Poszukuje strony internetowej na której mogla bym odnaleść obraz madonny z jezuskiem i św. janem zwany piękną ogrodniczką spiesze się bo chce go jak najszybciej wydrukować bardzo prosze o szybkość rozwiązania bo to zadanie na juto a drukarnia jest do 18.15.!!!Prosze !!!Ten obraz ma przypominać orazek który jest w zalączniku

2

Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-02T17:57:42+01:00
Http://www.zsplast.gdynia.pl/historia_sztuki/kanon/kanon_dziel_obrazy/renesans_europ/santi_piekna_ogrodniczka.jpg
2010-03-02T18:00:47+01:00
Miasto św. Jana (Chojnice) - Joanna Maria Struczyk
Jan Długosz nazwał Chojnice kluczem i bramą Pomorza. I rzeczywiście, ów gród położony na Kaszubach otwiera drogę ku tej pełnej malowniczych jezior i rzek północnej krainie Polski. Od niedawna jednak Chojnice mogą być nazywane miastem św. Jana Chrzciciela, gdyż 29 sierpnia 2002 roku władza kościelna na wniosek magistratu ogłosiła poprzednika Chrystusa ich patronem.

Wybór ostatniego proroka Starego Testamentu na opiekuna Chojnic bynajmniej nie był przypadkowy; ma uzasadnienie w dziejach miasta ściśle związanych ze stojącym przy rynku kościołem farnym pod wezwaniem Ścięcia św. Jana Chrzciciela – najstarszym tutejszym zabytkiem. Zbudowana przed bez mała 670 laty fara zawsze stanowiła centrum religijne i kulturalne. Kilkakrotnie niszczona w czasie wojen i pożarów podnosiła się z popiołów, będąc dla pokoleń chojniczan znakiem nadziei. Dlatego doceniwszy wyjątkową rolę świątyni dla miasta, bp Jan Szlaga, ordynariusz diecezji pelplińskiej, w granicach której są dzisiaj Chojnice, wystąpił do Papieża Jana Pawła II o nadanie kościołowi zaszczytnego tytułu bazyliki mniejszej. Prośba została rozpatrzona pozytywnie i 11 marca 1993 roku chojnicką farę podniesiono do rangi bazyliki.

Kiedy przyjeżdżam do Chojnic, na rynku jest gwarno, wielu ludzi spokojnie spaceruje. Przed pięknym neogotyckim ratuszem w słońcu błyszczy fontanna. Do bazyliki Ścięcia św. Jana już stąd blisko. Ksiądz proboszcz Jacek Dawidowski przyjmuje mnie na plebanii. Rozmawiamy o teraźniejszości i przeszłości jego kościoła oraz Chojnic. Po rozmowie już sama wchodzę do świątyni. Chociaż nie odbywa się żadne nabożeństwo, jest sporo ludzi zatopionych w modlitwie. Siadam pod chórem i myślami przemierzam historię tych murów. Tymczasem drzwi się nie zamykają, co chwila ktoś wchodzi na krótką modlitwę…

Pod królewską opieką

Według chojnickich legend najstarszą świątynię miasta wzniesiono w miejscu kultu pogańskiego bożka Świętowita. Jeśli wierzyć tym podaniom, wymowny wydaje się fakt, że kościołowi nadano wezwanie świętego udzielającego chrztu.

Pierwotna konstrukcja kościoła była drewniana, gdy jednak pod koniec pierwszej dekady XIV wieku Pomorze Gdańskie bezprawnie zagarnęli Krzyżacy, w miejsce drewnianej budowli w latach 1340–1360 powstała murowana. Zakon krzyżacki zamierzał uczynić z Chojnic warowną twierdzę. W tym celu w 1360 roku mistrz Winrych von Kniprode odnowił dokument lokacyjny miasta (pierwotny akt zaginął, ale najstarsza wzmianka świadcząca o tym, że Chojnice były miastem od dawna, pochodzi z 1275 roku) i otoczył grubym, ceglano-kamiennym murem z trzema bramami i 22 basztami. Każda brama została wyposażona w zwodzony most. Dziś ze średniowiecznych fortyfikacji ostało się tylko kilka baszt, brama zwana Człuchowską i fragment fosy.

Murowana świątynia została zbudowana w stylu gotyku pomorskiego, z czerwonej cegły z podmurówką z granitowych głazów. W 1365 roku konsekrował ją bp Piotr z Gniezna, bo wówczas kościół należał do archidiecezji gnieźnieńskiej i tak jak dzisiaj był centrum dekanatu. Miał więc swoją rangę, a tutejsi proboszczowie już wtedy cieszyli się autorytetem w Kościele powszechnym. Dość powiedzieć, że proboszcz chojnickiej fary, ks. Jan Rogge (absolwent Sorbony!), brał czynny udział w obradach soboru w Konstancji (1415).

Trzeba przyznać, że panowanie Krzyżaków w pierwszej połowie XV stulecia przyniosło Chojnicom spory rozwój: poszczególne grupy rzemieślników otrzymywały wilkierze, czyli przywileje cechowe. Ale mimo to, gdy powstał skierowany przeciwko zakonowi krzyżackiemu Związek Pruski, mieszczaństwo i rycerstwo Chojnic wstąpiło w jego szeregi i wraz z przedstawicielami innych miast poprosiło króla Kazimierza Jagiellończyka o przyłączenie Prus do Polski. Król ogłosił więc akt inkorporacji i wypowiedział Krzyżakom wojnę; w jej trakcie bezskutecznie próbował zdobyć Chojnice. Ostatecznie jednak wojna zakończyła się pomyślnie. W 1466 roku, na mocy pokoju toruńskiego, miasto wraz z całym Pomorzem Gdańskim wróciło do Polski. Wtedy też kościół Ścięcia św. Jana został wyróżniony – Kazimierz Jagiellończyk objął nad nim patronat. Odtąd już zawsze król Polski przedstawiał prymasowi kandydatów na tutejsze probostwo.

Ostoja katolicyzmu

Po sekularyzacji zakonu krzyżackiego (1525) Chojnice stały się na Pomorzu ważnym ośrodkiem luteranizmu. W 1555 roku rada miejska, przyjąwszy to wyznanie, opanowała wszystkie kościoły w Chojnicach, w tym także stojącą przy rynku farę. Ówczesny proboszcz, ks. Schmitke, nie dał za wygraną i w obronie swojej świątyni podjął czynną walkę, ale nie udało mu się sforsować protestantów. Podczas dramatycznych walk poległ na cmentarzu, który do 1825 roku otaczał kościół.

Po tym wydarzeniu kolejni proboszczowie rezydowali w pobliskiej wsi Powałki, cały czas działając na rzecz odzyskania kościoła. Ciekawe, że udało się to dopiero 24 sierpnia 1616 roku ks. Janowi Gleissenowi Deręgowskiemu – tuż przed liturgicznym wspomnieniem Ścięcia św. Jana Chrzciciela, w czym można się dopatrywać orędownictwa patrona świątyni. Świadomy tego ks. Deręgowski zorganizował uroczysty odpust. Rozpoczął też działania mające umocnić w mieście katolicyzm: sprowadził do Chojnic jezuitów, którzy wkrótce otworzyli szkołę, później podniesioną do rangi kolegium, a także polecił uświetnić wnętrze kościoła. Dobudowano więc dwie kaplice boczne – św. Marii Magdaleny i św. Anny, a ściany świątyni zyskały piękne polichromie. Twórcą kaplicy św. Anny i fresków był wybitny malarz pomorski tamtych czasów Herman Han, który do dziś spoczywa w krypcie kościoła obok innego znanego malarza, Franciszka Haeflicha. W ołtarzu głównym na centralnym miejscu umieszczono wizerunek Matki Bożej Królowej, w zwieńczeniu zaś – św. Jana Chrzciciela. Pod filarami ustawiono jeszcze cztery ołtarze boczne.

Nastrój modlitwy

W naszych czasach nie można już niestety zobaczyć tych pięknych wnętrz. W kolejnych wiekach, począwszy od połowy XVII, a więc od potopu szwedzkiego, przez wojny XVIII i XX, po liczne pożary (1733, 1742, 1945) świątynia była nieustannie niszczona. Chojniczanie jednak z determinacją odbudowywali swoją farę. Czuli, że ich miasto tylko wtedy może istnieć, gdy ona istnieje.

Po drugiej wojnie światowej kościół wielokrotnie odnawiano, a jego wnętrze wyposażano w nowe dekoracje i cenne obiekty. Ks. J. Dawidowski wciąż ma w tym względzie wiele planów, które stopniowo realizuje. Dziś moją uwagę przykuwają kolorowe witraże w prezbiterium ukazujące życie patrona tego miejsca. Mocne słońce przenikające przez kolorowe szkiełka czyni obrazy wyraźnymi nawet z oddali. Moją uwagę przykuwa postać córki Herodiady, Salome, z głową św. Jana na misie – chociaż dostała to, o co prosiła, nie wygląda na zadowoloną. . .

Innym Janowym śladem w świątyni jest stojąca przy prezbiterium późnobarokowa chrzcielnica zwieńczona rzeźbą sceny chrztu Pańskiego. Po przeciwnej stronie wisi bogato rzeźbiona drewniana ambona. Z kolei w prawej nawie dostrzegam kaplicę Matki Bożej ze śliczną Jej figurą z Dzieciątkiem – kopią tzw. Pięknej Madonny z kościoła św. Jana w Toruniu. Łagodne oblicze Maryi sprawia, że kiedy na nie patrzę, ogarnia mnie prawdziwy pokój. Obok kaplicy, na ścianie umieszczono dużą grupę ukrzyżowania, czyli krucyfiks oraz figury Matki Bożej i św. Jana Ewangelisty. U stóp zbolałej Maryi chojniczanie wmurowali niewielką tablicę upamiętniającą pierwszą rocznicę tragicznej śmierci ks. J. Popiełuszki. Wnętrze kościoła można także zwiedzić, podążając śladem pięknej drogi krzyżowej, która choć powstała w XX wieku, nawiązuje do malarstwa renesansowego.

Wychodząc z bazyliki, ostatni raz spoglądam na całe wnętrze i uświadamiam sobie, że w tym nieco surowym wystroju jest coś z charakteru św. Jana, który radykalnie odrzucił wszelką wygodę tego świata na rzecz troski o piękno wewnętrzne. Bo tym, co naprawdę tu można podziwiać, nie są zabytkowe polichromie, bogate kapitele kolumn, płótna sławnych mistrzów, ale nastrój nieustanej modlitwy, który jest wyczuwalny od momentu przestąpienia progu świątyni.
1 5 1