Odpowiedzi

2010-02-27T16:20:44+01:00
"Na wycieczce"

Wyjazd był o 6 . Kazali nam wziąść pierwsze sniadanie . Obiad powiedzieli , że zjemy w jakimś przydrożnym zajezdzie . Siedziałam z Zosią , jest to moja najlepsza kolezanka. Po godzinie jazdy zapytala :
- Daleko jeszcze?
odparłam :
- Nie wiem
-Zapytasz się opiekunki? Spytała
Odpowiedziałam : No dobrze
spytałam : Proszę pani !
Pani odpowiedziala : Słucham Cię ... <imie>
- Daleko jeszcze? Zapytałam
odparła z usmiechem -Dopiero jesteśmy na półmetku
Zosia była nie zbyt zadowolona. Zauwazyłam po jej minie.
- moze pogramy w karty? Spytałam
- nie. odrzekła
Chcąc ja jakos zabawić , włączyłam mp4 na full i zaczęłam tańczyć w autobusie.W pewnym momencie myslałam , ze zrobie z siebie jakąs kretynke . Powiedziałam : ''A co ! Raz się żyje''
i zaczęłam tańczyc . pochwili dołączyla do mnei Zosia . Po paru minutach wszyscy zaczeli się bawić. W drodze powrotne z wyieczki tez nam sie nie nudziło , a Zosia powiedziała mi :
"Jesteś moja najlepszą przyjaciółka i zieki tobie nie tęsknilam za domem . Naprawde dziekuje"
A ja powedziałam:
- przyjaciele sa od tego , aby wspierac .

Mam nadzieje , ze pomogłem .
Licze na pkt.
POZDRAWIAM :)

6 4 6
  • Użytkownik Zadane
2010-02-27T16:35:08+01:00
Wczoraj razem z moją klasą wybraliśmy sie na wycieczkę do centrum Polski, naszej stolicy - Warszawy. Wycieczka zapowiadala sie znakomicie, wszyscy doskonale sie bawili. zwiedziliśmy Łazienki, Zamek krolewski, Pałac Prezydencki, Pałac w Wilanowie oraz Rynek starego miasta. Kiedy znalezlismy sie na rynku nasza wychowawczyni oznajmila
-teraz macie czas wolny. spotykamy sie w tym samym miejscu za 2 godziny. macie byc punktualni.
wszyscy rozeszli sie w inna strone, ja z kolezankami poszylsmy odwiedzac sklepy. szybko uplyna czas i trzeba bylo wracac spowrotem. kiedy dochodzilysmy do miejsca zbiorki, pewien chlopak podbiegl do nas z porwal ani torebke przewracajac ja
-stoj! slyszysz! - zaczelam krzyczec z kolezankami
-ratunku! zlodziej! - krzyczala ania
-juz biegniemy- powiedziala 2 kolegow z klasy i probowali dogonic zlodzieja. Jednak na marne. nasza wychowawczyni byla bardzo zdenerwowana, podbiehla do ani i podniosla ja z ziemi, bo kazdy byl tak przejety ze zapomnielismy o ani
- nic mi nie jest - odpowiedziala dziewczyna - ale w torebce mialam portfel, komorke oraz aparat.
-nic sie nie martw- powiedziala nasza wychowawczyni - juz dzwonie na policje i zglaszam kradziez.
cale szczescie ulice dalej pilnowala (chodzila) policja i zlapala mezczyzne. kiedy mieslismy isc na komende spotkalismy policjantow ktorzy niesli torebke ani
-to moja torebka - powiedziala ania. policjant ja oddal ani a wychowawczyni wszystko wytlumaczyla policji.

prosze :) mysle ze troche pomoglam :)
7 3 7
Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-27T18:31:40+01:00
"Na wycieczce"

Tego dnia miała być wycieczka klasowa. Wyjazd był o 12.00. Wycieczka ta miała być 10 dniowa. Po spakowaniu, wyruszyłam z rodzicami do szkoły, gdzie miał być wyjazd. Kiedy wjechaliśmy na parking szkolny zobaczyłam już cała klasę. Wysiadłam, a mama mnie ostrzegła:
- Tylko uważaj na wycieczce żebyś się nigdzie nie zgubiła i uważaj na siebie.
- Mamo! Nie jestem małym dzieckiem, wiem jak mam się zachowywać.
- Ale to twój pierwszy wyjazd za granicę i to na 3 dni! - ostrzegła po raz kolejny mama
- Wielka mi różnica. - prychnęłam z pogardą.
- No dobrze. To pa córeczko. - pożegnała się mama.
- Cześć - rzucił tata. Przynajmniej on mnie rozumie i oszczędził mi tego gadania.
Ruszyłam w stronę autokaru. Tam czekały na mnie koleżanki.
- Hej Aga! Jak zwykle pełno pakunków ze sobą taszczysz, a to tylko 3 dni!
- Hmmm. To wycieczka za granice nie wiadomo, co może się przydarzyć - uśmiechnęłam się do nich porozumiewawczo.
- Wsiadać! Odjeżdżamy! - krzyknęła wychowawczyni.
Szczerze mówiąc miałam lekką tremę. To mów pierwszy samodzielny wyjazd i to zagranicę. Ale, cóż, kiedyś musi być ten pierwszy raz. W autobusie nie działo się nic ciekawego. Wszyscy rozmawiali, niektórzy słuchali muzyki, czytali coś. Była godzina 20.00. Kierowca zapowiedział postój 30 minutowy. Do rana nie miało być postoju, a dojechać mieliśmy o godzinie 10 rano.Wszyscy wysiedli z autobusu. Poszłam z koleżanką do sklepu, aby kupić coś do zjedzenia lub poczytania. Chodziłyśmy tak ok 25 minut. Postanowiłyśmy, że wrócimy już do autobus, bo wszyscy już poszli. Wychodzimy przed sklep, a tu nie ma naszego autokaru. Byłyśmy przerażone. Nie wiedziałyśmy co zrobić.
- I co teraz? - zapytałam
- Spokojnie, nie mogli bez nas odjechać, a jeżeli to zrobili na pewno nas szukają. - odpowiedziała Iza.
- Jak nie zorientowali się, że nas nie ma? Jesteśmy już na Węgrach, a ja nie znam tego języka, więc nie będziemy się mogli porozumieć.
- Ja też nie znam, ale poradzimy sobie.
Chodziłyśmy dobre 20 minut w kółku myśląc co zrobić. Nagle zza rogu sklepu wybiegła nasza pani.
- Ach tu jesteście! My wszyscy was szukamy. - krzyknęła pani.
Okazało się, że autokar pojechał zaparkować z tyłu sklepu. Kiedy wróciłyśmy do autokaru, cała klasa śmiała się z nas. Lecz my nieźle się wystraszyłyśmy. Reszta wycieczki dobiegła spokojnie. Kiedy wróciłam do domu mama powiedziała, że jednak miała rację przestrzegając mnie, lecz ja i tak jej nie posłuchałam.
58 4 58