Odpowiedzi

2010-03-05T18:23:57+01:00
Wraz z Adamem Cisowskim chodzę do VII klasy. Spędzamy razem dużo czasu. Ponieważ Adam jest bardzo spostrzegawczy, lubi rozwiązywać zagadki dlatego często wyszukujemy coraz to nowsze zagwozdki do rozwiązania. Zazwyczaj z naszego rozwiązywania Zagadek wychodzą różne śmieszne, czasem dość przerażające historie. Oto jedna z nich:
Tuż po szkole wybraliśmy się na pobliski plac zabaw. Jak zwykle usiadłem koło Adama na ławce i czekaliśmy aż coś się wydarzy. Nie trzeba było długo czekać tuż po nas na plac zabaw przyszedł chłopak. Był wysoki. Miał dość męskie rysy stąd przypuszczaliśmy że skończył już szkołę. Było dziwne więc że siedzi teraz na placu i jakby na coś czekał, trochę zestresowany. Po chwili odebrał telefon. odłożył pod zjeżdżalnią żółtą koperte i poszedł. Jak się okazało w kopercie były pieniądze. Jednak Adam nie chciał rozwiazywać tej zagadki ponieważ się bał. więc do dzisiaj nie wiemy po co chłopak pozostawił tam kopertę. BArdzo często sie nad tym zastanawiam. Lecz mam nadzieje że nic mu sie nie stało.
1 1 1
Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-05T18:25:45+01:00
HISTORIA KTÓRĄ PRZEŻYŁAM Z ADASIEM CISOWSKIM.

Pewnego dnia, wybrałam się na spacer z moim przyjacielem Adasiem Cisowskim, którego w szkole wołamy Szatan ze względu na jego inteligencje oraz spryt. Gdy szliśmy wąską drogą wzdłuż lasu, Adaś zobaczył w trawie piękny niebieski kamyk. Każdy komu pokazywaliśmy tą przepiękną, skamieniałą, niebieska masę dziwił się co to jest, i z kąd to mamy, ponieważ takiego kamyka jeszcze nikt nie widział. Był on naprawdę piękny. Więc poszliśmy do jego taty, który zna się na takich rzeczach. Dokładnie i spokojnie oglądał kamień, chyba aż z 2 godziny, aż w końcu stwierdził, że on również takiego kamienia nigdy jeszcze nie ujrzał.
Po wielu próbach dowiedzenia się, co to właściwie jest, zwątpiłam, że w ogóle kiedyś się dowiemy. Jednak zawzięty Adaś nadal chciał rozwiązać tę małą zagadkę. Na następny dzień Adam z rana przyleciał do mojego domu i poprosił mnie abym z nim poszła do naszej, miejscowej wróżki. Po wielu godzinach wędrówki w końcu dotarliśmy na miejsce. Gdy weszliśmy do środka, wszędzie było ciemno, tylko było widać niewielką postać kobiety, w ciemnych szatach oraz jej kule- taką jak zazwyczaj miewają wróżki. Ja początkowo bałam się podejść bliżej ale Adam uspokajał mnie, że przecież to wróżka, ona ma nam pomóc w rozwikłaniu tej dziwnej zagadki. Wróżka powiedziała nam, że to może być nasz amulet szczęścia. Powiedziała także, że jeżeli znaleźliśmy to idąc razem, to każdy z nas powinien mieć odłamek tego kamienia. Amulet ten miał być naszym znakiem przyjaźni, miał także przynosić nam szczęście i dodawać otuchy. Po wyjściu od wróżki mieliśmy kolejny problem, a mianowicie- Jak połamać tak twardy kamień na dwie części? Znowu poszliśmy do Ojca Adasia, który miał nam pomóc w połamaniu tego kamienia, ale on również nie dał rady. Mieliśmy już nadzieje, że to może jakiś kamień szlachecki np. nieoszlifowany diament, ponieważ był taki wytrzymały. gdy już udało się po wielu próbach rozwalić ten mały kamyczek na dwa mniejsze to od tamtej pory zawsze je przy sobie nosimy. Jesteśmy już prawie dorośli, jednak nadal przyjaciele. Mamy nadzieje, że ta nasza przyjaźń nigdy nie wygaśnie. Wierzymy że to dzięki temu kamykowi, bo każdy powinien mieć swój amulet, który ma mu przynosisz szczęście.


Licze za uznanie mojej odpowiedzi jako najlepszą :)
2 3 2
2010-03-05T18:32:58+01:00
Przyjaźnię się z Adamem, z siódmej klasy od zerówki.
Razem przeżyliśmy dużo ciekawych przygód. Jedna z nich była u mnie w domu w urodziny Adasia. Powiedziałam, że mam dla niego wspaniały prezent. Poszliśmy do mojego domu, a w pierwszym pokoju stała duża, złota skrzynia. Adaś zapytał mnie co to jest, po czym zabrał się do rozpakowywania swojego prezentu urodzinowego. W opakowaniu była gitara. Strasznie się ucieszył.Po czym zaczął grać na niej. Był strasznie zdziwiony że nie gra tak jak powinna. Po czym domyślił się że zrobiłam sobie z niego głupi żart. Zaczął się śmiać i wyszedł z domu. Uciekł do lasu gdyż był na mnie bardzo zły. Pobiegłam za nim. Zauważyłam, że wsiada do łódki. Adaś płynął strasznie szybko. Po czym łódź zaczęła tonąć. Ja jak najszybciej zaczęłam biec. Wskoczyłam do wody i uratowałam tonącego razem z łodzią Adama. Kiedy wypłynęłam z nim na brzeg mój przyjaciel przytulił mnie i z całego serca mi podziękował. Po czym obiecaliśmy sobie, że nie będziemy się już kłócić ani oszukiwać....
1 5 1