Odpowiedzi

2010-03-01T14:37:18+01:00
Pociągiem do stolicy w 100 minut

Podróż pociągiem do Warszawy z prędkością 350 km/h potrwa 100 minut. Niemożliwe?
Podróż pociągiem do Warszawy z prędkością nawet do 350 km/h potrwa 100 minut. Niemożliwe? Kolej zapewnia że do 2020 roku ten piękny sen stanie się rzeczywistością.
Polskie Linie Kolejowe do 2020 roku chcą wcielić w życie przemieszczanie się po kraju superszybkimi pociągami. Do Warszawy mamy podróżować w przyszłości w 100 minut, a pokonanie trasy do Łodzi i Poznania zajmie z Wrocławia mniej więcej godzinę.
Obecnie kolej porusza się po polskich szynach maksymalnie z prędkością 120 km/h, w ciągu 10 lat na nowowybudowanej trasie Warszawa-Łódź-Poznań-Wrocław ma jeździć trzykrotnie szybciej.

- Kolej może być przecież bardzo nowoczesnym środkiem transportu. Wierzę, że ten projekt będzie przełomem w rozwoju transportu szybkiego w naszym kraju - zapewnia Jan Raczyński, dyrektor biura Linii Dużych Prędkości w PLK S.A.
Skróci się nie tylko czas podróży do Warszawy, który będzie wynosił 1 godz. 40 minut. Szybko dojedziemy także do Poznania i Łodzi.
- Kolej dużych prędkości zostanie wykorzystana m.in. do połączenia Wrocławia z Poznaniem. Od 2020 roku będziemy do stolicy Wielkopolski jechać przez Ostrów, a nie przez Leszno. To skróci czas podróży z 2 godzin do 55 minut - mówi Zbigniew Gzik, zastępca dyrektora we wrocławskim oddziale centrum realizacji inwestycji PLK S.A.

Kolej zapewnia że do 2020 roku ten piękny sen stanie się rzeczywistością
Cały projekt pod nazwą Linie Dużych Prędkości powstał już pod koniec ubiegłego wieku. W 2002 roku pierwsze koncepcje przedstawił zespół powołany przez rząd Jerzego Buzka. W 2008 roku Rada Ministrów uchwaliła ponadregionalną strategię w sprawie budowy kolei dużych prędkości. Do końca 2011 roku zakończy się analiza tras przebiegu, zasad finansowania i akceptacji. Także do końca przyszłego roku rozstrzygnie, się w jaki sposób linie zostaną połączone z Dworcem Głównym we Wrocławiu. Pierwsze plany już są.
- Włączenie linii dużych prędkości, dla których wybudowane zostaną całkowicie nowe tory i infrastruktura elektryczna może nastąpić w rejonie dzisiejszej stacji Wrocław-Czernica. Dalej przez Brochów aż do Dworca Głównego szybki pociąg jechałby po zmodernizowanych torach lub całkowicie nowym, wytyczonym torze w obrębie już istniejącej infrastruktury - wyjaśnia Zbigniew Gzik.
W obrębie Wrocławia superszybka kolej będzie poruszała się jednak z prędkością około 120-160 km/h.
Łącznie w kraju powstaną odcinki łączące Warszawę z Łodzią, dalej w okolicach Kalisza linia będzie się rozwidlać na Poznań i na Wrocław. Odcinek Poznań - Wrocław ma być również połączony w przyszłości w Ostrowie. Całość 450 kilometrów sieci kolejowej, jaka musi powstać, ma kosztować 20 mld złotych. Rocznie od 2014 roku kolej chce budować około 100 km trasy.
Warto dodać, że do Euro2012 we Wrocławiu zmodernizowany zostanie Dworzec Główny, estakada kolejowa wzdłuż ulicy Bogusławskiego oraz odcinek Wrocław-Legnica.
Mój komentarz:
Uważam, że projekt ten nie uda się. Wszystko pozostanie wielkim planem, którego nigdy nie zobaczymy w praktyce.







Szmajdziński straszy Trybunałem

Jerzy Szmajdziński

- Ten raport się skompromitował w całości, razem z tym, który go podpisał, z panem Lechem Kaczyńskim. Ujawniono aktywa polskiego wywiadu, ujawniono nazwiska, ujawniono metody pracy. - mówił w programie "Przesłuchanie" w RMF FM Jerzy Szmajdziński, polityk SLD.
Kandydat na prezydenta zaznaczył, że wszyscy, którzy wzięli udział w tej sprawie i ujawnili największe tajemnice państwowe ostatnich lat powinni trafić przed Trybunał Stanu.

Szmajdziński, pytany przez dziennikarkę, w jaki sposób Antoni Macierewicz jego przesłuchiwał, porównał tę sytuację do filmu "Przesłuchanie".

- Podobnie, jeśli chodzi o atmosferę, o ten błysk, te błyszczące oczy, ten poziom agresji - to tak. Oczywiście bez gróźb karalnych i światła po oczach chyba też nie było. Chociaż takie lampki podobne do tamtych czasów były na stole - mówił na antenie RMF FM Szmajdziński.

Ujawniony w lutym 2007 r. raport z weryfikacji WSI (autorstwa Macierewicza, ówczesnego szefa komisji weryfikacyjnej WSI) podawał m.in., że WSI handlowały bronią z mafią z państw nadbałtyckich i arabskim terrorystą. Raport stwierdzał, że w latach 1992-96 z Polski "wyeksportowano" m.in. ponad 20 tys. pistoletów TT, kilkaset karabinków kałasznikow, kilka tysięcy innych karabinów, kilkaset granatników i amunicję.







Unijna gospodarka powoli wychodzi z kryzysu - informuje Komisja Europejska


Komisja Europejska przedstawiła prognozy gospodarcze dla największych gospodarek Unii Europejskiej. W Polsce wzrost gospodarczy ma być najwyższy i ma wynieść w 2010 r. 2,6 proc. PKB.
Oznacza to rewizję w górę komisyjnych prognoz dla naszej gospodarki. Te sprzed trzech miesięcy zakładały rozwój w tempie 1,8 proc. Teraz są bliższe opiniom analityków i rządowej aktualizacji programu konwergencji, która zakłada, że wzrost gospodarczy w 2010r. wyniesie 3 proc. PKB.

Odnośnie całej UE i strefy euro to tu wzrost gospodarczy ma wynieść 0,7 proc., w tym wypadku Komisja podtrzymała swoje wcześniejsze prognozy. Na minusie z prognozowanym spadkiem PKB o 0,6 proc ma pozostać Hiszpania. Natomiast największa unijna gospodarka, czyli niemiecka ma się rozwijać w tempie 1,2 proc.








Szmajdziński mówi o kryzysie lewicy
Kandydat SLD na prezydenta Polski w sobotnie popołudnie spotkał się z opolskimi dziennikarzami. Mówił głównie o wojnie: wyborczej, w Afganistanie i pomiędzy PiS a PO.

Spotkanie z mediami odbyło się tuż przed regionalną konwencją Sojuszu Lewicy Demokratycznej na Opolszczyźnie. Podczas konferencji prasowej zaprezentowali się trzej kandydaci na prezydentów: Wiesław Fąfara (Kędzierzyn- Koźle), Tomasz Garbowski (Opola) i Jerzy Szmajdziński - nominowany przez partię do walki o fotel prezydenta Polski.

Głos zabierał głównie ten ostatni, odpowiadając m.in. na pytania związane z nikłym poparciem dla SLD.
- Polska lewica, podobnie jak europejska znajduje się w kryzysie - przyznawał marszałek. - Naszym sposobem na zmianę tego stanu rzeczy jest bycie bliżej ludzi.

Jerzy Szmajdziński nie sprecyzował jednak w jaki sposób partia ma zamiar to zrobić. Mówił za to obszernie o tym, jak powinna i jak będzie wyglądać polityka prowadzona z najwyższego stanowiska w państwie: - Prezydent nie powinien przeszkadzać w rządzeniu krajem, oczywiście jeśli decyzje podejmowane przez rząd nie naruszają interesów słabszych i mniejszości - mówił.

Odwoływał się przy tym do dwóch kadencji prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, stawiając je za przykład. Niestety, wykręcał się od odpowiedzi na pytania dziennikarzy związane obecnością naszych wojsk w Afganistanie: - Jestem za tym, by określić termin naszego wyjścia z tego kraju. Nie powiem natomiast państwu kiedy to powinno być - mówił. Na koniec nawiązał do wojny prowadzonej pomiędzy konkurencyjnymi partiami PO i PiS komentując, że SLD zamierza iść inną drogą.






PiS: inwestycje na Euro2012 nie odpowiednio prowadzone
PiS krytycznie ocenia przygotowania do mistrzostw Euro 2012. Według posłów tej partii wiele inwestycji, w tym Stadion Narodowy, nie jest prowadzonych w odpowiedni sposób.
Rzecznik klubu PiS, szef stołecznych struktur partii Mariusz Błaszczak poinformował na piątkowej konferencji prasowej, że radni PiS złożyli wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji rady Warszawy ws. przygotowań miasta do organizacji Euro 2012. - Będą zadawali pytania pani Hannie Gronkiewicz-Waltz, dotyczące braku budowy infrastruktury okołostadionowej - powiedział Błaszczak.

Minister sportu w rządzie PiS Elżbieta Jakubiak stwierdziła, że Stadion Narodowy będzie miał jedynie część sportową, bez części komercyjnej. - Tego, co utrzymuje stadion nie będzie - powiedziała.

"Gazeta Wyborcza" opublikowała w piątek artykuł "Diabli biorą Stadion City", w którym napisano m.in. że z wielkich planów cywilizacyjnych wiązanych z organizacją Euro 2012, zostaje już tylko to, co niezbędne, by zorganizować mistrzostwa. Według "GW", po mistrzostwach pozostanie problem - Stadion Narodowy za 1,6 mld zł, na utrzymanie którego Polacy będą łożyć kilkadziesiąt milionów zł rocznie.

"GW" zacytowała Michała Borowskiego, inicjatora konkursu na Stadion Narodowy i do lipca 2008 r. szefa Narodowego Centrum Sportu, który podkreślił, że "stadion miał być żyjącym 24 godziny centralnym obiektem całego założenia, na które składać się miały m.in. hala widowiskowa, hotele, centrum handlowe, biura".

Borowski przypomniał też, że aby koszty utrzymania stadionu zminimalizować, w koronie zaprojektowano prawie 40 tys. mkw. powierzchni: dla Ministerstwa Sportu, PZPN, muzeum sportu, klubu kibica, centrum konferencyjnego, restauracji itd. Borowski stwierdził jednak, że "niestety, nie dokończono projektu; powstanie tylko stan surowy za jakieś 250 mln zł, a operator tych powierzchni wciąż nie jest znany".

Jakubiak wytknęła też zaniedbania, do których - jej zdaniem - dopuściła spółka Pl.2012, która nadzoruje przygotowania Polski do mistrzostw. - Spółka nie panuje nad przygotowaniami. Z setek projektów, które były opisywane jako projekty Euro 2012 nie realizowanych jest większość - oceniła Jakubiak.

Podała przykłady dworców kolejowych w Warszawie i drogi łączącej Wrocław z Poznaniem, które - jak stwierdziła - nie zostaną przebudowane na mistrzostwa. - To są zaniedbania nie do odrobienia - powiedziała b. minister sportu.

Posłanka PiS dodała, że Polska nie rozpoczęła negocjacji na temat pieniędzy, które nasz kraj mógłby otrzymać z tytułu organizacji mistrzostw. - UEFA, używając marki Polska i Ukraina, powinna liczyć się z tym, że część pieniędzy z tego wielkiego show wpłynie do gospodarzy tego turnieju - argumentowała.






Sikorski: Prezydentura nie musi wyglądać tak, jak teraz

Konwencją w rodzinnej Bydgoszczy rozpoczął w niedzielę walkę o nominację PO w wyborach prezydenckich Radosław Sikorski. Szef MSZ zapowiedział zerwanie z dotychczasowym sposobem sprawowania urzędu prezydenta.

Prezydentura nie musi wyglądać tak jak teraz. W miejsce nadęcia, tuzinów ochroniarzy, doradców od wszystkiego, obiecuję republikańską skromność: mniej etatów w kancelarii, mniej obiecanek, mniej szamotania się ze sprawami, za które ktoś inny odpowiada - rozpoczął swe wystąpienie Sikorski.

Zapewnił, że nie zamierza się "obrażać na Europę", a zamiast tego chce prowadzić dialog z partnerami w Unii Europejskiej i tłumaczyć polskie racje w "języku, który Europa jest w stanie przyjąć, zarówno w sensie dosłownym, jak i w przenośni".
Szef MSZ podkreślił, że prezydent powinien szanować polską tradycję, ale nie "w duchu przebrzmiałych ideologii". Skrytykował jednocześnie uwikłanie Lecha Kaczyńskiego w bieżącą politykę, nazywając go "rzecznikiem brata, szefa opozycji".
- Prezydent powinien zachować trzeźwość oceny, a nie zgrywać zucha, wałęsając się gdzieś po górach Kaukazu. (...). Prezydent obejmując urząd, powinien zapomnieć o przeszłych urazach i okazać lwie serce nawet zapiekłym krytykom. Prezydent wolnej Polski może być niski, ale nie powinien być mały - podkreślił Sikorski.
Szef MSZ zadeklarował, że po wyborczym zwycięstwie zamierza zjednoczyć Polaków wobec wielkich programów naprawy państwa, ale jak dobitnie zaznaczył, zamierza je realizować razem z rządem. Obiecał jednocześnie, że jako prezydent "pozwoli rządowi rządzić", a sam skupi się na obowiązkach reprezentacyjnych i promowaniu Polski w świecie.
- Będę pokazywał nową twarz naszego kraju, twarz bez grymasów, kompleksów, twarz zwróconą ku przyszłości, ku temu, co niosą nowe czasy. Polskę bez haków, donosów, bez lęków wobec wyzwań współczesnego świata - zapewnił Sikorski.
Zadeklarował, że gdy zostanie prezydentem, jako zwierzchnik sił zbrojnych powoła Radę Bezpieczeństwa Narodowego, w skład której wejdą najważniejsze osoby państwie i szefowie największych stronnictw. Gremium to ma stać się "mózgiem państwa w dziedzinie strategii i bezpieczeństwa".
Jako prezydent Sikorski stawia sobie zadanie dokończenia profesjonalizacji armii i doprowadzenia w ciągu kadencji do zakończenia polskiej misji w Afganistanie. "W tandemie z Donaldem Tuskiem wprowadzimy Polskę do europejskiej Ligi Mistrzów" - dodał szef MSZ.
Sikorski przypomniał także, że do Platformy wstąpił w czasie, gdy partia ta nie była liderem sondaży, bo był to jego "wybór serca i rozumu". Podziękował także swemu rywalowi w prawyborach PO, Bronisławowi Komorowskiemu, za to że go do Platformy wprowadził.
- Panie marszałku, drogi Bronku, jestem dumny, że jest mi dane konkurować właśnie z tobą, człowiekiem, którego cenię, szanuję i lubię. Dziękuję za nową jakość, którą dzięki kulturalnej kampanii tworzymy w polskiej polityce; bez względu na to, kto z nas zostanie kandydatem naszej partii, Platforma już wygrała, bo zaprezentowała się jako ugrupowanie, w którym możliwa jest konkurencja bez złych emocji - dodał Sikorski.
Swe wystąpienie zakończył przypomnieniem, że do końca kadencji obecnego prezydenta pozostało "tylko 297 dni" i namawiał zebranych na widowni do skandowania: "Były prezydent Lech Kaczyński".
Niedzielna konwencja Sikorskiego zgromadziła w sali centrum kongresowego Opery Nova w Bydgoszczy około 300 członków PO z Bydgoszczy i regionu, którzy powitali bohatera spotkania owacją w rytm muzyki, machając partyjnymi flagami i balonikami. Szefa MSZ i jego żonę Anne Applebaum wprowadził na scenę europoseł Tadeusz Zwiefka, a życiorys Sikorskiego przestawili lokalni liderzy PO, posłowie: Teresa Piotrowska i Paweł Olszewski.
Konwencja była pierwszym z sześciu spotkań, jakie zamierza odbyć w kraju Radosław Sikorski. Swą kampanie prawyborczą zakończy 15 marca w Warszawie.
O tym, kto będzie kandydatem PO w wyborach prezydenckich, zdecydują wszyscy członkowie partii. Do 18 marca mogą oni przesyłać swe głosy pocztą, a od 19 do 25 marca głosować poprzez internet. Na 26 marca zaplanowano przeliczenie głosów, a wyniki prawyborów zostaną ogłoszone dzień później.



narazie mam tyle, tez robie ta prasowke