Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
  • Użytkownik Zadane
2010-03-06T10:20:33+01:00
- Mamo, pójdziemy do lasu na spacer?- spytałam wchodząc do kuchni.- Mam wielką ochotę gdzieś się przejść.
- Możemy pójść kochanie, jeśli tak bardzo chcesz- odparła mama.
Parę minut później szłyśmy spacerkiem wśród drzew, słuchałyśmy śpiewu ptaków.
Znalazłyśmy również parę grzybów, które mama schowała do koszyka.
Nagle wokół nas zapadły egipskie ciemności. Usłyszałyśmy grzmot, później błysnęło.
Zorientowałam się, że nadeszła burza, a my jesteśmy całkiem same w środku lasu. Przestraszyłam się. Zaczęłam wołać mamę, jednak nigdzie jej nie było.
Postanowiłam poszukać mamy. Ruszyłam w drogę. Błądziłam dłuższą chwilę. Byłam cała przemoczona. Wokół grzmiało, błyskało. Zrezygnowana usiadłam pod drzewem i rozpłakałam się. Wtem usłyszałam za plecami znajomy głos. Odwróciłam się. Przede mną stała mama. Była mokra od stóp do głów. Wydawała się być przestraszona. Przytuliłam się do niej i wróciłyśmy do domu. W domu mama zaparzyła mi gorącą herbatę. Opowiedziała, że podczas burzy rozdzieliłyśmy się. Później próbowała mnie szukać. Jednak z powodu ciemności nie mogła mnie znaleźć. Była bardzo zmartwiona. Usiadła więc pod drzewem. Po chwili jednak usłyszała dźwięk podobny do płaczu. Postanowiła iść do źródła dźwięku i tam mnie znalazła.
To była wspaniała, aczkolwiek straszna przygoda.
Postanowiłam, że następnym razem zanim pójdę do lasu obejrzę prognozę pogody ;)

Mam nadzieję, że pomogłam ;D
9 3 9
2010-03-06T10:27:47+01:00
(akapit)- Pewnego ciepłego ranka nasza klasa miała wyjechać na wycieczkę do gór.Kiedy wszyscy uczniowie zebrali się pod szkołą pani nauczyciel jeszcze tylko przeczytała listę obecności oraz przypomniała zasady bezpieczeństawa i mogliśmy wyruszyć na wycieczkę.
(akapit)- W autobusie była świetna zabawa wszyscy opowiadali sobie kawały i bawili się doskonale.Po paru godzinach jazdy wreszcie dojechaliśmy do gór a konkretnie do zakopanego.Pani poszła kupić bilety na wyciąg.Kiedy wróciła to pojechaliśmy wyciągiem do góry.
tam mieliśmy przejść na giewont.Podróż zapowiadała sie bardzo fajnie.Przed samym wyruszeniem Jasio powiedział mi że słyszy jakiś grzmot,a on się boi burz.Uspokiołem go że pewnie mu się zdawało.Wreszcie wyruszyliśmy.Po paru godzinach drogi nikt nie miał siły i pani pozwoliła na siadnięcie sobie na pobliskiej skale i zjedzenia czegoś lub napicia się jakiegoś napoju.Nagle zaczeły nadciągać w naszą stronę burzowe chmury.Pani bardzo się przestraszyła i kazała się wyszystkim zbieraż ponieważ zapowiada isę na wielką burzę i musimy wracać(uciekać).
Wszyscy zaczeliśmy uciekać z powrotem jednak burza nas złapała i zaczoł padać deszcz.Jasiu zaczoł płakać,zrobiła się dramatyczna sytuacja.Pani kazał wszystkim się rozbięgnąć(rozproszyć się) i kucnąć na pobliskiej polanie z głąwą schowaną w dół.Pni zauważyła że jasio pobiegł schowac sie do lasu a przecież nie wolno bo uderzy piorun_wykrzyczała przerażona.odrazu poszła po niego i krzyczała -Jasiu wracaj bo nie wolno stać pod drzewem w czasie burzy.Po chwili uderzył piorun i drzewo obok którego stał jasio runeło na ziemię złamane w połowie.Jasio zaczął płakac pani zaryzykowała i pobiegła po niego i zabrała go na polanę tam jasio z płaczę kucnął czekając na koniec burzy.
(akapit) - kiedy wszystko się skończyło wróciliśmy do autokaru i pojechaliśmy wszyscy zdrowi do domu.Jeszcze długo będziemy wspominać tą przygodę.
6 2 6