jak napisał Bartosz Żurawiecki to "młodziutki, drobny, chłopięcy i kruczowłosy aktor, który łączy w doskonałej proporcji pozór niewinności i nieświadomości z obsesyjnym spojrzeniem. (...) Bez demonicznej maniery pokazuje dyfuzję geniusza z psychopatą". Zgadzam się z tymi słowami w stu procentach.
Hoffman też dobrze wypadł. Wprawdzie postać, którą zagrał jest lekko mdła, przypudrowana, ale taka właśnie miała być w zamyśle i pod tym względem aktor wypadł znakomicie.
Muzyka rewelacyjna, stworzona przez samego reżysera do tego filmu i tylko tego filmu. Słuchana sama straci połowę swej wartości, jak zapach połowę serca (kto oglądał film ten wie o co chodzi ). Trzeba słuchać jej oglądając film, bo jest z nim nierozerwalnie związana.
Do połowy "Pachnidło" jest prawie że ... powolne. Można by nawet powiedzieć, że mniej wyrobionemu widzowi wyda się nudne. Ale kto wie, czym się opowieść kończy, czym pachnie koniec historii, ten kto czytał książkę, ten wie, że tak ma być. Uczta czeka na końcu.
Reżyser pozmieniał troszkę wizję Suskinda. Naprawdę troszkę, nieznacząco. Można by powiedzieć, że ekranizacja jest wiernym odwzorowaniem powieści (poza jednym większym odejściem z pierwszą sceną). Niemniej dodał kilka elementów, drobnych szczegółów, które powodują małe zamieszanie. Rozbijają misterną układankę Suskinda dotyczącą portretu psychologicznego bohatera, jego wnętrza, a przede wszystkim motywów, którymi się kierował. Te dodane "drobnostki", na pozór błahe, łamią linearny porządek tworzenia się osobowości bohatera i motywów postępowania. Wprowadzają zakłócenie w odbiorze jego historii. Wiem, trudno przenieść na ekran, opowiedzieć ulotnymi, niedoskonałymi słowami życie wewnętrzne człowieka, którego światem jest kraina zapachów, równie ulotnych. Narrator zza kadru dopowiada kwestie z tym związane, ale... nie mówi wszystkiego, co należałoby właśnie powiedzieć. Drobnych, istotnych szczegółów. Reżyser postanawia opowiedzieć to obrazem. Opowiada... na trzy piąte. To i tak rewelacja.
To rzutuje na odbiór całości. Pojawia się pytanie: o czym jest ten film? Czy to prosta opowieść o mordercy? Nie. Doszukuję się czegoś głębszego. Opowieść o wykorzystywaniu kobiet dla realizacji swojego celu? O umiejętności dawania i brania miłości, kochania i bycia kochanym? Czy może o poszukiwaniu sensu życia, celu, determinacji w dążeniu do jego realizacji, pustce i braku sensu istnienia po jego osiągnięciu? Mieć czy być? A może mieć, żeby być?
Te drobne szczegóły dodane przez reżysera, utrudniają mi odpowiedź na to pierwsze zasadnicze pytanie. Dlatego też w skali pięciostopniowej oceniam film na cztery z plusem. Film, bo książka to co innego
3 5 3