Odpowiedzi

2009-10-19T16:00:10+02:00


"Zmierzch" jest ekranizacją pierwszej części bestsellerowej sagi Stephanie Meyer. Uważam, że dla reżysera (Catherine Hardwicke) było to wielkie wyzwanie, ponieważ "Zmierzch", jako powieść, jest wciągający, wciąż trzymający w napięciu, chłonie się go w wielkich ilościach, by w końcu przekonać się jaki będzie koniec. Toteż fabuła filmu była dosyć zawiła. Miejscami zastanawiałam się, czy ludzie, którzy nie czytali książki wiedzą, o co właściwie chodzi. Jednak film spełnił moje oczekiwania.

Kristen Stewart (Bella) i Robert Pattinson (Edward) doskonale wczuli się w swoje role. Bella - nieśmiała, obojętna, zagubiona, Edward - tajemniczy, czarujący, sprawił, że dziewczyny zapominają o księciu, a chcą wampira! Zaskoczył mnie również Billy Burke (Charlie) - nadał całej produkcji żartobliwy charakter.

Najmocniejszą stroną "Zmierzchu" jest z całą pewnością scenografia. Piękne widoki przyrody, połączone ze zwyczajnym miejskim życiem. Do tego zaskakujący i niepokojący, charakterystyczny dla Elliota Davisa sposób fotografowania. Przerywniki w postaci myśli, wspomnień czy snów Belli są doskonałym połączeniem i świetnym dodatkiem do całego filmu. Właśnie takie niewielkie elementy sprawiają, że film uzyskuję taką samą magiczną i niezwykłą otoczkę, jak książka. Całość uzupełnia jakże niebanalną fabułę - "Lew zakochał się w jagnięciu". Prawdziwe love story! Tylko, że z wampirem w roli głównej. Zakazana miłość, niebezpieczna, ryzykowna - to sprawia, że "Zmierzch" jest na swój sposób wyjątkowy i godny obejrzenia.

Warto wziąć pod uwagę również ścieżkę dźwiękową, która nadaje tajemniczy nastrój. Skomponował ją nie byle kto, ale sam Carter Burwell, który tworzy muzykę do wielkich produkcji filmowych od 1984 roku. Dwa utwory z soundtracku należą również do Roberta Pattinsona (Edward). Reszta piosenek ma lekki, przyjemny rockowo-folkowy klimat.

Wyszłam z kina zadowolona. Nie był to ani stracony czas, ani wyrzucone pieniądze. Myślę, że jest to film, do którego po jakimś czasie będzie się wracać, ponieważ nie jest to kolejna miłosna historia, w której ludzie się rozchodzą i schodzą na nowo po 3 razy, aż w końcu dojdą do ołtarza. "Zmierzch" od samego początku zaskakuje, trzyma w niepewności, udziela nam się ta namiętna, zakazana miłość pomiędzy Bellą i Edwardem. Jestem jednak fanką książek, więc zachęcam by najpierw zapoznać się z cudowną powieścią Stephanie Meyer, aby zrozumieć magię tego filmu.