Odpowiedzi

2010-02-26T18:25:20+01:00
"Moje spotkanie z krasnoludkiem"

To było niedawno, jakieś dwa lata temu. Bardzo przyjemnie wspominam tą przygodę.
Obudziłam się na kwitnącej łące. Wokół rozchodził się zapach maciejki. To miejsce było cudowne! Rozglądałam się dookoła, z myślą, że kogoś spotkam, ale na darmo. W pobliżu nie było żadnych osób. Zaczęłam zbierać kwiaty, ale nagle ktoś krzyknął:
- Nie rób tego!
- Co?! Kto tu jest?! - odrzekłam.
- To ja. Ludwiczek.
- Ludwiczek?! Jaki Ludwiczek?!
Rozglądałam się, ale nikogo nie zauważyłam.
- Spójrz na dół - powiedział ten ktoś.
Spojrzałam. To niemożliwe! To był krasnoludek!
- Przepraszam, że to mówię, ale to niemożliwe. Nie możesz być krasnoludkiem... żyjemy w normalnym świecie, a nie w bajce! - powiedziałam
- Musisz uwierzyć... jestem krasnalem. Na świecie jest nas naprawdę wiele!
- Jejjj... To wspaniałe! - uradowałam się.
- Mam do Ciebie prośbę - rzekł.
- Dobrze, mów.
- Zostańmy przyjaciółmi, proszę Cię!
- Ale my się nie znamy!
- To się poznajmy! Jestem Ludwik!
- Ja mam na imię Kinga.
- Miło mi Cię poznać!
- Mi Ciebie też... hmm? I już? Po wymianie imion mamy zostać przyjaciółmi?
- No... tak.
- No.. czemu nie?
Nie wiedziałam jaka siła mnie do niego ciągnie, strasznie mi zaimponował swoim otwarciem i zaufaniem. Od razu wiedziałam, że go lubię!
- To co porobimy? - rzekł.
- Nie mam pojęcia - odpowiedziałam - opowiedz mi o sobie.
- Więc... jak już mówiłem mam na imię Ludwik. Mieszkam tu ... na kwiatach. Jestem taki mały, że na nich śpię i spędzam cały czas.
Fakt! Był bardzo mały! Mierzył około 8-9 centymetrów. Miał też długą, białą brodę i czerwone spodenki oraz niebieską marynareczkę.
- Miałem kiedyś przyjaciółkę Rozalię - kontynuował - bardzo ją kochałem... ale zły los sprawił, że zaginęła. A było to tak: Poszliśmy na spacer, tam - hen daleko do lasu, i kiedy bawiliśmy się w berka, nagle z lasu wybiegły dwa głodne wilki, mnie udało się uciec, ale Rozalię porwali. Od tego czasy nie mogę sobie znaleźć miejsca.
Ta historia bardzo mnie zmartwiła. Postanowiłam iść poszukać Rozalii i tak zrobiłam. Przemierzałam kręte drogi, tuż przed lasem zobaczyłam małą istotkę siedzącą na szarym kamieniu. Bardzo płakała.
- Ty jesteś Rozalia? - zapytałam.
- Tak, a co?
- Nie wiesz jak trafić do domu? Do Ludwika?
- Skąd znasz Ludwika?
- Zaprzyjaźniliśmy się. Chodź zaprowadzę Cię!
- Nie mam innego wyjścia - muszę Ci zaufać...
Gdy dotarliśmy na miejsce Ludwik nie posiadał się z radości! Rozalia z resztą też! Biegali razem i zrywali kwiaty... a mi zrobiło się jakoś ciepło i miękko... obudziłam się we własnym łóżku. Oh, to był tylko sen!
Mam nadzieję, że to nie ostatni sen o krasnoludku!

Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-26T18:49:56+01:00
Nigdy nie wierzyłam, ze wróżki mogą przepowiadać przyszłośc. Uważałam, ze w ten sposób naciagają ludzi. Nie myliłam się do końca, jednak magia naprawdę istnieje. Tylko bardzo trudno odnaleźć ją w teraźniejszym śwecie.
Był zwykły dzień. Jak zwykle wracałam z moją przyjaciółką Emilką do domu po lekcjach. Rozmawiałyśmy i naszych planach na weekend. Nagle na chodniku zaczepił nas jakiś człowiek odziany w dziwne szaty. Pomyślałam, ze to jakiś biedak proszący o jałmużne.Już miałam mu wręczyć dziesięcozłotowy banknot, gdy usłyszałam, ze może nam przepowiedzieć naszą przyszłość. ZDenerwowało mnie to. Nie lubiłam takich naciągaczy. Szybko schowałam pieniądze. Chciałam szybko go minąć, jednak Emilka z została przy nim i zapytała ile będzie kosztować przepowiednia. Odciągnęłam ją na bok.
-To zwykły oszust!-powieziałąm, ale moja koleżanka mi nie uwiarzyła.
-Powiedział, ze przepowiednia jest za darmo.
-Tak, a potem będziesz mu musiała zapłacić conajmniej 10 zł, choć-pociągnęłam ją za rękę.
-Daj spokój! Zawsze musisz myśleć tak racjonalnie? Coć raz zrób coś spątanicznego!
Zgodziłam się, bo nie chciałam wyjśc na taką "sztywną" dziewczynę. Podeszłyśmy do tego mężczyzny.
-Jestem czarnoksiężnikiem. Nazywam się Wezywiusz. Chceci poznać swoją przyszłość?
-Oczywiście!-odparła z entuzjazmem Emilka.
-Zapraszam-czarnoksiężnik wskazał mały stolik przed jakąś kawiarnią. Posłusznie zajełyśmy wolne miejsca. Wtedy on wyciągnął z reklamówki szklaną kulę i postawił ją na stoliku. Po chwili zaczął tajemniczo machać rękami wokoło niej. Wyglądało to bardzo zabawnie.
-Która pierwsza?
-Ja!-krzyknęła Emilka.
-Dobrze. -spojrzał na kulę. Po kilku minutach odezwał się:
-Widzę ciebie w jakimś pokoju. Wchodzą jacyś ludzie. Kobieta i mężczyzna. Podają ci pakunek i składaja zyczenia. Szybko otwierasz prezent. Wyjmujesz srebrny laptop.
-Moje urodziny są już za dwa dni! Mówiłam rodzicom, ze marze o laptopie!-krzyknęła Emilka
Czarnoksiężnik oderwał wzrok od kuli.
-Już nic nie widzę, obraz znikł.
Nie uwieżyłam mu. Mógł usłyszeć to od ojca Emilki,który pracował w tej kawiarni.
-Teraz twoja kolej.-powiedział. Z ciekawościa czekałam,aż wyrzecze ten swój stek bzdur i będe mogła powiedzieć, ze to nieprawda. Pochylił się nad kulą.
-Widzę jak przechodzisz przez ulicę. Obokciebie przechodzi chłopak w czerwonej bluzie, przejeżdża czarny samochód. Potykasz sie o nierówność w drodzę i przewracasz, skręcasz kostkę.-Zdenerwował mnie, wyyślił jakąs bajeczkę i mysli, ze uwoerze. Zdenerwowana złapałm kule:
-Ja też chcę to zobaczyć!-powiedziałam. Nagle wszystko zawirowało. Z oddali usłyszałam głos czarnoksiężnika, mówił, zebym niezaglądała do kuli. Po chwili zobaczyłam dziewczynę. Tłuaczyła coś przy tablicy. Przed niąrozciągał się rząd ławek,w której siedziały dzieci. Przyglądałamsię jak swobodne dogaduje się z dziećmi. Zapewnie była nauczycielką. Przyjzałam sie jej twarzy. Wydawała się znajoma. Nagle zrozumiałam, ze to jestem ja! Rozpoznałam w niej siebie. Doznałam szoku. nagle wszystko znowu zawirowało. Zobaczyłam Emilkę.
-Co ci się stało?-zapytała-jesteś taka blada.
-Nic-nie chciałam jej siętłumaczyć. Pomyślałam, ze towszystko mi się tylko wydawało-Gdzie tem mążczyzna?
-Poszedł sobie.
-Codżmy już.
Weszłyśmy na ulicę, zeby przejść na drugą stronę. nagle zobaczyłam chłopca w czerwonej bluzie-takiego jak w prtzepowiedni. Wziąłam to za zbieg okoliczność. Nagle przede mną przejechał czarny samochód. Obejrzałam się i potknełam się. Bardzo bolała mnie noga. Poszłyśmy z Emilką na pogotowie. Okazało się, ze była skręcona. Juz wiedziałam, ze przepowiedna się sprawdziła.
W końcu uwierzyłam w magię. Wiem, ze w przyszłości będe dobra nauczycielką, jednak to nie zanczy, ze mogę przestać się uczyć. Moja przyszłość może się jeszcze zmienić.
1 5 1