Odpowiedzi

2016-07-22T20:26:05+02:00

Naszą planetę zamieszkuje ponad siedem miliardów ludzi, a blisko siódmą część stanowią chrześcijanie. Pomimo tego są jeszcze zakątki na naszym globie, gdzie nikt nie słyszał o Synu Bożym. Tam radosną nowinę niosą misjonarki i misjonarze. Kilka tysięcy osób pracuje na misjach na wszystkich  kontynentach, a szczególnie w Afryce i Ameryce Południowej.


                Afryka stałą się terenem działalności misyjnej już w XIII w., kiedy święty Franciszek z Asyżu wysłał zakonników na Czarny Ląd. Do końca XVIII w. misje katolickie miały jednak charakter sporadyczny. Apogeum działalności misyjnej kościoła przypada na okres międzywojenny XX w.


W Afryce posługę misyjną przez prawie 62 lata pełnił kardynał Adam Kozłowiecki- polski jezuita, rodem z Huty Komorowskiej. Był arcybiskupem Lusaki, stolicy Zambii. Twierdził, że niepodległe afrykańskie państwo powinno mieć biskupa rodaka. Zrezygnował ze stolicy biskupiej i zajął się nauczaniem religii murzyńskich dzieci. Dzieciaki uwielbiały go za ogromne poczucie humoru. Zmarł w październiku 2007 r. w  wieku 96 lat.


Takich jak kardynał Kozłowiecki jest wielu. Misjonarze opiekują się wszystkimi dziećmi: wierzącymi i niewierzącymi sierotami  i bezdomnymi, okaleczonymi fizycznie i psychicznie. Kontynent afrykański  potrzebuje ogromnej pomocy.


W Afryce, według tradycji, jednym z celów życiowych kobiety jest macierzyństwo i chociaż rodzi się dużo dzieci, wiele z nich umiera, nie doczekawszy swoich piątych urodzin z  powodu chorób tropikalnych czy AIDS. Opieka zdrowotna jest znikoma. Brakuje lekarzy, personelu medycznego, medykamentów, a przede wszystkim pieniędzy. Z braku środków zamyka się szpitale. Ludzie, żeby dotrzeć do lekarza, muszą pokonywać kilkadziesiąt kilometrów, a większość afrykańskich rodziców nie stać na kupno leków.


Kolejnym bolesnym problemem jest wysoki procent aktywności zawodowej dzieci. Gdy maluch kończy 10- 14 lat zaczyna pracę w gospodarstwie rolnym lub w zakładzie przemysłowym. Dzieci  często są podstawową i najtańszą siłą roboczą, niejednokrotnie  to one utrzymują całą (liczną)rodzinę. Chłopcy za koszulkę, czapkę czy inną drobną rzecz podejmą się pełnić rolę przewodnika lub tragarza. Dziewczynki też nie mają łatwego życia, od najmłodszych lat muszą pomagać matką, które zajmują się gospodarstwem. Codziennie chodzą po kilka kilometrów po opał do buszu lub po wodę do jedynej studni w okolicy. Widok kilkunastolatki z młodszym rodzeństwem  na ręku to w Afryce normalność. Zamiast się uczyć, tak jak my, dzieci muszą ciężko pracować. 


                W Afryce jest najwyższy procent analfabetów. W pracy nad rozwojem szkolnictwa ogromny wkład mają placówki misyjne, które budują oraz prowadzą szkoły podstawowe i średnie. Większość szkół w Afryce jest płatnych, a rodziców nie stać na opłaty, podręczniki pomoce szkolne. Wiele dzieci kończy naukę po dwóch latach. Z braku świeckiej kadry pedagogicznej nauczycielami są misjonarze i misjonarki. Często zajęcia szkolne odbywają się „na świeżym powietrzu, pod gołym niebem”. Klasy jeżeli są ,to często przepełnione  i w budynkach bez kanalizacji i prądu.


                Afryka jest kontynentem o wysokim poziomie niedorozwoju. Jest kontynentem, gdzie dominuje rolnictwo produkujące jedynie na własne potrzeby. Ze względu na częste susze pada bydło, niszczeją uprawy. Ogromne straty powodują też szarańcze i muchy tse-tse. Również niestabilna sytuacja polityczna, a zwłaszcza związane z tym akty przemocy i terroru, zmusza ludzi do opuszczenia ziemi  albo uprawy są celowo niszczone przez najeźdźców. Wszystko to powoduje cierpienie i śmierć wielu dzieci. Niejedno dziecko kładzie się spać głodne, a niektóre widzą miseczkę ryżu czy fasoli raz na kilka dni. To skandaliczne, ale najwięcej dzieci na świecie umiera nie z powodu chorób, ale z głodu. Mając na uwadze potrzebę złagodzenia tego bolesnego problemu, misje nie tylko niosą pomoc duchową, ale też żywnościową. Pozwala to wszakże zmniejszyć liczbę śmierci głodowej, nie eliminując  samego problemu.   


                W niektórych krajach afrykańskich „popularny”  jest handel dziećmi, zwłaszcza niemowlętami. Ubodzy rodzice w taki sposób zdobywają pieniądze na życie.


Bieda sprawia, że dzieci zmusza się w przeróżny sposób do udziału w walkach. Ci „mali żołnierze” nauczeni okrucieństwa nie potrafią normalnie żyć wśród ludzi. Właśnie misjonarze starają się im pomóc  i przyzwyczaić do innego życia.


Afryka jest wciąż nękana wojnami plemiennymi. Ich przywódcy nie ufają białym i w czasie walk giną misjonarze, bo oni często wzywają do zgody i pojednania. Mimo tego misjonarze nie uciekają się od kłopotów ale dalej niosą Słowo Boże i pomoc materialną, zaradzają ludzkiej biedzie, bo największa bieda jest wtedy, gdy nie zna się Pana Jezusa. Gdy dziecko dowie się, że Chrystus też cierpiał, wtedy będzie mu łatwiej przyjąć i przezwyciężyć trudne sytuacje. A te dzieci, które go poznały, kształtują swoją wiarę w formacjach i szkołach dla katechistów. Katechiści, pod nieobecność kapłana, przygotowują ludzi do sakramentów, prowadzą niedzielna modlitwę i organizują życie religijne w swoich wioskach. Brak księży powoduje ogromny „głód Boga”. Często miesiącami czeka się na mszę świętą, a latami na przyjęcie sakramentów.


Afrykańskie dzieci nie mają nic prócz rozpaczy i cierpienia. Nie jedno straciło rodziców i najbliższych krewnych. Nie potrafią same sobie poradzić. Niektóre znajdują dom w sierocińcach budowanych przez misje, ale większość z nich żyje na ulicy, w skrajnej nędzy. Buty mają tylko  niektóre z nich i to najczęściej zrobione z opon samochodowych. Ich ubrania także przedstawiają obraz nędzy- zazwyczaj za duże i podarte. Maluchy rzadko maja zabawki. My marzymy o najnowszym sprzęcie elektronicznym, one marzą o tym , aby mieć co jeść. Jeśli nie jesteśmy wspomóc ich finansowo, wspierajmy żarliwą modlitwą tych , którzy niosą jakąkolwiek pomoc na kontynent afrykański.


1 5 1