Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-03-03T14:28:02+01:00
Pewnego słonecznego dnia, razem z moją koleżanką, Kasią, wybtałyśmy się na wycieczkę do skansenu. Po zwiedzeniu karczmy, miałyśmy udać się obejrzeć kościół, lecz zauważyłyśmy pomiędzy nimi stare, zaniedbane domostwo. Gdy chciałyśmy podejść bliżej, aby mu się przyjrzeć, zaczepił nas przewodnik i zaczął opowiadać o gospodarstwie.
Dowiedziałyśmy się, że był to dom, który był stolicą wioski Dobrzyń, iż znajdował się między karczmą, a kościołem. Należał do Macieja Dobrzyńskiego. A także, że ród Dobrzyńskich wywodził się z Mazur, ale od ponad 400 lat zamieszkiwał Litwę. Dobrzyńscy mówili własnym językiem i zachowywali swoje rodzinne obyczaje. Był to ród słynący na Litwie z męskich szlachciców i pięknych szlachcianek. Kiedyś bogaty i ludny, który zmienił się w ubogi, żyjący z pracy własnych rąk, czyli tzw. szlachtę zaściankową. Rodzina Dobrzyńskich była czystej krwi lackiej o czarnych włosach, wysokich czołach, orlich nosach i ciemnych oczach.
Kiedy wysłuchałyśmy całej historii, zbliżyłyśmy się do gospodarstwa, aby je obejrzeć.
Dom Macieja Dobrzyńskiego był strasznie zaniedbany. Brama stała bez wrót, a ogrody, bez płotów.Prawa strona została zrobiona z cegły, a obok niej znajdował się lamus, spichrz, gumno, obora i stajnia. Dach budynku obrośnięty był mchem i trawą, a ogród chwastami. Nad drzwiami domu widniały herby, ale były przysłonięte gniazdami ptactwa.W trawie pod bramą leżała wielka, żelazna kula działowa. Mogło to dowodzić tego, że siedziba rodu Dobrzyńskich pełniła kiedyś funkcję obronną. Na dziedzińcu stały szczątki kilkunastu krzyży, co było znakiem, iż chowano tam zmarłych śmiercią nagłą i nieoczekiwaną. Po obejrzeniu domostwa z bliska, można było zauważyć, że ściany są brudne, a u drzwi były pourywane wszystkie klamki, ćwieki i haki.
Zwiedziwszy podwórze, weszłyśmy do środka domu. Pod dachem wisiały cztery ogromne szyszaki. W stajni nad żłobem wisiała rozpięta, dosyć duża kolczuga i pierścieniasty pancerz służący za drabinę. W kuchni zamiast rożna, do pieca było włożone kilka rapierów. w niektórych pomieszczeniach leżały, niepotrzebne już od dawna, kawałki zbroi.
Po zwiedzeniu tego gospodarstwa, udałyśmy się do kościoła, a potem zmęczone wróciłyśmy do domu sądząc, że bardzo ciekawie spędziłyśmy czas.