Odpowiedzi

2010-03-04T15:37:49+01:00
Ludzie od zawsze zastanawiali się co odróżnia nas od zwierząt i powoduję, że uważamy, że zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Wydarzenia historyczne dwudziestego wieku spowodowały, że inaczej zaczęliśmy patrzeć na zagadnienia związane z istotą człowieczeństwa. Pierwsza ,a w szczególności druga wojna światowa poddały humanizm ludzi prawdziwej próbie i przyczyniły się do tego, że niektórzy zaczęli zadawać jeszcze jedno ważne pytanie: czy człowieczeństwo ludzi uzależnione jest od warunków, w których przychodzi im żyć. Warto zastanowić się jak wojna wpływa na psychikę normalnego człowieka, czy zmiany jakie powoduję są odwracalne oraz co spowodowało, że „ludzie ludziom zgotowali ten los”? Jak mogły narodzić się tacy zwyrodnialcy jak Hitler czy Stalin i dlaczego miliony osób uwierzyły w chore ideologie jakie stworzyli i byli gotowi nawet za nie umierać? Na wszystkie te pytania stara się odpowiedzieć literatura tworzona w większości przypadków przez ludzi, którzy odczuli piekło stalinizmu i hitleryzmu na własnej skórze. Dzięki książkom jesteśmy w stanie choć w minimalnym stopniu wyobrazić sobie co odczuwali ludzie tacy jak my, gdy świat stanął w płomieniach.

Pierwszą pozycją, o której chciałbym powiedzieć jest cykl opowiadań Tadeusza Borowskiego. Przedstawiają one losy zwykłych ludzi, którzy trafili do obozu koncentracyjnego, pokazują zmiany jakie zachodzą w człowieku i mechanizm przystosowywania się do ekstremalnych warunków. Ukazują obóz jako świat pozbawiony wszelkich wartości, w którym naczelnym i jedynym celem każdego było przetrwanie, za wszelką cenę. Dlatego też w prozie Borowskiego tak mało jest przykładów heroizmu, a ci którzy zdobyli się na akt serca skazywali siebie na śmierć czego przykładem jest starsza pani z opowiadania „Proszę państwa do gazu”, która biorąc na ręce niemowlę porzucone przez matkę wydaje na siebie wyrok. Ludzie, którzy poznali reguły panujące za kolczastym drutem wiedzą, że przetrwają jedynie najsilniejsi, ci którzy bez wyrzutów sumienia będą potrafili wydać na śmierć człowieka, którego jeszcze wczoraj nazywali przyjacielem. Walka o pożywienie, lepsze stanowisko pracy, ubranie możliwość przebywania w szpitalu była jedyną rzeczą, o której myśleli więźniowie. Nie mieli sił, aby planować bunt czy ucieczkę. W obozie obowiązywało prawo silniejszego i bezwzględny egoizm, gdyż ludzie zostali sprowadzeni przez faszystów do poziomu przedmiotów, maszyn do pracy, odebrano im wszelką godność i pozbawiono człowieczeństwa. „Odczłowieczano” ludzi na wiele sposobów, a jedną z podstawowych metod było doprowadzenie więźnia do skrajnego wyczerpania fizycznego i psychicznego. Pozbawiano człowieka możliwości zaspokojenia podstawowych potrzeb fizjologicznych, golono głowy i nadawano numer ewidencyjny, który tatuowano na ręce. Jednak największym problemem w obozie był głód. Minimalne racje żywnościowe i katorżnicza praca powodowały wyniszczenie organizmu nawet najtwardszych ludzi. Wpływ głodu na ludzką psychikę najlepiej pokazują słowa Żyda Berka: „Głód jest wtedy prawdziwy, gdy człowiek patrzy na drugiego człowieka jak na obiekt do zjedzenia”. Ludzie byli w stanie zrobić wszystko dla pożywienia, a jedynym marzeniem tysięcy zmierzających do komór gazowych było się najeść do syta przed śmiercią. Wszystkie te czynniki powodowały, że osobowość człowieka zmieniała się, a zmiany w niej zachodzące Borowski nazwał „zlagrowaniem”. Proces ten oznaczał powolne odczłowieczenie jednostki, pozbawienie jej elementarnych odruchów i uczuć ludzkich i sprowadzenie życiowych funkcji do poziomu zaspokajania potrzeb fizjologicznych. Człowiek w obozie pozbawiony był wyższych ideałów, chciał jedynie najeść się i wyspać, a aby przetrwać musiał zabić w sobie wszelkie ludzkie odruchy takie jak miłość, przyjaźń, współczucie i inne ponadczasowe wartości moralne. Powodowało to, że wiele osób przeżywało wewnętrzny konflikt prowadzący do zatracenia możliwości odróżniania dobra od zła. Dobrze świadczą o tym słowa głównego bohatera całego cyklu opowiadań Tadeusza, który przez wielu był utożsamiany z samym autorem, który w pewnym momencie pyta: „Czy my jesteśmy ludzie dobrzy”. Nie umie ocenić i odnieść się do swoich uczuć, nie rozumie swojej nienawiści żywionej do innych więźniów, towarzyszy jego niedoli. Co gorsza zauważa także, że w warunkach obozowych zacierają się granice między ofiarą a katem. Więźniowie, aby przetrwać poniżanie i tortury Niemców wyładowują swój strach i agresję na słabszych od siebie. Prowadzi to do powstania swoistej hierarchii, w której najwyżej stoją tzw. niskie numery, więźniowie, którzy przebywają w świecie kominów krematoryjnych najdłużej. To, że przeżyli tak długo świadczy o doskonałym przystosowaniu się do warunków obozowych, umiejętności wykorzystania nadarzającej się sytuacji i słabszych towarzyszy. Są to osoby, które cieszą się największym szacunkiem, potrafią załatwić niemal wszystko, a przede wszystkim nigdy nie chodzą głodni spać. Niemal na tym samym poziomie znajdują się tzw. funkcyjni, czyli kucharze, sanitariusze, więźniowie pomagający na „Kanadzie”. Najniżej w hierarchii stoją tzw. muzułmanie: zagłodzeni, wycięczeni wręcz wegetujący więźniowie, którzy w każdej chwili mogli trafić do gazu, gdyż ze względu na swój stan nie nadawali się do pracy. Nikt ich nie szanuje i nie zwraca najmniejszego znaczenia na ich śmierć. Ta obojętność wywołana jest jedną z podstawowych racji obozu zawartej w słowach: „Bo żywi zawsze mają rację przeciwko umarłym”. Jednak najgorsze w tym wszystkim jest to, że Niemcy potrafili za pomocą przeróżnych działań oszukać cały świat zewnętrzny. Mechanizm mistyfikacji był wręcz idealny. W obozie działały muzeum, orkiestra, dom publiczny, biblioteka, odbywały się mecze piłkarskie i bokserskie. Ludziom zmierzającym do komór gazowych mówiono, że idą do łaźni, a Cyklon B był rozwożony po obozie w ciężarówce ze znakiem czerwonego krzyża. Dzięki temu naziści potrafili za pomocą niewielkiej liczby osób zapanować i zgładzić miliony. Wszystko było doprowadzone do takiej perfekcji, że niektóry więźniowie skierowani do komór tuż po przybyciu do ostatnich chwil życia wierzyli Niemcom.
Natomiast w opowiadaniu „Pożegnanie z Marią” przenosimy się do okupowanej Warszawy. Jest to jedyny tekst pokazujący jak wygląda życie „wolnych” ludzi. Autor zauważa, że pod niemiecką okupacją wytworzyły się nowe formy postępowania, które pozwalały przeżyć. Życie mieszkańców zdominował handel w przeróżnych formach. Oparty był on na drobnych nieuczciwościach, kradzieżach, łapówkach i układach. Interesy prowadzono ze wszystkimi nawet z najeźdźcą. Tadeusz również dostosował się do nowych warunków. Jak inni kradnie, produkuje bimber, który rozwozi jego ukochana Maria. Jednak całe to „normalne” życie odbywa się w nienormalnych warunkach. Prawa starego świata odeszły wraz z wybuchem wojny. Nowymi zasadami akceptowanymi przez wszystkich stało się bezprawie i oszustwo, ludzie żyli w ciągłym strachu przed wrogiem. Starali się zachować chociaż pozory zwyczajności czego przykładem jest organizacja tajnego szkolnictwa i pęd młodzieży do wiedzy, jednak tak naprawdę nikt nie był pewien jutra. Świat stał się dżunglą i rządził się takimi jak ona prawami,wobec których zwykły człowiek był bezsilny. Najwybitniej świadczy o tym scena, w której Tadeusz widzi Marię złapaną w łapance i wywożoną na ciężarówce w niewiadomym kierunku. Bezsilności bohatera dobrze pokazują jego słowa: „Nie widziałem zupełnie co robić” oraz cyniczny opis losu ukochanej.
Opisując w swoich opowiadaniach całkowite odczłowieczenie oraz świat odwróconego dekalogu i braku ludzkich uczuć Borowski zaznacza, że kryteria oceny postępowania jego bohaterów nie są jednoznaczne, gdyż warunki w jakich przyszło im żyć nie pozwalają na bycie moralnym w oczach człowieka wolnego. Z drugiej strony zauważa także, że odczuwają rozterki wewnętrzne i tęsknią do normalnego świata prawdziwych wartości takich jak miłość i przyjaźń. Autor mówi, że każdy który przeżył obóz jest po części winny śmierci milionów osób wobec, których cierpienia zajął bierną postawę. Opowiadania te stanowią prawdziwe świadectwo kryzysu europejskiej kultury oraz humanizmu w szeroko pojętym znaczeniu tego słowa.

Innym dziełem pokazującym jak na człowieka mogą wpłynąć nieludzkie warunki jest „Inny świat” H. Grudzińskiego. Autor zna świat sowieckich obozów z autopsji, gdyż sam spędził w jednym z nich niemal trzy lata. Tak samo jak Borowski, Grudziński w swojej książce pokazuje jak człowiek zmienia się w obliczu ekstremalnych warunków, pozbywając się uczuć ludzkich na rzecz uratowania swego biologicznego istnienia. Czas spędzony na niewolniczej pracy po czternaście godzin na dobę pozbawia wrażliwości na cierpienia innych i rodzi rywalizację o nawet najmniejszą ilość jedzenia. Tuż po przybyciu więzień zdolni są do pomocy innym, lecz z czasem poznawszy prawa obozowego życia zaczyna troszczyć się tylko o siebie. Poniżony pracą, głodem i niemożliwością zaspokojenia podstawowych potrzeb traktuje innych jako naturalnych wrogów zmniejszających szansę na przeżycie. Więźniowie szybko uczą się, że aby przeżyć należy podchodzi z obojętnością do losu innych i nie wchodzić w drogę strażnikom i innym więźniom stojącym wyżej w hierarchii. Do takich z pewnością należeli tzw. urkowie, czyli przestępcy, recydywiści oraz stachanowcy, najsilniejsi więźniowie wyrabiający 125% normy. Tak samo jak w niemieckich „lagrach” również tu najprostszym sposobem na złamanie solidarności ludzkiej i zapobieżenie buntowi był głód, gdyż jak mówi Grudziński: „nie ma takiej rzeczy, której by człowiek nie zrobił z głodu i bólu”. Przykład Gorcewa, byłego NKWD-zisty pokazuje, że ciężka praca, głód i niechęć współwięźniów może zabić nawet najsilniejszą jednostkę. Pozbawiony nadziei i poniżony człowiek tracił poczucie własnej godności i kontakt z innymi ludźmi. Pragnie samotności, która stanowiła sposób na ucieczkę od świata łagru. Przedtawione w „Innym świecie” sytuacje udowadniają jak łatwo zabić jest człowieczeństwo, skłonić jednostkę do podłości poddając ją warunkom zmuszającym do walki o przetrwanie. Kradzieże, gwałty, donosy, przedmiotowe traktowanie kobiet i słabszych, okrucieństwo, choroby były efektem traktowania ludzi jak narzędzi do pracy. To wszystko zmieniało osobowość człowieka, zadawało nieuleczalne rany psychice powodując jego degenerację. Jednocześnie, czego nie zauważamy u Borowskiego, wiele przypadków świadczy o tym, że zachowanie choć części godności jest możliwe. Wspaniały przykład bezcelowej i upartej walki przeciw komunistycznemu systemowi stanowi Kostylew, który w akcie desperacji i protestu codziennie opala sobie rękę w ogniu, gdyż postanowił nigdy więcej „dla nich” nie pracować. Bohater ten wytrwał w swoim postanowieniu do końca życia, gdyż gdy nakazano mu powrót do pracy popełnił samobójstwo na śmierć parząc się wrzątkiem. To właśnie sposób śmierci był jedyna rzeczą, o której mogli decydować więźniowie. Niektórzy próbowali odnaleźć utracone człowieczeństwo w literaturze. Do niech z pewnością należała Natasza Lwowna będąca miłośniczką prozy Dostojewskiego. Jeszcze inni próbowali zapomnieć o cierpieniu dzięki namiastce miłości, która tak naprawdę nigdy nie miała szansy przetrwać w obozowych warunkach, czego doskonałym przykładem jest historia Marusi i Kowala oraz lekarza Jegorowa i Jewgienny Fiodorownej. Na terenie obozu oprócz tak przerażających miejsc jak trupiarnia, gdzie ludzie dogorywali w cierpieniach, istniały także tzw. Dom Swidanij, gdzie teoretycznie raz na rok więzień mógł się spotkać ze swoimi bliskimi. Co najciekawsze wiadomości o narodzinach dzieci poczętych podczas tych wizyt wywoływała radość wszystkich łagrowników. Pokazane przypadki świadczą, że Grudziński nie wierzył w całkowite zdziczenie człowieka i uważał, że mimo wszystko ludzkie wartości mają szansę przetrwać w głębi duszy i przejawić się to w postaci buntu czy też próbie samobójczej. Właśnie takie przesłanie zawiera epilog utworu, w którym to Grudziński przebywając w Rzymie, gdzie trafił po tym, jak dzięki traktatowi Sikorski-Majski i własnej głodówce udało mu się wydostać z Jercewa i wraz z Armią Andersa dostać do Europy Zachodniej, spotyka byłego współwięźnia. Okazuje się, że ten aby przeżyć doniósł na swoich towarzyszy, a teraz dręczony wyrzutami sumienia prosi pisarza o „rozgrzeszenie”, jednak go nie otrzymuje, gdyż Grudziński uważa, że fundamentalne zasady powinny tkwić w człowieku zawsze niezależnie od sytuacji i nie wolno usprawiedliwiać takich czynów.

Właśnie w wymowie tkwi główna różnica między dziełem Grudzińskiego, a Borowskiego. Człowiek zlagrowany i złagrowany przeżyli tyle samo cierpień, widzieli podobne sceny i odczuwali takie same uczucia. Jednak ten pierwszy, według autora, nigdy nie otrząśnie się i nie stanie w pełni człowiekiem, nawet jeśli był tylko biernym obserwatorem. Natomiast złagrowanie jednostki nie oznacza jej całkowitego zniszczenia moralnego, lecz jedynie chwilowy upadek, z którego można się odrodzić, dlatego więc należy na wszelką cenę walczyć o poczucie własnej godności.
Następnym utworem, do którego pragnę się odwołać jest zapis rozmów przeprowadzonych przez Hanne Krall z jedynym żyjącym przywódcą powstania w warszawskim getcie Markiem Edelmanem, obecnie znanym kardiochirurgiem. Ten osobliwy „wywiad” otrzymał wiele mówiący tytuł „Zdążyć przed Panem Bogiem”. Edelman przedstawia swoją relację z przebiegu akcji likwidacji getta oraz powstania, które miało miejsce w dniach od 19-IV do 10 V 1943r. Co najciekawsze jego opis odziera powstańców z patosu żołnierza i pokazuje ich raczej jako niezorganizowaną grupkę młodych ludzi, nie dysponujących jakimkolwiek przeszkoleniem wojskowym oraz wystarczającą ilością broni. Takie przedstawienie uczestników zrywu w getcie nie spodobało się wielu, gdyż pragnęli oni usłyszeć o Żydach ginących na barykadach z okrzykiem: „Jeszcze Polska nie zginęła”. Jednak relacja Edelmana była bliższa prawdy. Decyzja o wybuchu powstania została podjęta niemal z dnia na dzień i była rozpaczliwym krzykiem mającym na celu zwrócenie uwagi świata na tragedie dziejącą się w getcie. Żydzi mieli wybór między śmiercią w Treblince, a udziałem w walce. Była to jedyna decyzja jaka mogli podjąć sami, a przecież śmierć w bitwie od kuli, według wielu ,była dużo lepsza niż zagazowanie lub skonanie z głodu. Z tym mitem, również walczy Edelman. Mówi: „Śmierć w komorze gazowej nie jest gorsza[...] jest trudniejsza”. Świat przedstawiony przez doktora jest światem odwróconego dekalogu. Największym problemem był znowu głód, który powodował całkowite zobojętnienie na los innych, brak uczuć i chęci do życia. Zdarzały się nawet przypadki kanibalizmu. Mianowicie chodzi tu o Ryfkę Urman, która z głodu nadgryzła kawałek swojego martwego dziecka. Po tym jak rozpoczęła się akcja likwidacji getta to co w normalnym świecie było zbrodnią stawało się błogosławieństwem. Lekarze, którzy normalnie leczą tym razem pomagali umrzeć w ludzkich warunkach. Oddanie własnego cyjanku dzieciom przeznaczonym do wywózki przez jedną lekarkę było prawdziwym aktem heroizmu. Ojciec dziecka, które zmarło po transfuzji krwi Elelmana z początku żywił do niego wielki żal, lecz w końcu dziękuje mu za to, że dzięki niemu jego „syn zmarł w domu, jak człowiek” Wybór miejsca i sposobu śmierci był dla Żydów jedyną możliwością zachowania odrobiny człowieczeństwa i pokazania silnej woli, stąd też popełniano masowe samobójstwa. Walka ludzi z getta o zachowania odrobiny ludzkiej duszy może wprawiać w podziw, gdyż zdobycie się na akt zamachu na własne życie, wymagało głębokiej wiary w słuszność swojego postępowania.

Przytoczone rozważania są jedynie próbą pokazania jak na psychikę człowieka mogą wpłynąć okrucieństwa wojny i świat obozów. Nie ulega wątpliwości, że traumatyczne wydarzenia drugiej wojny światowej zmieniły całkowicie życie dziesiątków milionów ludzi. Patrzenie na tamte wydarzenia i ich ocena jest niebywale trudna, wręcz niemożliwa dla młodego człowieka takiego jak ja. Nie mogę i nawet nie próbuję wyobrazić sobie co czuli tamci ludzie zniszczeni wewnętrznie przez chore systemy totalitarne takie jak stalinizm czy hitleryzm. Życiorysy wielu ludzi pokazują, że nigdy nie otrząsnęli się po wojnie, tak jak Borowski, który mimo młodego wieku i perspektyw na przyszłość popełnił samobójstwo. Jednak wielu innych powróciło do normalnego życia, a świetnym przykładem jest sam Edelman, który dopiero po wojnie został lekarzem. Udowadnia to pogląd Grudzińskiego, że „człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach”, mówiący, że odrobina człowieczeństwa zachowuje się w człowieku niezależnie od warunków i właśnie z cząstki może odrodzić się nowa istota ludzka. Przebywanie w ekstremalnych okolicznościach powoduje jedynie zakopanie i ukrycie humanizmu człowieka pod grubą skorupą instynktu przetrwania, którym obdarzona jest każda żywa istota. Niestety nie zawsze można przebić ową „skorupę” i dlatego uważam, że w rozważaniach Borowskiego jest także wiele racji.
14 4 14