Odpowiedzi

2010-03-02T23:06:34+01:00
Dzień był słoneczny, zaczynał się marzec ale podobno w marcu jak w garcu. W szkole już roiło się od zadowolonych po feriach dzieciaków, istna dżungla. Zauważyłam moją przyjaciółkę i podeszłam do niej. Za dziesieć minut miał być dzwonek.
-Cześć, co słychać? Jak spędziłaś ferie?
-Tragicznie ! Cały czas siedziałam w domu, było po prostu potwornie.- Spojrzała na mnie robiac smutną minę.
- Wydaje mi się, że robisz z igły widły. Nie mogło być tak źle. Słyszałąm zresztą, że wpadłać w oko Maćkowi.
-Maćkowi? Tylko nie to... Będę musiała wziać nogi za pas.- Zadzwonił dzwonek, i weszliśmy do klasy. To było jak przekroczyć rubikon. Usiedliśmy spokojnie w ławkach czekając na nauczyciela. Gdy nasz pani już weszła, wszyscy zgodnie stwierdziliśmy że pomyliła klasy i dzienniki. Cała lekcję próbowaliśmy nabić ją w butelkę... Na przerwie nic się nie działo, tylko Kamil dosyć mocno uderzył bartka ale oni już od dawna maja ze sobą na pieńku. nasza woźna jak zwykle wycierała podłogę, wręcz syzyfowa praca gdzyż ktoś ciągle ją brudził.
- WIesz co? Muszę w końcu zacząc gadać z Jarkiem, wydaje mi się że możęmy zostać parą ! - krzyknęła uradowana Justyna wchodząc ze mną do klasy.
- Czy ty przeypadkiem nie budujesz zamknów na na lodzie.? - Zrobiła zdizwioną minę i na tej lekcji usiadła właśnie z Jarkiem. Do końca dnia łamałam sobie głowę co mogła mu powiedzieć.
2010-03-02T23:23:39+01:00
Gdy juz zapadly EGIPSKIE CIEMNOSCI,polozylam sie do lozka i zaczelam przypominac sobie dzisiejszy dzien spedzony w szkole...
zaczęlam od poczatku:
rano ogarnął mnie PANICZNY STRACH gdyz przypomnialo mi sie ze bedzie sprawdzian a ja sie nie nauczylam,ale pomyslalam sobie ...moze jak wezme do szkoly swoja CZAPKE NIEWIDKE to wszystko bedzie dobrze.gdy juz dotarlam do szkoly zobaczylam tą glupią agnieszkę,tą ktora mysli ze jest PEPKIEM SWIATA i ma CHIMERYCZNY CHARAKTER,ale ominęłam ja szerokim lukiem i poszlam do klasy.
pierwsza lekcja byla matma- moja PIETA CHILLESA,no nie nawidzę tego przedmiotu,ale pozniej mialam polski na ktorym CZULAM SIE JAK W RAJU-moj ulubiony przedmiot.
pozniej mielismy przerwe,na ktorej jeden z uczniow dal drugiemu JABKO NIEZGODY,i zaczela sie bujka,po ktorej otworzyla sie PUSZKA PANDORY,bo przez tych dwoch wariatow dostalismy wszyscy zakaz wyjscia do teatru i zakaz robienia dyskotek w szkole. probowalam im przetlumaczyc ,ze zle robia,ze nie powinni sie bic ale byla to SYZYFOWA PRACA-bo i tak mnie nie sluchali-bili sie dalej.
gdy skonczyly sie lekcje na korytazu zobaczylam Marcina na chwile zamienilam sie w SŁUP SOLI,lecz szybko to minelo bo stracilam go z oczu.
gdy wracalam do domu autobusem czulam sie jak w WIERZY BABEL przez chwile nic nie rozumialam,bylam skoncentrowana na analizie mojej sytuacji ocenowej,bo chyba obiecalam mojej mamie GRUSZKI NA WIERZBIE.
Zasnęłam