Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-02-28T15:52:40+01:00
Michal lezal na lozku juz ponad godzine.. Zupelnie nieobecny.. Za oknem slonce, a on wciaz przebywal w domu, a przeciez jego zwyczajem bylo codzienne 5 godzinne jeżdzenie ze znajomymi na desce. Myslal bardzo dlugo, czasem pojawial sie usmiech na twarzy.. Zaglebial sie w marzeniach, obserwujacy pewnie stwierdziliby, ze sie zakochal.. A on tak naprawde pragnal jednego: 1-go w zyciu wyjazdu z rodzina. Mama byla wiecznie zabiegana ksiegowa, a tato inzynierem duzej firmy budowlanej, nie bylo ich prawie wcale w domu, Michal wielokrotnie smucil sie z tego powodu.
Marzyl teraz o morzu, rozgrzanym piasku i ich trojce na kocu, opalajacych sie i saczacych lodowata lemoniade. Wyobrazal sobie chlapiacych sie woda, poszukujacych muszelek, spacerujacych razem po molo, jedzacych lody na deptaku, wdrapujacych sie na latarnie, plynacych statkiem o zachodzie slonca.. Nie liczylo sie w tym momencie nic innego. Myslal tez ,jakby wygladal ich pokoj w hotelu, ile godzin zajelo by im jezdzenia na gokartach, czasem na rowerach. Obliczal w swoim notesie ile dziennie pochlanalby jodu, ktorego przeciez nad morzem jest tyle. Bylo mu wesolo,a jednoczesnie smutno, smutno, bo wydawalo mu sie,ze jest to tak nierealne jak lot na Ksiezyc..
Szkoda,ze na marzeniach sie skonczy-pomyslal.
Nie, to nie jest prawda, ze marzenia sa nie do spelnienia. Przeciez Michalowi rodzice nie odmowia setny raz, w koncu sie zgodza, a on spedzi upragnione wakacje w ich gronie. Tak samo jak moze kazdy z nas..

Licze na naj;*
2010-02-28T15:53:48+01:00
Pewnego słonecznego dnia wybrałam się z moja przyjaciółką ……… na wakacyjne spacer .Najpierw udałyśmy się na lody i do kawiarni, potem zastanawiałyśmy się jak by to było , gdyba nas porwali kosmici . Ja nie chciałam o tym rozmawiać , bo uważałam , że to są brednie . Ale chyba się przeliczyłam , gdyż piętnaście minut potniej zobaczyłyśmy coś nieprawdopodobnego , tuż przed nam wylądował statek kosmiczny , czyli tzw. Ufo bardzo się przeraziłam i chciałam uciec , ale ………….. mnie powstrzymała i powiedziała , ze możemy się zaczaić i trochę popatrzeć i poobserwować a potem opowiedzieć o tym w szkole . Zaczęło się bardzo ciekawe nikogo koło nas nie była było to dość dziwne , żeby w centrum miasta nie było żywego ducha oczywiście oprócz naszych czworonożnych przyjaciół , obawiałam się że podejdą do nas i tak było zabrali ...........i udali się w jakieś nieznane a ja uciekłam bardzo się przestraszyłam , ale nie było czego się obawiać bo to byli nasi przyjaciele ,którzy chcieli nas przestraszyć i udało się im.




W puste miejsca wpisz swoje wyrazy.
2010-02-28T16:26:17+01:00
Dawno dawno temu (zanim wynaleziono elektrycznośc może w XIII czy XIV wieku. za czasów królów i kólowych.)
w pięknym królestwie Nagi panował spokój. nie jest to historia o królewskiej parze, ani jej najbliższych, to historia o małej dziewczynce imeiniem mary. pochodziła ona z bardzo biednej rodziny, która mieszkała z dala od pałacu, cała rodzina utrzymywała sie z pracy na polu. ta mała dziewczynka bardzo kochała przyrodę i zwierzęta otaczające ją. często zamiast biedać z rodzienstwem i przyjaciółmi wolała zostać i posiedzieć z kotami, królikami, koniami i inymi zwierzętami mieszkającymi w oborze. pewnego pochmórngo dnia jej mama źle sie poczuła i musiała sie położyć, dlatego też to na mary spadły wszystkie kobiece obowiązki tego dnia.dziewczynka musiała nazbierać leśnych owoców i dzrewa na opał więc udała się do lasu. musiała iść bardzo daleko bo nogi ją bardzo bolały. miała już koszyk pełen owoców i chrust na opał ale nie mogła sobie przypomnieć skąd tutaj przyszła.
- oj zgubiłam się co ja teraz zrobie- rozpłakała się dziewczynka
nagle usłyszała jakiś cichutki głosik mówiący jej aby szła za liścimi. dziewczynka bardzo się zdziwiła ale gdy zobaczyła unoszące się w powietrzu liście poszła za nimi. po drodze mijała strumień, łąke, polane pełną poziomek. w końcu dotarła do groty wiatr rozwiał zwisające z góry pnącza, a mary usłyszała cichutki głosik:
- wejdź wszyscy na ciebie czekają
dziewczynka weszła i nagle zobaczyła piękny ogród, taki zielony, pełen kwiatów i dziwnych stworzeń. dziewczynce zrobiło się słabo i upadła, gdy się ockneła nad jej głową było mnóstwo stworzeń których nigdy nie widziała na żywo. po z ziemi podniósł ja niebieski chłopak mówiąc
-cześć mary. miło że do nas wpadłaś
- skąd znasz moje imie? kim jestes kim wy jesteście? dziewczyna zapytała
- ja jestem zefir to ja wskazałem ci tutaj drogę. to jest faun- wskazał na istotę podobną do człowiek no przynbajmniej z góry i nogami jak u kozy - to jest centaur półczłowiek półkoń. to są elfy i wróżki tam masz naszego nowego gościa małego smoczka.
- a co to jest tam nad jeziorem?
-a ten koń to jednorożec bardzo spokojne zwierze choć najpierw musisz je do siebie przekonać. a w jeziorze są syreny i morscy ludzie imorskie konie.
- wow .....- tylko tyle mogła z siebie wydusić
- to co teraz
- musze wracać będą się o mnie nie pokoić
zefirek odprowadził ją do domu. dziewczyna w nocy nie mogła spać, wierciła sie krzyczała. rodzice byli bardzo przestraszeni i w końcu powiedzieli jej prawdę że to oni znaleźli ją w lesie. dziewczyna nie mogła uwierzyć następnego dnia pożygnała się ze wszystkimi i wróciuła do groty, doswoich przyjaciół. gdzie spędziła najszczęśliwsze chwile swojego życia- okazało się że jest jedną z nich. już nigdy nieczuła się inna niż wszyscy w koło. już zawsze byłą wesoła i bardzo lubiana