Zadanie 1.

Określ w którym wieku zaczęły się, według tekstu, kształtować języki indoeuropejskie.

Zadanie 2.

Według definicji słowo "kultura" ma, miedzy innymi , następujące znaczenia:
1. materialna i umysłowa działalność społeczeństw oraz jej wytwory;
2. umiejętność obcowania z ludźmi;
3. sztuczna hodowla komórek, tkanek, organów lub całych mikroorganizmów ;
4. rodzaj, gatunek lub odmiana rośliny uprawnej na danym terenie w celach użytkowych; też teren uprawny tej rośliny i sama uprawa;
5. struktura gleby uprawnej osiągana w wyniku zabiegów agrotechnicznych i racjonalnej gospodarki; też te zabiegi i gospodarka.

W którym z tych znaczeń użyto wyrazu "kultura" w akapicie 14?

-- TEKST DO PYTAŃ---

1. Nauczyliśmy się go od ptaków. Dostaliśmy od Boga/bogów. Stanowi wynik umowy społecznej. Wywodzi się z systemu gestów wyrażających emocje. Jest wrodzonym instynktem człowieka. Skąd, do diabła, wziął się język?
2. To pytanie od dawna dręczy badaczy. Odpowiedzi było tak wiele i do tego tak niezwykłych, że w połowie XIX w. Paryskie Stowarzyszenie Językoznawcze stanowczo odmówiło przyjmowania kolejnych prac dotyczących badań nad pochodzeniem języka. Argumentowano, że jest to niepoważny problem, który "przyciąga szaleńców i fantastów".
3. Podziałało? Gdzie tam! Szaleńców i fantastów przybywało. W ich cieniu także zupełnie zwyczajni badacze z całego świata wciąż głowili się nad tym zagadnieniem, tropiąc ślady ludzkiej mowy w kopalnych resztkach naszych przodków, pismach filozofów i małpich krzykach. Z nadejściem ery komputerów do rozwikłania zagadki gadającego Homo sapiens zaprzęgnięto również maszyny. Posłużyli się nimi m.in. brytyjscy i amerykańscy naukowcy pod kierunkiem prof. Nicka Chatera z Uniwersytetu w Londynie. Ich pracę na temat pochodzenia języka opublikował niedawno tygodnik „PNAS”.
4. By zrozumieć, o czym dyskutują badacze, trzeba przypomnieć kilka współczesnych, najbardziej popularnych teorii powstania języka.
5. Jedna z nich, głoszona przez zmarłego kilka lat temu amerykańskiego biologa ewolucyjnego Stephena Jaya Goulda, zakłada, że język to efekt uboczny potencjału wynikającego z dużego mózgu człowieka. W wyniku ewolucji mózg człowieka stawał się coraz większy, a język po prostu wykorzystał te olbrzymie możliwości - twierdził Gould. Zbliżony pogląd mają tzw. natywiści - np. Noam Chomsky. Uważają oni, że zdolności językowe są zakodowane w naszym genomie. Chomsky mówi wręcz o tym, że mamy biologicznie uwarunkowany "językowy organ" - zdolność językową mają wszyscy ludzie i jest ona nam tak samo przyrodzona jak chodzenie.
6. Inaczej widział to specjalista w zakresie antropologii biologicznej i lingwistyki prof. Terrence Deacon z Uniwersytetu Berkeley w Kalifornii. Według niego język rozwijał się stopniowo w wyniku adaptacji, jako osiągnięcie cywilizacyjne i poznawcze. Adaptacjoniści - a wśród nich jest choćby Steven Pinker, specjalista w zakresie językoznawstwa kognitywnego z Harvardu - uważają, że powstanie i rozwój języka mogą być tłumaczone jedynie przez naturalne mechanizmy selekcji. Język jest wynikiem adaptacji ewolucyjnej, która daje człowiekowi przewagę nad innymi ssakami.
7. Do rozwoju komunikacji niezbędne były jednak procesy uczenia się, a więc kultura. Jak pogodzić je z ewolucyjną teorią powstania języka?
8. Tu z pomocą zwolennikom adaptacjonizmu przychodzi uczony z końca XIX w. James Mark Baldwin. Zauważył on, że procesy uczenia się wpływają na zwiększenie szans przeżycia. Ewolucja kulturowa może więc zmieniać ewolucję naturalną. Zachowania wyuczone zaś mogą w dłuższym okresie przekształcać się w instynktowne. Dziedziczymy więc nie same umiejętności, ale zdolności ich nabywania.
9. Komunikacja, która powstała z potrzeby społecznej, okazywała się bardzo przydatna. Grupy lepiej komunikujące się odnosiły większy sukces. Zatem przeżywali ci, którzy mieli lepsze zdolności do mówienia, to znaczy przygotowany do tego mózg i odpowiednią anatomię - by sprawnie się porozumiewać, musimy mieć pionowo osadzone zęby zbliżonej wysokości, bardzo skomplikowane mięśnie poruszające wargami, stosunkowo małe usta, które możemy szybko otwierać i zamykać, a w środku - sprawny i elastyczny język; bardzo ważna jest unikatowa budowa krtani i nagłośni - położonej dość nisko, wyposażonej w odpowiednio zbudowaną kość gnykową. Tacy ludzie mówili coraz sprawniej - język się rozwijał. A więc geny i język wpływały na siebie nawzajem - koewoluując. Czy było tak rzeczywiście?
10. Zespół prof. Nicka Chatera stworzył trzy symulacje komputerowe, które miały pokazywać, jak kulturowe bodźce, czyli zmiany w języku będą wpływać na przekazywanie z pokolenia na pokolenie mutacji genów ułatwiających naukę języka. - Zmiany wewnątrz języka zachodzą znacznie szybciej niż zmiany w ludzkim DNA - komentuje wyniki tych symulacji prof. Chater. - Geny nie są w stanie ewoluować w takim tempie. Język nie mógł więc "rzeźbić" naszego genomu. Jest zbyt zmienny.
11. Badacze mają jeszcze inne argumenty na poparcie swojej tezy. Gdyby rzeczywiście to język wywierał presję na zmiany w naszym DNA, proces ten powinien zachodzić niezależnie we wszystkich ludzkich populacjach, które rozdzieliły się po wyjściu z Afryki 60-100 tys. lat temu.
12. Języki tych populacji różniły się od siebie i wciąż podlegały zmianom. Na przykład rodzina języków indoeuropejskich zaczęła się wyodrębniać około 10 tys. lat temu. Gdyby to język "przykrawał pod siebie" nasze geny, zdolności komunikacyjne ludzi z różnych grup językowych różniłyby się od siebie tak bardzo, że nie bylibyśmy w stanie uczyć się obcych języków - argumentują badacze. Tymczasem wiemy, że tak nie jest. Nawet australijscy Aborygeni, którzy żyli w genetycznej izolacji przez blisko 50 tys. lat, są w stanie bez problemu opanować dowolny język spoza swojego kontynentu.
13. - Musimy mieć jakieś uniwersalne biologiczne zdolności, na których kulturowo narósł język, ale początkowo wcale nie służyły one mówieniu - uważa prof. Chater. A więc doświadczenie opisane w "PNAS" przychyla się do hipotezy Stephena Jaya Goulda - język to efekt uboczny potencjału wynikającego z dużego mózgu człowieka i rozmaitych zmian w jego anatomii.
„Popatrzmy choćby na gen FOXP2 okrzyknięty niedawno »językowym genem « - piszą badacze. - Wiemy, że jego uszkodzenie utrudnia rozpoznawanie głosek, rozumienie zdań, pamiętanie i stosowanie reguł gramatycznych. A jednak językowa funkcja tego genu jest jedynie jednym z wielu - i kto wie, czy nie ubocznym - efektów jego działalności. Jest on bowiem zaangażowany w prawidłowe funkcjonowanie płuc, jelit, serca, w rozwój niektórych procesów poznawczych, emocji, uczenie się, ale przede wszystkim - kontrolę ruchów, napięcie mięśniowe, równowagę, integrację sensoryczną. Trudno sobie wyobrazić, by zmieniał się on jedynie wskutek językowej presji selekcyjnej. Jego mutacje zachodziły w efekcie bardzo złożonych oddziaływań. Tak może być również w odniesieniu do innych ludzkich genów uwikłanych w procesy komunikacyjne”.
14. "Nasza ewolucja, rozwój biologiczny spowodował powstanie pewnej charakterystycznej dla ludzi gotowości do nauki i tworzenia języka, pewnego potencjału. To, w jaki sposób go wykorzystaliśmy, jest kwestią kultury" - podsumowują badacze.
15. Zapewne w badaniach nad pochodzeniem języka jeszcze długo nie dojdziemy do jednej konkluzji. Czy jednak w związku z tym nie warto jej szukać? Warto. Badanie początków języka jest czymś więcej niż tylko naukowym sporem. Tam bowiem, gdzie zaczyna się język, zaczyna się człowiek - pytanie o język jest więc także pytaniem o istotę człowieczeństwa.

1

Odpowiedzi

2010-02-27T10:26:43+01:00
Język indioeuropejski rozwinął się ok. 80 w. p.n.e. .
Użyto zastosowania drugiego :
Kultura - umiejętność obcowania z ludźmi
Ale może być również
definicja pierwsza :
Kultura - materialna i umysłowa działalność społeczeństw oraz jej wytwory
Nie jestem pewna które z tych, ale na pewno któreś z tych dwóch.
1 5 1