Odpowiedzi

2010-03-06T16:30:22+01:00
Http://www.asexuality.org/pl/viewtopic.php?t=685

poczytaj tutaj moze Ci pomoze
2010-03-06T19:21:29+01:00
Praca, szkoła, obowiązki, szef, nauczyciel, zadania, dzieci, ambicje, władza… W codziennym życiu często odkrywamy, że tym, co dominuje w naszych postawach i odczuciach jest trud, zmęczenie, ciągłe zabieganie, niespełnione nadzieje itd. Kiedy człowiek tak bardzo koncentruje się na tych doświadczeniach, odkrywa, że nie ma powodu do radości. A kiedy zaczyna szukać powodu do radości w świecie, często nie odnajduje źródła tylko chwilową wesołość, przyjemność z tego co zdobył, co otrzymał albo za co zapłacił.
W naszym adwentowym oczekiwaniu, liturgią 3. niedzieli wchodzimy w czas odkrywania faktycznego źródła radości. Dzięki dzisiejszej liturgii chcemy odkryć prawdziwe źródło radości, drogi, które do niego prowadzą a także postawy życiowe, które są owocem naszego odkrycia.
W proroctwie Sofoniasza widzimy obraz ludu, który utrudzony, bojący się sądu i kary za postępowanie usłyszał, że oto zostaje wyzwolony. Że „oddalił Pan wyroki na ciebie, usunął twego nieprzyjaciela”. Prorok zaprasza ludzi do wyzbycia się lęku i pójścia drogą radości. Tak samo, w ewangelii łukaszowej, do Jana przychodzą ludzie, którzy w społeczeństwie byli na marginesie życia. Odrzuceni, niezrozumiani ze względu na swoje życiowe zajęcia, wybory, postawy. Nie mieli się z czego cieszyć. Pytają Jana: „Cóż więc mamy czynić?”, „A my co mamy czynić?”. Jan ukazuje im drogę radości. Paweł Apostoł natomiast zachęca chrześcijan, aby w kontekście Pana który nadchodzi, który jest już blisko także żyli w radości.
Czym są dla nas te biblijne obrazy? Do czego nas zapraszają, do czego zachęcają? Przede wszystkim do odkrycia źródła prawdziwej radości w Bogu, który przychodzi aby towarzyszyć człowiekowi w jego utrapieniu, w jego niedoli, w jego upadku. Bogu, który sam stał się człowiekiem, naszym bratem aby nas wyzwolić z tego wszystkiego, z czym sami nie radzimy sobie. Aby dać nam nadzieję na wyzwolenie, uratowanie, nowe życie. To pełna uzdrowienia i pokoju miłość Boga do nas, i jej odkrycie, jest dla nas źródłem tych postaw, do których zachęca nas dzisiaj liturgia. Konsekewncją spotkania z Panem, który przychodzi, kosekwencją odkrycia jego daru dla ciebie i dla mnie, jest życie do którego jesteśmy dziś zachęceni.
Człowiek, który znajduje w życiu prawdziwe źródło radości, znajduje miłość Boga, która najpełniej objawiła się w przyjściu Jezusa i zbawieniu przez krzyż i zmartwychwstanie, odnajduje konkretne drogi prowadzace do realizacji tego doświadczenia. Jan Chrzciciel woła: „wydajcie więc owoce godne nawrócenia…”. I odnajdujemy te postawy, które stają się owocami naszego zwrócenia ku miłości, ku Bogu, który nas przemienia. U Sofoniasza czytamy, że naród ma bez lęku, z radością i siłą iść razem z Panem. W ewangelii Jan Chrzciciel ukazuje ludowi, że owocem nawrócenia jest miłość wobec drugiego człowieka. Celnicy słyszą, że bez nadużyć mają sumiennie wykonywać swoją pracę. Żołnierze natomiast są zachęceni, aby ich służba była bez przemocy i znęcania się nad człowiekiem aby poprzestawali na tym co jest ich obowiązkiem.
Człowiek nawrócony, wspólnota ludzi nawróconych, Kościół – to rzeczywistość, której źródłem jest przemiana w Jezusie Chrystusie, doświadczenie radości, które swoje źródło ma w spotkaniu z przychodzącym Panem.
Za kilka dni w Poznaniu doświadczymy szczególnej wspólnoty – komunii z Jezusem. Będziemy ją przeżywli w spotkaniu z Siostrami i Braćmi z różnych stron Europy i zapewne nie tylko stąd. Spotkamy się w doświadczeniu jednego, świętego, powszechnego i apostolskiego Kościoła. Europejskie Spotkanie Młodych w Poznaniu, jest kolejnym etapem Pielgrzymki Zaufania przez ziemię. Pielgrzymki, która wpisuje się w nasze dzisiejsze spotkanie liturgiczne swoim zwróceniem ku Chrystusowi, który przychodzi i zbawia. Entuzjazm, zapał, pomysłowość i szczera wiara ludzi młodych będą nas zachęcały do ponownej w naszym życiu, a może dla kogoś to nastapi pierwszy raz w życiu, refelksji nad źródłem mojej radości. Kierunkiem w jakim podążam jako chrześcijanin, jako uczeń Jezusa. Codzienne modlitwy i spotkania biblijne w parafiach Poznania i okolicy, modlitwy tysięcy młodych na Międzynarodowych Targach Poznańskich, wspólne śpiewy i rozmowy, poszukiwanie dróg pojednania i jedności to obrazy, które będą towarzyszyły temu spotkaniu. Ważnym doświadczeniem, będzie gościna, której udzielą młodym poznańskie rodziny. Dzielenie się wiarą, przeżywanie osobistego spotkania z Jezusem w gronie rodziny i jej gości – pielgrzymów, będzie niecodzienną okazją do wspólnego dzielenia się tym co dla nas najważniejsze. Przeżywanie tego w radości i pokoju będzie także świadectwem dla tych, którzy tego źródła jeszcze nie odkryli. To Apostoł Paweł mówił, że owocem wiary jest także gościnność.
Przypomnijmy słowa Jana Chrzciciela z dzisiejszej ewangelii: „Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! (…) I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże”. Radość w życiu chrześcijańskim jest świadectwem dla otaczajacego nas świata, że oto spotkanie z Panem jest dla nas czymś oczywistym, nie tylko wspominaniem wydarzeń, ale przede wszystkim doświadczenie, przez wiarę, osobistego i wspólnotowego spotkania z Nim. Pan przyszedł do każdego człowieka. Jak ważne, aby orędzie o Jego miłości usłyszeli ci „wszyscy”, o których wspomina Jan Chrzciciel. Ci doświadczeni i zmęczeni życiem, ci odrzuceni i przekresleni, ci bez nadziei a także ci co szukając pocieszenia nie znaleźli jeszcze źródła prawdziwej radości i po omacku szukają namiastki pokoju i radości w tym co przemija, co jest złudne a czasem mocno człowieka rani.
Wołajmy za chrześcijanami z pierwszych wieków: Marana Tha! Przyjdź Panie Jezu! Niech Twoja miłość uleczy, przemieni i uzdolni nas i naszych siostry i braci do miłości wzajemnej.


odrazu mówie że to fragment kazania xD
Najlepsza Odpowiedź!
2010-03-06T22:19:52+01:00
To najpierw propozycje:
-dawanie prezentów innym ludziom
-dostawanie dobrych ocen
-pomaganie innym
-robienie tego co lubię

Dobro własne czy dobro innych? Wybór, wydawać by się mogło, trywialnie nieskomplikowany lecz jakkolwiek proste zadajemy sobie pytanie, tym bardziej zaskakującą znaleźć można na nie odpowiedz. Jak natomiast udowodnić tezę, iż nie tylko własne dążenie do szczęścia może okazać się źródłem radości ale także dążenie do szczęścia bliźniego w myśl chrześcijańskiej zasady miłości Caritas, może stać się przyczyną naszego własnego szczęścia? W mej lakonicznej analizie postaram się udowodnić postawioną przeze mnie tezę na podstawie kilku argumentów, które niniejszym przytoczę.
Na całym świecie istnieje mnóstwo stowarzyszeń pomagających innym ludziom. Jedną, należącą do tego typu organizacji, jest między innymi ogólnopolskie stowarzyszenie: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, które coroczne dochody z organizowanych przez siebie koncertów przeznacza, w tak zwanym Wielkim Finale, na cele związane z ochroną zdrowia, zwłaszcza dzieci. Właśnie ta oto charytatywna instytucja działa w Polsce już od szesnastu lat a jej praca nie ogranicza się wyłącznie do poprawy stanu zdrowia osób najbardziej tego potrzebujących, lecz polega również na działaniu na rzecz promocji zdrowia i profilaktyki zdrowotnej. Wokół tejże charytatywnej akcji gromadzi się rokrocznie wielu Entuzjastów- Amatorów- Ochotników, dla których uczestnictwo w takich właśnie zajęciach- wolontariatu na rzecz pomocy innym- staje się ich własnym źródłem radości i duchowego zadowolenia, gdyż jak sami twierdzą: „są szczęśliwi, że mogą pomagać innym”.
Inną grupą ludzi niosącą pomoc bliźniemu mogą okazać się zwyczajni ludzie- przechodnie, z którymi spotykamy się każdego dnia w najróżniejszych sytuacjach i miejscach. Są to osoby, które nie uzyskały w swym życiu wielkich wyróżnień czy nagród, nie noszą na swych barkach ciężkich orderów uznania i ponadprzeciętnych zasług, aczkolwiek ich pomoc okazała się niejednokrotnie niezbędna w ratowaniu innym życia podczas różnego rodzaju wypadków, katastrof czy klęsk żywiołowych. Nie zamierzam w tym wypadku przytaczać szczegółowych danych konkretnych osób, gdyż właśnie cały paradoks polega na tym, iż ci ludzie są anonimowi; ich bohaterstwo jest jedynie efektem ich życia i nastawienia do niego a także do drugiego człowieka i choć wydawać by się mogło, iż takich ludzi nie ma, bądź jest ich bardzo mało, to może powinniśmy zastanowić się nad tym, czy może jednak to my ich nie dostrzegamy lub nie chcemy dopuścić do swej świadomości istnienia żywego dobra wokół nas? Te pytanie pozostawię bez odpowiedzi, ponieważ sądzę, iż każdy znajdzie na nie swą własną odpowiedz.
W ostatniej części mych rozważań pragnę posłużyć się literackim przykładem pewnego opowiadania, w którym rozpatrywane jest zagadnienie dotyczące relacji międzyludzkich, ludzkiego egoizmu z jednej strony oraz altruizmu z drugiej. Tymże opowiadaniem jest, jakże nam zapewne dobrze znana, „Opowieść Wigilijna” angielskiego powieściopisarza Carla Dickens’a. Głównym wątkiem książki jest niesamowita metamorfoza Ebenzera Scrooge’a- skąpca, samotnika i chciwca skupionego wyłącznie na pomnażaniu swego majątku, w dobroczynnego, serdecznego człowieka, dla którego dobro drugiego człowieka jest równie cenne jak własne.
Uważam, iż ten antypatyczny początkowo bohater, odwiedzany przez upiory i dręczony przez własne myśli, jest dobrym przykładem na to, że zmiany na lepsze są możliwe a człowiek nie jest z natury zły lecz po prostu jest naturą- naturą skłonną do zła, burzenia tego co dobre ale także naturą skłonną do pozytywnych przemian.
Kwestię ludzkiego dobra, chęci pomocy czynienia dobra wobec bliźniego można rozważać nieskończenie i na różne sposoby a rezultat zawsze będzie niejednoznaczny.
Ja natomiast jestem zwolennikiem tezy, iż dobro istnieje a sama gotowość do czynienia bezinteresownego dobra wśród otaczających nas ludzi może stanowić dobry argument na poparcie mej tezy. Śmiem stwierdzić, że jeśli ktoś wyrzeka się dobra, wyrzeka się tak naprawdę samego siebie a co za tym idzie- człowieczeństwa.
źrodło: ściąga -tu jest podany dobry przykład ,że pomoc bliźnim jest źródlem radości : )
mam nadzieję ,że choć troszkę pomogłam : )