Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-28T14:22:01+01:00
Tym razem skawinski takze postanowil poszukac sobie spokojnej pracy tak jak praca latarnika.dzien byl sloneczny,na targu zebralo sie wielu ludzi.zrobil sie gwar i rymor na rynku. dawny latarnik przechadzal sie ogladajac stragany, gdy nagle uslyszol rozmowe miedzy gosposia a sprzedawczynią warzyw;
-i znow pani szuka ogrodnika,ten nie sprostal jej wymaganią
-pewnie wielu ogrodnikow chcialo by zajac jego miejsce
-no wlasnie nie
-a dlaczego ciekawe przecierz takie dobre warunki i jedzenia pod dostatkiem i mieszkanie dobre pracy w ogrodzie to chyba niewiele tyle co podlac raz poraz,przekopac cos i tak dalej
-oj nie wiem czy pracy tak malo ogrod jest wielki a tych wszystkich gatunkow kwiatow i roslin ruznych z tysiące niekture wiecej slonca inne wiecej wody potrzebują
Skawinski przyloczyl sie do rozmowy a przede wszystkim pytal gdzie ten ogrod sie znajduje i prace ta mazna dostac.dostal ta prace odrazu poniewaz wlascicielke poruszyla historia mezczyzny.skawinski odethnal z ulga bo wlasnie o taka prace mu chodzilo
1 5 1
2010-02-28T14:27:49+01:00
Kilka dni widziano pana Skawińskiego na statku pasażerskim płynącego z Aspinwall do Canberry, z małym postojem w Nowym Jorku. Jednak był myślami, bardzo daleko. Chyba zrozumiał, że źle zrobił przyjmując posadę latarnika. Pewnego razu na pełnym oceanie do Skawińskiego podszedł do niego Nowo Zelandczyk i spytał:
- Czegoś pan jest taki markotny?
- Człowiek był tu i tam, a czuje się taki niespełniony.
- Hę? O co panu chodzi?
- Człowiek jest niewyżyty, mógł przecież zrobić więcej.
- Aha, to prawda. Życie jest bardzo krótkie - po czym Nowo Zelandczyk odszedł.
- Hmmm, źle zrobiłem przyjmując posadę, może w Australii znajdę lepszą pracę. Może poznam nowych ludzi. Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy.
Gdy dopłynął do Canberry, znalazł pracę w restauracji. Zarobki miał bardzo dobre, co pozwoliło mu pozostać w Brytyjskiej Kolonii. I żyje tam do dziś.