Odpowiedzi

2010-03-02T17:23:19+01:00
W tej sytuacji pokusa patrzenia na Kościół jak na instytucję, w której możemy zaspokoić swoje religijne potrzeby, wydaje się dość naturalna. Ale też właśnie dlatego jest to pokusa bardzo niebezpieczna. Wobec instytucji usługowej klient jest kimś z zewnątrz, nawet jeśli jej usługi całkowicie go zadowalają i korzysta z nich stale. Dystans wobec instytucji pogłębia się, jeśli usługi świadczone są byle jak, albo jeśli instytucja konkurencyjna potrafi lepiej obsłużyć danego klienta.

Trzeba to sobie wyraźnie uświadomić, że niejeden katolik porzuca dzisiaj praktyki religijne, albo nawet odchodzi od Kościoła w kierunku innych wspólnot wyznaniowych, bo się zraził do Kościoła jako do instytucji usługowej: natrafił na księży, którzy mu nie odpowiadają, nie widział miejsca dla siebie w anonimowym tłumie niedzielnej Mszy świętej, denerwował go poziom kazań.

Owszem, sprawa to ogromnej wagi, ażeby księża dobrze i z miłością do ludzi wypełniali swoją posługę duszpasterską, a we wspólnocie parafialnej rozwijał się duch prawdziwego braterstwa. Niemniej grzechem pierworodnym, będącym źródłem odejścia od Kościoła tych ludzi, o których mówiliśmy przed chwilą, jest traktowanie Kościoła jako instytucji usługowej. W sytuacji, kiedy ludzie zadowoleni są z poziomu „usług kościelnych”, grzech ten objawia się typowo konsumenckim stosunkiem do Kościoła, niepoczuwaniem się do aktywnego uczestnictwa w konkretnych jego problemach, ustawianiem się wobec niego w pozycji, nawet jeśli życzliwego, to zewnętrznego obserwatora.

Krótko mówiąc, nie wystarczy powtarzać, że „Kościołem jesteśmy wszyscy”, trzeba tę formułę przemieniać w rzeczywistość. Na naszych pielgrzymkach przyjął się ostatnio zwyczaj nazywania się wzajemnie braćmi i siostrami. Zwyczaj ten świadczy o tym, że zaczynamy przeczuwać, iż największym być może zadaniem, jakie czeka dziś Kościół, jest pogłębienie ducha wzajemnego braterstwa. Wezwania do zwiększenia odpowiedzialności za Kościół i do czynienia jego spraw swoimi własnymi miałyby bowiem w sobie coś pogańskiego, gdyby ich fundamentem nie była troska o dobro konkretnych, żywych ludzi.

Nowy Testament dostarcza wielu świadectw na to, że pierwsi chrześcijanie pragnęli być społecznością braci i sióstr. Mój brat lub siostra to człowiek, który jest mi szczególnie bliski, a wolno mi ufać, że również ja jestem jemu szczególnie bliski. Nasze wzajemne stosunki nacechowane są spontaniczną bezinteresownością. Nie można nawet powiedzieć, że czujemy się do niej zobowiązani, wzajemna bezinteresowność dla nas jest raczej czymś tak oczywistym, że nawet nie zastanawiamy się nad tym, w jakim stopniu jest naszą powinnością. Bliskość braterska uruchamia się zwłaszcza wówczas, kiedy jedno z nas znalazło się w potrzebie. Zatem podstawowe cechy więzi braterskiej to wzajemna bliskość, bezinteresowność i solidarność.

2 4 2
2010-03-02T17:25:41+01:00
Moją rolą w wspólnocie kościoła jest chodzenie do kościoła, pomaganie innym, dzielenie się, modlenie się. Trzeba wypełniać swoją role by póżniej iśc do nieba. Głoś słowo Boże I chodź do spowiedzi. Czytaj ewangelię, przestrzegaj dziesięciu przykazań.


Prosze bardzo potem se to rozwiń i będzie dobrze!!!
2 5 2