Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
  • Użytkownik Zadane
2010-03-03T20:09:41+01:00
Owego wrześniowego dnia ścigałem uciekającego wroga aż nad Dover.Nim się spostrzegłem otoczyli mnie messerschmittami i dostałem pociskiem z działka lotniczego. Gdy huk rozległ się w kabinie, pocisk artyleryjski wyrwał mi wielkie kawały mięsa z biodra, uda i ramienia. Przeszył mnie ból tak wielki, że od razu sparaliżowało mi całą prawą stronę ciała. Jednocześnie gorący glikol oblał mi twarz i poparzył ją. Wszędzie było pełno dymu. Chciałem uciec z pola ostrzału ale zorientowałem się, że samolot jest również postrzelony. Stery nie działały, były zerwane a drążek sterowy poruszał się luźno. Spadałem z nieprawdopodobną szybkością. Za kilka sekund samolot rozbiłby się. Otworzyłem kabinę aby skoczy, ale byłem zbyt słaby. Wiatr wciągał mnie do środka, a metalowe drzwiczki wypychały na zewnątrz. Walczyłem jak oszalały, lecz to wszystko na nic. Ostatecznie dzięki lewej ręce przesunąłem się na brzeg, lecz tutaj zauważyłem, że jestem przyczepiony do samolotu kablami, które przyczepiły mi się do kominiarki. Tracąc resztki sił zerwałem przewody. Wyleciałem w powietrze. Leciałem plecami do ziemi wiedząc, że nie mogę otworzyć spadochronu, bo wrogowie mieli zwyczaj strzelania do nieprzyjacielskich spadochroniarzy. Leciałem twarzą do góry. Nie widziałem ziemi. Po chwili wiatr mnie przekręcił i zauważyłem jej skrawki, ale nie wiedziałem jak blisko jest. Spadałem jak bezwładna kula. Gdy już nie mogłem dłużej wytrzymać chciałem otworzyć spadochron, bo otwierało się go prawą ręką a ja ją miałem sparaliżowaną. Próbowałem lewą, lecz nie mogłem dosięgnąć. Ziemia była coraz bliżej. Po chwili z powodu gwałtownego spadku zmiana ciśnienia rozdzierała mi płuca. Czułem jakby mi miała zaraz głowa pęknąć. Lewą ręką próbowałem wciąż dosięgnąć rękojeść. Aż po chwili poczułem ją w dłoni. Pociągnąłem. Spadochron otworzył się, a ja zrozumiałem, że jestem uratowany. To był niesamowity dzień.
4 5 4