Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-05T19:05:34+01:00
Co właściwie wiemy o miejscu akcji "Księgi strachów"?
Już na samym początku rozdz. I Nienacki lojalnie uprzedza: „Czytelnicy "Księgi strachów" (...) chyba (...) wybaczą mi zmianę nazwy miejscowości, w jakiej się te dramatyczne zdarzenia odbyły. (...) a wielbiciele pięknego krajobrazu zapewne zdołają odnaleźć jezioro Jasień (nawet jeśli okaże się, że w rzeczywistości nazywa się ono inaczej).”
Wynika z tego, że ani miejscowości, ani jeziora Jasień nie ma sensu szukać na mapie Pojezierza Myśliborskiego. Co do pochodzenia samej nazwy jest jeden istotny szczegół, mianowicie pomiędzy Lęborkiem, a Bytowem leży prawdziwe miasteczko Jasień. Jest to niedaleko Węsior, w których Nienacki przebywał na obozie archeologicznym, i w których rozgrywa się akcja "Skarbu Atanaryka". Więc może z wcześniejszych przeżyć Pisarza pochodzi nazwa i pewne szczegóły topograficzne, natomiast sama akcja została przeniesiona w zakole Odry? Ale dlaczego akurat tam? Ano dlatego, że Autor poznał okolice Myśliborza, co sam zdradził w artykule "W poszukiwaniu przygody". Ponieważ było to akurat w okresie, kiedy powstawała powieść, to zapewne właśnie ten pobyt był inspiracją. Co więcej, myślę, że podobnie jak w poprzednich "Templariuszach" okolica wzięta jest właśnie z życia, mniej lub więcej przekręcone są tylko nazwy miejscowości, w których dzieją się główne wydarzenia. Pozostałe miasta, przez które wiódł szlak bohaterów opisane zostały wiernie i bez zniekształceń.
Ale niektóre rzeczy można tylko starać się wydedukować. Mamy tu kilka istotnych wskazówek. Rozdz. I: „kształtem swym przypomina literę »S«. Pałac leży po jednej stronie wypiętego brzuszka tej litery, a po drugiej stronie znajduje się kolonia domków campingowych.”. Rozdz. II: „Otaczają jezioro lesiste wzgórza pełne jarów i wąwozów, przez które płyną małe rzeczki. Na jednym końcu jeziora, od strony południowej, rozciąga się wieś ze starym kościółkiem, a na drugim końcu jeziora znajduje się zrujnowany młyn. O dwa kilometry od wioski, na brzegu jeziora, stoi pałac z dwiema strzelistymi wieżami i wielkim tarasem. Dookoła pałacu rozciąga się rozległy i dziki park.” I dalej: „W wiosce Jasień istnieje stary XIII-wieczny kościółek, a na jego kamiennym murze, tuż przy drzwiach wejściowych, widnieje wyryta w kamieniu szachownica.”
Oczywiście po skończonej lekturze spędziłem dość długi czas ślęcząc nad mapą w poszukiwaniu owego jeziora. Pamiętając, o tych słowach Nienackiego, szukałem po prostu na Pojezierzu Myśliborskim jeziora, które przypominałoby literę „S”. Z marnym wtedy skutkiem zresztą, może moja mapa nie była zbyt dokładna...
Więc kolejny trop - szachownica. W Jasieniu, identycznie jak w Dolsku znajdować się ona miała na portalu, po lewej stronie, na trzecim kamieniu od dołu. Być może była to jakaś tradycja, do której stosowali się budowniczowie (przecież lubiechowska szachownica również umieszczona jest po lewej stronie drzwi), a może po prostu Jasień powstał tylko w wyobraźni Nienackiego na podobieństwo Dolska?
Wiadomo też, że wyimaginowana miejscowość Jasień znajdowała się w województwie szczecińskim (Tomasz zostawił wiadomość dla listonosza, dokąd odsyłać pocztę), chociaż to może wprowadzić niejakie zamieszanie, ponieważ w 1975 roku zmieniono podział administracyjny kraju i część Pojezierza wraz z samym Myśliborzem znalazła się w granicach województwa gorzowskiego. Trzeba więc wpierw rozstrzygnąć, które granice bierzemy pod uwagę - moim zdaniem te wcześniejsze, gdyż akcja powieści rozgrywa się w 1965 roku (odrzucam tu z premedytacją pomysł Warmii, aby przenieść akcję do lat 80-tych czy 90-tych). Tylko, że taka interpretacja jeszcze rozszerza obszar poszukiwań...
Ostatni mój trop to leżąca w okolicach Lubska miejscowość, nazywająca się dokładnie tak, jak powinna - Jasień. Na jej korzyść przemawia oczywiście nazwa (chociaż sam nie wiem, czy w świetle wyjaśnień Nienackiego nie jest jednak akurat odwrotnie), położenie blisko zachodniej granicy Polski (w okolicy przejść granicznych w Słubicach i Świecku, choć aż 200 kilometrów od Myśliborza), istniejące w miejscowości stare młyny, znajdujący się tam pałac niemieckiego junkra, a przede wszystkim przewijające się w historii tejże ziemiańskiej rodziny nazwisko - von Haugwitz. Minusy, to oczywiście położenie daleko na południe od Pojezierze Myśliborskiego i brak porządnego jeziora w kształcie litery S. Ale w powieści wszystko jest możliwe - także przeniesienie Jasienia w okolice Myśliborza, czy też może raczej połączenie w jedno dwóch miejscowości: Dolska i Jasienia.
Drugim z najważniejszych w książce miejsc jest Polana. W odnalezieniu jej pomocne mogą być informacje, iż jest to „jedno z najwyższych wzniesień na Pojezierzu Myśliborskim. Na jednym ze stoków znajduje się stary kamieniołom od wielu lat nieczynny”, a poza tym „kiedyś dojeżdżała tutaj wąskotorowa kolejka (...). Kamieniołom przestano jednak eksploatować już ponad czterdzieści lat temu” (a więc jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym).
Analizując trasę wyprawy Tomasza w poszukiwaniu szachownic zauważymy, że po opuszczeniu Jasienia bohaterowie powieści przejechali przez Myślibórz, kierując się na Trzcińsko-Zdrój, Chojnę, Mętno i Dolsko. Stamtąd udali się na Polanę i potem na nocleg do Morynia. To powinno pomóc ustalić położenie geograficzne Jasienia i Polany. Wspomniana w rozdziale trzynastym Puszcza Piaskowa znajduje się na zachód od Chojny, na północ od Cedyni i na północny zachód od Morynia. Nazwę dała jej leżąca nad Odrą miejscowość Piasek. Puszcza dochodzi do doliny Odry, natomiast do jej południowego skraju przylega Lubiechów Górny.
Co zaś się tyczy Jeziora Żabiego, to nic pewnego na jego temat nie wiadomo. Na terenie Puszczy znajduje się kilka zbiorników wodnych: Kanał Stara Żwirownia, jeziora Wrzos Ostrów i Mętno. Z drugiej jednak strony występuje też w Puszczy Piaskowej trochę bezimiennych zbiorników wodnych. Czy jeden spośród nich może być Jeziorem Żabim, czy też jezioro to było jedynie wytworem twórczej wyobraźni pisarza? Nie wiadomo.

Tu jest chyba właśnie odpowiednie miejsce i czas, abym opowiedział też krótko o poszukiwaniach, jakie przeprowadziłem w związku z jednym fragmentem powieści. Otóż w mauzoleum na Polanie Tomasz wspomina, że był „niedawno” obecny podczas otwierania grobowca Fritza von Raveneck, w kościele w Żarnowcu. Postanowiłem sprawdzić, kiedy właściwie fakt ten miał miejsce i czy pomoże to określić czas akcji. Pobieżne śledztwo w Internecie potwierdziło jedynie informacje kim był von Raveneck, kiedy zginął, a także iż rzeczywiście pochowany został w żarnowieckim klasztorze. Pomyślałem, że najprościej będzie zadzwonić tam i zwyczajnie spytać.
Dowiedziałem się wtedy rzeczy niezwykle interesujących.
Zakonnica z którą rozmawiałem, przekazała mi słowa starego, nieżyjącego już kościelnego, jakoby grobowiec otwierany był ostatnio jeszcze przed I wojną światową. Podobno znaleziono w nim wówczas zbroję rycerską. Niestety, człowiek ten znany był z fantazjowania, a wiele faktów zdaje się zaprzeczać jego opowieściom.
Usłyszałem też, że bodajże w latach 60-tych były rzeczywiście przeprowadzane prace konserwatorskie kościelnej posadzki, być może wykorzystano wtedy okazję, aby zajrzeć do sarkofagu. Nie jest to pewne, ale zgadzałoby się nawet ze słowami Tomasza. Tylko, że wszystkie pozostałe fakty temu przeczą.
W klasztorze znajduje się kopia pracy dyplomowej Marka Dąbkowskiego "Płyty nagrobne, tablice inskrypcyjne i herbowe, portrety trumienne powiatu puckiego XVI - XIX w." napisana na Uniwersytecie Gdańskim. Z niej pochodzi informacja (str. 111, pkt. 56), że to, co się uważa powszechnie za sarkofag von Ravenecka, jest w rzeczywistości wczesnoszesnastowiecznym (a przecież von Raveneck zginął pod Świecinem w 1462 r.) grobem mieszczki puckiej lub zakonnicy, ale to też nie jest pewne - Anny Graduels, na co wskazuje dodatkowo inskrypcja wyryta w kamieniu. Mimo, iż napisana po staroniemiecku, jest ona całkiem zrozumiała.
W kościele znajduje się co prawda jeden tajemniczy, bezimienny grobowiec i być może właśnie w nim spoczywa von Raveneck.
Siostra Małgorzata zaczęła się przy tej okazji zastanawiać, skąd w ogóle wzięło się przekonanie, że jest tam pochowany wódz wojsk krzyżackich z lat wojny trzynastoletniej. Wszędzie bowiem podaje się to jako pewnik, tymczasem jak widać prawda może wyglądać zupełnie inaczej.
Zebrawszy te wszystkie wiadomości, miałem uczucie przeprowadzenia prawdziwego śledztwa w samochodzikowym stylu.
Zatem powstaje pytanie, czy Tomasz rzeczywiście mógł uczestniczyć w otwarciu grobowca, a jeśli nawet, to co w nim ujrz