Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-03T21:11:53+01:00
" Złoto i Brąz rządzą! " SENSACJE DNIA
W sobotę, w ostatnim dniu olimpiady odbyły się ostatnie relacje na żywo z Vancouver! W tym niesamowitym dniu, nasza biegaczka narciarska- Justyna Kowalczyk , sięgnęła po samo złoto!
" Dużo trenowałam a oprócz tego miałam wspaniałych kibiców!"- mówi skromnie Justyna. To prawda! Kibice oszaleli gdy Justynka wyprzedziła w ostatniej chwili swoją rywalkę. Natomiast brąz zdobyły nasze panczenistki, które przez błąd przeciwniczek ze Stanów Zjednoczonych przejęły prowadzenie. To był dla nich niesamowity szok i po zakończeniu padły sobie w ramiona. Tego dnia w Vancouver Polscy kibice na długo nie zapomną. Teraz nasze dziewczyny mogą jechać do domu na zasłużony odpoczynek!
2 5 2
2010-03-03T21:14:02+01:00
Duża pokrywa śnieżna, pod którą skryła się Polska, utrudnia wszystkim życie. Narzekają kierowcy, kolejarze i przechodnie brnący po kolana w śniegu. Jednak prawdziwe kłopoty mogą nadejść wraz z roztopami. O ile nadejdzie gwałtowna odwilż, grozi nam gigantyczna powódź.

Powodzie w XX wieku w samej tylko Europie pochłonęły ponad 9500 ofiar, a ich skutki dotknęły 10 milionów ludzi, powodując straty sięgające 70 mld euro. Czy obecnie grozi nam kolejna?

Dmuchać na zimne

Lodołamacze kruszące lód na Odrze i mieszkańcy Podlasia ewakuowani z zalanych domostw wojskowymi amfibiami – to obrazy coraz częściej pojawiające się w telewizyjnych wiadomościach. Jednak lokalne podtopienia i niewielkie zatory lodowe to tylko przedsmak tego, co może się zdarzyć, o ile wystąpi gwałtowna odwilż. Wystarczy kilka ciepłych dni połączonych z opadami deszczu, aby zalegający wszędzie śnieg zamienił się w wodę, która spłynie do najbliższej rzeki. Ponieważ koryta rzek mają ograniczoną pojemność, a lodowe zatory będą topiły się wolniej, woda wystąpi z brzegów i zaleje okoliczne pola, drogi, wsie i miasta.

O tym, że sytuacja może być poważna, świadczy niedawna narada premiera z udziałem ministrów, wojewodów i służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo kraju. Donald Tusk ogłosił, że w ramach akcji przeciwpowodziowej już teraz zmobilizowanych jest ponad 4300 żołnierzy i około 800 pojazdów mechanicznych. Na razie sytuacja jest stabilna, pomoc wojska ograniczała się do ewakuacji kilku podtopionych wiosek nad Bugiem. Lekkie ocieplenie obserwowane ostatnio sprzyjało też akcji lodołamaczy, które w ciągu kilku dni poradziły sobie z zatorami lodowymi na dolnej Odrze oraz na Wiśle w okolicach Włocławka i Płocka. Tymczasem, jak informują meteorolodzy, poziom zlodowacenia na polskich rzekach jest najwyższy od 1982 roku.

Pikanterii dodaje fakt, że od lat ślimaczą się wszelkie inwestycje przeciwpowodziowe, za które odpowiada Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej. W ramach rządowego Programu dla Odry, którego lwia część ma być przeznaczona na ochronę przeciwpowodziową, do wydania jest 9 mld złotych. Tymczasem dopiero w tym roku ruszy przetarg na budowę zbiornika przeciwpowodziowego pod Raciborzem, który jest jednym z elementów Programu dla Odry. Z samych dotacji unijnych do 2013 roku otrzymamy 2,25 mld złotych na inwestycje przeciwpowodziowe. Do tej pory jednak nie naprawiono wszystkich zniszczonych walów przeciwpowodziowych po powodzi tysiąclecia w 1997 roku. Na budowę nowych, potrzebnych umocnień wiele samorządów nie ma po prostu pieniędzy.

Wywróżyć powódź

Ostatnia duża powódź roztopowa miała miejsce w Polsce w 1979 roku, a według wielu meteorologów obecna sytuacja jest bardzo podobna do tamtej. Naukowcy przypominają jednak, że wszystko zależy od dwóch czynników: ilości wody zmagazynowanej w pokrywie śnieżnej oraz od procesu tajania. Tymczasem szybkość topnienia śniegu i lodu zależy od pogody, a tej nie sposób przewidzieć z dużym wyprzedzeniem. Obecnie najbardziej zagrożone tereny to ujście Wisły i Odry, a także dolny bieg Odry i rejon zapory na Wiśle we Włocławku – wszędzie tam łatwo tworzą się zatory lodowe, a te, jeżeli nie zostaną w porę rozbite, przyczynią się do lokalnych podtopień. Prawdziwe kłopoty mogą się jednak zacząć w połowie marca, kiedy zwyczajowo następuje ocieplenie. Meteorolodzy przestrzegają przed najgorszym scenariuszem: o ile wystąpi nagłe ocieplenie do kilkunastu stopni połączone z ulewnym deszczem, to powódź mamy jak w banku. Z reguły jednak w marcu ocieplenie następuje stopniowo, a temperatury długo oscylują wokół 0oC – wtedy śnieg topi się powoli i nie ma ryzyka wystąpienia powodzi.

Dzisiejszy komunikat hydrologiczny IMGW też napawa optymizmem: stany alarmowe są przekroczone jedynie na Krznie w Malowej Górze i na Odrze w Gozdowicach. Również dyżurny synoptyk – hydrolog Elżbieta Daniluk z IMGW – w najnowszym ostrzeżeniu hydrologicznym przestrzega jedynie przed dużym obciążeniem śniegiem na terenie województwa lubuskiego. Czas pokaże, czy wiosenna powódź stanie się faktem, czy też pozostanie jedynie medialnymi spekulacjami.
1 5 1