Odpowiedzi

2010-03-06T23:57:19+01:00
Recenzja koncertu grupy Carrantuohill
Grupa Carrantuohill powstała w roku 1987. Gra ona tradycyjną muzykę celtycką, jaką można usłyszeć w irlandzkich i szkockich pubach. Podczas gry muzycy wzbogacają typowo celtyckie brzmienie instrumentami takimi jak skrzypce, uilleann pipes, bouzuki, cittern, bodhran, flety, tin whistles, akordeon, mandolina, gitara akustyczna a ponadto instrumenty perkusyjne, klawiszowe oraz gitarę basową. Takie nowoczesne folkowe brzemienia znalazły wielu fanów zarówno w Polsce jak i na świecie. Kapela zagrała ponad 1000 koncertów w kraju i za granicą miedzy innymi występowali w Sali Kongresowej w Warszawie, Teatrze Wielkim, na irlandzkim \"Cork Folk Festival\" czy wreszcie rodzimym Przystanku Woodstock , z którym związani są od początku jego istnienia.

Z okazji Dni Świętego Patryka w warszawskim Teatrze „Rampa” zespól Carrantuohill zagrał serię koncertów ilustrowanych tanecznie przez zespól „REELANDIA”. Ku mojemu zdziwieniu na koncert, w którym miałem okazję uczestniczyć licznie przybyły grupy szkolne w wieku gimnazjalnym a nawet podstawowym. Wywołało to we mnie obawę o zachowanie publiczności i atmosferę koncertu, lecz jak się okazało zupełnie bezpodstawną. Gdy na scenę wyszli: Bogdan Wita (gitara akustyczna), Maciej Paszek (skrzypce), Zbigniew Seyda (bouzuki), Adam Drewniok (gitara basowa), Marek Sochacki (perkusja) oraz przesympatyczny Dariusz Sojka (grający na wszystkich dziwnych instrumentach, o których nie mam pojęcia, między innymi dudy) sala ucichła na tyle, na ile tylko ucichnąć może tak młoda publiczność. Od razu dało się odczuć specyficzną atmosferę, dobrze znaną osobom znającym twórczość tej grupy. Dariusz Sojka, który poprowadził koncert rozpoczął go krótkim wstępem i wyjaśnieniami, co do utworów, które miały być zagrane, po czym zaczęło się! Kompozycje grane przez kapele były w znakomitej większości pełne energii, skoczne, taneczne. Od razu dało się zauważyć, iż artyści wkładają duszę w to, co robią, i że sprawia im to radość. Podczas koncertu żartowali, opowiadali krótkie anegdotki, wyjaśniali typowo techniczne zagadnienia muzyczne. To, co zwróciło moją uwagę to zachowanie grających muzyków, którzy tańczyli, skakali, czy też „machali” głowami. Stworzyli naprawdę wspaniałą atmosferę, za co publiczność rewanżowała się gromkimi brawami i gwizdami uznania. Ja osobiście żałowałem, że jest to koncert siedzący, gdyż do takiej muzyki nogi same rwały się do skakania.

Muzycy zagrali utwory z najnowszej płyty zatytułowanej „Inis” ja i kilka starszych. Myślą przewodnią koncertu było ukazanie przenikania się brzemienia celtyckiego z muzyką, z różnych stron świata. I w ten oto sposób byliśmy światkami różnych muzycznych eksperymentów, jak połączenie folku i muzyki reggae, muzyki węgierskiej, czy też czeskiej polki. Usłyszeć mogliśmy bardzo stylowe, często egzotyczne instrumentarium, a jak by tego było mało wspomniany zespół taneczny „REELANDIA” zilustrował płynące z instrumentów dźwięki tradycyjnym irlandzkim tańcem.

Całość robiła świetne wrażenie i nikt nie powinien mieć wątpliwości, iż Carrantuohill jest jednym z najlepszych zespołów folkowych w Polsce, jak i na świecie!! Tradycyjne, rytmiczne, żywe i skoczne melodie okraszone brzmieniem zarówno bardzo współczesnych instrumentów jak i tych egzotycznych porywają wszystkich bez względu na wiek. Młodzi bawią się na imprezach takich jak Przystanek Woodstock a starsi w pubach i na koncertach w teatrach. Ale Carrantuohill to nie tylko żywioł. To również piękne i nastrojowe ballady pełne celtyckiej urody. Koncert w teatrze „Rampa” właśnie taki był. Pełen energii, radości i piękna. Nie mogę sobie wyobrazić lepszej lekcji kultury i muzyki dla tych wszystkich młodych ludzi, którzy tak licznie przybyli. Całe to wydarzenie najlepiej podsumują słowa Seamusa Heaneya, irlandzkego poety, laureata Nagrody Nobla w 1995 r. który po kilku spotkaniach z zespołem, stwierdził: \"...nieoczekiwanie poczułem się jak w domu podczas spotkania z zespołem Carrantuohill, polskimi muzykami grającymi irlandzkiego jiga i reela w takim stylu i z takim szelmostwem, że nawet Irlandczycy nie zrobiliby tego lepiej.\"