Odpowiedzi

2010-03-05T15:34:21+01:00
Nastala polnoc. wszyscy chowamy sie w zaroslach i czekamy na stosowny moment, w ktorym mozna bedzie zrealizowac nasz plan.
patrze w strone swiatyni i widze, ze straze nie maja zamiaru zasnac. ja, obiezyswiat, general i przewodnik naradzamy sie co robic dalej. w wyniku narady postanowilismy obejsc swiatynie od tylu. okazalo sie , ze tam mury byly slabe. zaczelismy wyciagac cegly po kolei. staralismy sie pracowac jak najciszej i jak najszybciej. robota szla nam sprawnie. nagle! co to? czyzby nas wykryto? cisze przerwal nam gwaltowny krzyk. zaczelismy uciekac co sil w nogach. ponownie ukrylismy sie w zaroslach. zniechecony general chcial sie poddac, zrobil to rowniez przewodnik. lecz ja, nie poddalem sie i postanowilem czekac do rana.wtedy moi towarzysze postanowili zrobic to samo.
gdy juz switalo uslyszelismy krzyki, spiewy i bebnienie. dwoch kaplanow nioslo niesszczesna kobiete uspiona narkotykami. stos nasycony oliwa nagle wybychnal plomieniem. wtem z plomieni wywarl sie dym. nic nie mozna bylo zobaczyc. kiedy zorientowalismy sie, ze wokol nas nie ma obiezyswiata, nagle z dymu unoszacego sie nad nami zobaczylismy jak zmarly maz pani Audy wychdzi z dymu i niesie swa zone na rekach.
Po chwili podszedl do nas, a my rozpoznalismy, ze jest to Obiezyswiat. potem kaplani zorientowali sie, ze ich oszukano i zaczeli nas scigac. predko uciekalismy, az nagle ich zgubilismy. potem wedrowalismy razem z pania Auda.
1 5 1